Wymiar duchowy

WYMIAR DUCHOWY – JAK SAM JAN PAWEŁ II KOMENTOWAŁ CUD 

(…) wydarzenia z 13 maja: zamach na życie papieża, a także jego konsekwencje związane z operacją i leczeniem w poliklinice Gemelli, mają swój całkowicie ludzki wymiar — to jednak wymiar ten nie może przesłonić głębszego jeszcze wymiaru: właśnie wymiaru Boskiego Doświadczenia. (…) Bóg pozwolił mi doświadczyć w ciągu minionych miesięcy cierpienia, pozwolił mi doświadczyć zagrożenia życia. Pozwolił mi równocześnie jasno i dogłębnie zrozumieć, że jest to szczególna Jego Łaska dla mnie samego jako człowieka, a równocześnie — z uwagi na posługę, którą sprawuję jako biskup Rzymu i następca św. Piotra — łaska dla Kościoła. Chrystus (…) dał mi tę Łaskę, że mogłem cierpieniem, zagrożeniem własnego życia i zdrowia dać świadectwo Jego prawdzie i Jego miłości. To właśnie poczytuję sobie za szczególną Łaskę — i za to składam szczególne dziękczynienie Duchowi Świętemu (… ). Audiencja ogólna, 14 października 1981 r. 

W godzinach próby wiele razy zastanawiałem się nad tajemniczym zamysłem Boga, który czuwa nad zmiennymi kolejami życia człowieka i kieruje Swoim Kościołem pośród jakże często burzliwych dziejów świata. Niektórymi z tych przemyśleń uznałem za właściwe podzielić się ze wspólnotą Kościoła (…). Chciałem, żeby i ta wspólnota mogła sławić wraz ze mną dobroć Pana, który poddał mnie tej próbie – uważam ją za dar, za łaskę i sposobność po temu, by spojrzeć na życie w odmienny sposób. Watykan, 8 grudnia 1981 r.

 
…wrócę do tego, co (…) wydarzyło się w Rzymie na placu Św. Piotra. Wszyscy pamiętamy tę godzinę popołudniową. Wszyscy pamiętamy, że w stronę papieża padły strzały, które miały go pozbawić życia. Kulę, która przeszyła jego wnętrzności, przyjęło sanktuarium fatimskie, pas zaś, który przeszył pocisk — sanktuarium na Jasnej Górze. Wiemy wszyscy, że to macierzyńska ręka kierowała biegiem tej kuli i papież, odwieziony w agonii do polikliniki Gemelli, zatrzymał się na progu śmierci. Medytacje na zakończenie Konferencji Episkopatu Włoch, 19 maja 1994 r. 
 
To nawet nie była odwaga, (…) ale w chwili, kiedy padałem na placu św. Piotra, miałem wyraźne przeczucie, że wyjdę z tego. Ta pewność nigdy mnie nie opuściła, nawet w najgorszych chwilach — bądź po pierwszej operacji, bądź w czasie choroby wirusowej. (…) Czyjaś ręka strzelała (…), ale Inna Ręka prowadziła kulę! A. Frossard, Nie lękajcie się, s. 304-305. 
 
Zamach na życie Papieża był Boża próbą, w której bezpośrednio doświadczyłem cierpienia i niebezpieczeństwa śmierci. Równocześnie jednak – patrząc od strony Bożej Opatrzności – była to również szczególna łaska dla mnie i dla Kościoła. Właśnie w naszej słabości przejawia się w pełni moc Boża. Moc Ducha Świętego, którą otrzymaliśmy, czyni nas świadkami Chrystusa i Jego Kościoła, za co w każdym stuleciu niezliczone szeregi wiernych składały w ofierze nawet swoje życie. Audiencja ogólna, 14 października 1981 r. (do pielgrzymów niemieckich)
 
Tak, przebaczam bratu, który mnie zranił, tak jak Chrystus uczy nas przebaczać. Tylko w ten sposób przezwyciężymy bariery wrogości i zbudujemy przestrzenie porozumienia, braterskiej miłości, w czasach, gdy się dokonuje tylu zamachów na życie człowieka, a tylko Bóg jest Panem życia. Jemu pozostawmy ostateczny sąd i umiejmy przebaczać. Audiencja ogólna, 21 października 1981 r. (do pielgrzymów hiszpańskich)
Dodano: