Afryka, Europa, inkulturacja

AFRYKA, EUROPA, INKULTURACJA
Tomasz Rowiński

Papież Jan Paweł II odwiedził we wrześniu Afrykę dwukrotnie. Miało to miejsce w roku 1990 i 1995. Poza tym łącznie Jan Paweł II nawiedził ten kontynent 11 razy. To dużo, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że każda z tych podróży objęła na raz kilka krajów. Jednak o Afryce wiele nie wiemy, równie niewiele potrafimy powiedzieć o afrykańskim Kościele. Szczególnie u nas w Polsce, to odległa perspektywa znana większości z nas z opowieści misjonarzy. Podobnie nie zdajemy sobie sprawy, że Afryka jest szczególnym miejscem dla Kościoła, poświęcono jej ważną adhortację, a niektóre cechy kultury afrykańskiej Jan Paweł II darzył wyraźnym szacunkiem.

Wymienia je dokument Ecclesia in Africa: głęboki zmysł religijny mieszkańców Afryki, poczucie sacrum, świadomość istnienia Boga Stwórcy i świata duchowego, głęboka świadomość rzeczywistości grzechu w jego postaciach indywidualnych i społecznych, a także potrzeba aktów oczyszczenia i zadośćuczynienia, jako odpowiedzi na zło, uznanie fundamentalnej roli rodziny, wiara, że zmarli żyją nadal co jest przedsmakiem wiary w Świętych Obcowanie, szacunek dla życia, które się poczyna i rodzi, ale też dla tego życia, które naturalnie zmierza ku końcowi. Papież dodaje jeszcze wyostrzony zmysł solidarności i życia wspólnotowego (EinA,nr 42).

Oczywiście możemy się zastanawiać nad poszczególnymi wymienionymi dobrami, nad ich rzeczywistym odwzorowaniem w życiu kontynentu i jego ludów. Wobec kolejnych fal przemocy jakich doświadcza Afryka można mieć uzasadnione wątpliwości czy wartości wymienione w adhortacji rzeczywiście są utrwalone w mentalności Afrykańczyków, a jeśli tak – to czy przynoszą dobre owoce. Można także odnieść wrażenie, że ta lista pozytywów jest jakimś odbiciem braków naszej współczesnej europejskiej kultury. Pokazuje nam to dobrze, że Kościół swoje kulturowe wartości zakorzenia w Europie, nawet wtedy, kiedy stara się wydobyć pozytywne elementy kultur odmiennych.

Nie jest to żadna przygana w stronę Kościoła. Po prostu przeszedł on niezwykle długą drogę doświadczeń i pracy intelektualnej będąc zakorzenionym w Starym Kontynencie. Można, jak sądzę, zasadnie twierdzić, że żadna inna kultura poza europejską nie przeszła przez tak wiele faz krytycznych, przez tak wiele momentów, kiedy na nowo starano się przemyśleć naturę świata, człowieka, Boga. Kościół towarzyszył tym wszystkim poszukiwaniom, czasem jako motor rozwojowy, czasem jako zajadły krytyk, czasem na drodze asymilacji pojawiających się propozycji kulturowych. Działo się tak dlatego, że jak pisze papież synteza kultury i wiary jest potrzebna nie tylko kulturze, ale również wierze […], wiara, która nie staje się kulturą, nie jest wiarą w pełni przyjętą, głęboko przemyślaną (EinA, nr 78). To jednak oznacza trudności zarówno dla Afryki, jak i Kościoła. Czy bowiem Kościół ma głosić Chrystusa zachowując tkankę miejscowej kultury możliwie nienaruszoną, czy ma przychodzić z całym bagażem kulturowym swojej europejskiej historii, który jest bagażem często nie do udźwignięcia dla innych kultur. Trudności te dobrze pokazują dzieje wojen i upadku wielu postkolonialnych państw w Afryce.

W pierwszym przypadku pomijamy chrześcijańskie wezwanie do przemyślenia kultury w świetle wiary chrześcijańskiej, która to wiara zawsze dogłębnie przemienia zastane fundamenty kultury. W drugim przypadku zamiast głosicielami Dobrej Nowiny możemy stać się dla Afrykańczyków złowrogim cieniem epoki kolonialnej wtłaczającej zastaną cywilizację w niechciane przez nią ramy. Nasza wrażliwość wskazywałaby mimo wszystko i przede wszystkim na głoszenie Chrystusa w duchu multikulturalizmu ze wskazaniem na jedyność objawienia wobec wielość kultur. Jednak to nie rozwiązuje problemu, ponieważ Chrystus jest zrozumiały dzięki określonej tradycji – poczynając od pojęć opisujących podstawowe i niezmienne prawdy wiary, przechodząc przez dwa tysiące lat teologicznej refleksji, a kończąc na bogactwie pobożności, w której wiara jest zakorzeniona i właściwie rozumiana.

Sytuacji nie ułatwia nieprzyjacielskie zwarcie pomiędzy Kościołem, a innymi nurtami kultury, którego jesteśmy świadkami w Europie. W ten sposób przechodzimy do innego pytania papieskiego: która kultura jest kulturą europejską? Dla Afryki ta wewnętrzna dezintegracja Starego Kontynentu jest prawdopodobnie zupełnie niezrozumiała, a przecież w wielu miejscach dotyka ona samego Kościoła.

W ten sposób dochodzimy do wniosku, że zmagania o kształt inkulturacji są także elementem zmagań o kształt kultury źródłowej dla wiary katolickiej. Formą katolicyzmu jest pewna postać kultury europejskiej, czy nam się to podoba czy nie.

 

 

Tomasz Rowiński – historyk idei, redaktor pisma “Christianitas”, pracuje w Centrum Myśli Jana Pawła II


 

 

 

 


Dodano: