Światowy Dzień Chorego

W poniedziałek, 7 lutego, w siedzibie Episkopatu Polski w Warszawie odbyło się spotkanie na temat XIX Światowego Dnia Chorego. Ważnym tematem, podejmowanym przez gości, było orędzie Benedykta XVI, ogłoszone na tę okazję, a także lekcja płynąca ze zmagań Jana Pawła II z chorobą na oczach świata w 2005 roku, tuż przed śmiercią. W konferencji udział wzięli m.in. prof. Stanisław Warzeszak (Krajowy Duszpasterz Zdrowia) oraz prof. Jacek Salij OP, a wśród występujących znaleźli się Stypendyści m.st. Warszawy im. Jana Pawła II, którzy dzielili się swoimi doświadczeniami z pracy z chorymi.


„Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany, obdarowany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością” – mówił w 1991 roku Jan Paweł II.

Jedna ze stypendystek, Hiacynta Gonczaronek, w trakcie spotkania zastanawiała się nad tym, że: „Niesamowite jest to, że mogę dać tak niewiele, a jednocześnie tak dużo; że nie muszę czegoś robić spektakularnego, działać, ale wystarczy być – całym sercem. Niesamowite jest też doświadczanie, że tajemnica, którą jest cierpienie, nie oznacza zakrytego obszaru, który jest niedostępny, ale odwrotnie: jest przestrzenią, którą nieustannie można odkrywać”.

„Od roku jestem wolontariuszką w ośrodku Caritas. Działam także w Inkubatorze Miłosierdzia, Centrum Myśli Jana Pawła II. Już sam fakt poznawania nauczania papieskiego skłania mnie do działania na rzecz drugiego człowieka. Jako wolontariuszka odwiedzam pacjentów z Zakładu Opiekuńczo-Pielęgnacyjnego. Przyznaję szczerze, że dzisiejsze zadanie – przedstawienie świadectwa pomocy choremu w kontekście Orędzia Papieża Benedykta XVI jest dla mnie dość trudnym zadaniem. Wymaga bowiem głębszego spojrzenia na pojęcie cierpienia ludzkiego” – mówiła z kolei Małgorzata Maciejewska.

„Jak mówił papież Benedykt XVI cierpienie pozostaje często dla nas wielką tajemnicą, trudną do przyjęcia. Zdarza mi się, że chorzy pytają, dlaczego cierpią, co takiego złego w życiu uczynili, że teraz leżą samotnie, a dorobek całego życia ograniczył się do łóżka i szpitalnej szafki. Choć są to bardzo trudne pytania, na które ciężko jest mi odpowiedzieć, staram się, by myśleli raczej w kategorii, po co cierpią niż dlaczego.  Wydaje mi się, że cierpienie, choroba mają głębszy sens. Sprawia, że  zatrzymujemy się w codziennym biegu i zaczynamy zastanawiać nad życiem, nad jego sensem. Radość i cierpienie są nieodłączną częścią życia. Tylko doświadczając tych wszystkich uczuć, możemy żyć w pełni”.

Małgorzata Maciejewska w trakcie wystąpienia zwracała również uwagę, że: „Chorzy mają w sobie często ogromne pokłady wiary i nadziei. Mam wrażenie, że Bóg obdarza ich nimi w sposób szczególny. Jak mówił Benedykt XVI to tak jakby «w cierpienie wszedł Ktoś, kto je z nami dzieli i znosi, stąd w każdym cierpieniu jest odtąd obecne pocieszenie przez współcierpiącą miłość Boga, i tak wschodzi dla nas gwiazda nadziei». Zauważam, że osoby cierpiące są bardzo związane z Bogiem. Modlitwa daje im dużo sił. Czasem są większymi optymistami, niż osoby zdrowe. Zdarza mi się spotykać ludzi, którzy nie załamują się, którzy mimo ogromu cierpienia dziękują Bogu za życie. To właśnie cud – ta miłość Boża pozwala na to, by człowiek się nie poddawał, by odnajdywał w sobie siły na pokonywanie życiowych trudności. Od chorych można się nauczyć tak wielu chwalebnych postaw i przekładać je na swoje życie – życie człowieka zdrowego”.

„Dla mnie wolontariat jest źródłem radości” – podsumowała. „Wiele się uczę od chorych, częściej przychodzi refleksja nad życiem. Cudownie jest słyszeć, gdy osoba chora mówi, że wolontariusze wnoszą w jej życie świeży powiew wiatru. Gdy pyta kiedy odwiedzę ją następnym razem. To pokazuje, jak ważne jest, by człowiek nie był sam w swoim cierpieniu, by dzielić się z nim swoim czasem”.

 

Dodano: