Zaopiekowani. Nowa odsłona Festiwalu Nowe Epifanie

Kultura

Rozmowa z Katarzyną Lemańską, dyrektorką Festiwalu Nowe Epifanie.

Jaka jest geneza Festiwalu Nowe Epifanie i skąd taka nazwa?

Katarzyna Lemańska: Festiwal organizowany jest przez Centrum Myśli Jana Pawła II od 2008 roku, początkowo pod nazwą Gorzkie Żale. Tamta formuła, zakładająca prezentację spektakli odwołujących się do teatru słowa czy rapsodycznego, wyczerpała się – nie tylko z uwagi na zmiany potrzeb naszych odbiorców, ale także ze względu na zmiany w życiu teatralnym. Dlatego od 2016 roku festiwal funkcjonuje pod nową nazwą Nowe Epifanie. Jest to nawiązanie do nowych epifanii piękna, o których pisał Jan Paweł II w Liście do artystów w 1999 roku. Staramy się w festiwalu wprowadzać w życie idee Jana Pawła II o podmiotowości człowieka i roli dialogu w sztuce. Wierzymy, że epifania piękna, zachwyt, objawienie mogą zaistnieć w spotkaniu.

Papieżowi chyba było bliskie myślenie o kulturze jako o nośniku pamięci.

KL: Pamięć jest bardzo ważną kategorią wykorzystywaną przez twórców teatralnych, ale także w teorii teatru. Kategorie pamięci, postpamięci, traumy są obecne w teatrze na metapoziomie, są też tematyzowane w spektaklach, są wreszcie narzędziem wykorzystywanym w procesie ich powstawania. Na tegorocznym festiwalu temat pamięci pojawia się przede wszystkim poprzez pokazanie traum pokoleniowych. Spektakle zgłębiają funkcjonowanie traum z pokolenia na pokolenie, jak silne doświadczenia oddziałują na ciało, na poziomie pamięci komórkowej. I jak ta pamięć jednostkowa wpisuje się w pamięć kulturową, jak funkcjonuje w społeczeństwie. Te tematy pojawiają m.in. w spektaklu Polowanie według tekstu Ishbel Szatrawskiej. Zachęcam także, by zajrzeć do jej powieści Toń o doświadczeniu drugiej wojny światowej. W Polowaniu autorka bierze na warsztat to, jak pamięć funkcjonuje w rodzinie, jak mocno nie chcemy czegoś pamiętać i ukrywamy przeszłość, okłamując się nawzajem.

W tym roku hasłem festiwalu jest fragment z Biblii: „A cóż im zwrócisz za to, co oni tobie dali?”. Dlaczego akurat ten werset?

KL: Pracując nad festiwalem, szukamy najpierw szerokiego obszaru tematycznego, który będzie spajał program. W tym roku myśleliśmy o rodzinie i pokoleniach. Dopiero pod koniec selekcji spektakli szukamy w Biblii słów, które by nas trochę ograniczyły, pokazały różne konteksty i jednocześnie zainspirowały. Dla mnie rodzina i pokolenia mocno wybrzmiewają w przykazaniu „Czcij ojca swego i matkę swoją”. Wychodząc od niego, szukałam dalej i doszłam do Mądrości Syracha. W wersecie „A cóż im zwrócisz za to, co oni tobie dali?” relacje międzypokoleniowe przedstawione są inaczej niż w czwartym przykazaniu. Tam widzimy scenę szacunku, dziecko szanujące swoich rodziców. W naszym tegorocznym haśle widać, że te relacje w rodzinie są obustronne. To mnie też interesowało – jak oddziałuje na siebie międzypokoleniowa rodzina, jak decyzje rodziców warunkują decyzje dzieci. Archaiczny język biblijny ukrywa ciekawe dla współczesności konteksty, kategorie winy i odpowiedzialności za bliskie osoby. Interesuje nas, jak to jest współcześnie rozumiane.

Karol Wojtyła bardzo mocno wiązał rodzinę z kulturą i jej długim trwaniem. Trwaniem tego, co dobre, jak i tego, co złe. Dziedziczymy zarówno rzeczy piękne, dobre, budujące, jak również to, co niszczy.

KL: Sama myślę o rodzinie jako o przekaźniku przede wszystkim dobrych wartości w kulturze. Wiąże się to dla mnie z wielką odpowiedzialnością. Oczywiście rodzina jest tą podstawową komórką społeczną, w której rodzice są odpowiedzialni za przekazanie kultury swoim dzieciom. Myślę jednak, że człowiek już na poziomie biologicznym ma w sobie chęć tworzenia kultury. Art Fraction Foundation, producent dwóch poznańskich spektakli, które zaprosiliśmy na festiwal, wydała album Potupajki i dopoduszki. Śpiewam z niego mojemu ośmiomiesięcznemu synkowi jedną z kołysanek, której tytuł brzmi Sztuka malucha. Tam jest taki werset: „Maluch tworzy sztukę, sztuka tworzy malucha”. Całkowicie się pod nim podpisuję. Z jednej strony rodzice pokazują najmłodszym członkom rodziny sztukę, ale nagle okazuje się, że to dzieci są tym reaktorem, to one tworzą sztukę i nam ją pokazują.

To rodzinne dziedzictwo może też być naznaczone negatywnie. Twórcy, którzy zajmują się tematem rodziny i pokoleń, częściej pokazują właśnie ten negatywny obraz rodziny, w której musimy wiele rzeczy przepracować. Wśród tegorocznych propozycji wraca temat traumy, doświadczenie żałoby, które często przez bohaterki – np. przedstawienia Puste miejsca czy filmu Wizja motyla – traktowane jest jak doświadczenie samotnicze. Mam nadzieję, że po obejrzeniu spektakli i filmów, po udziale w dyskusjach z ekspertami od tematów, które się w nich pojawiają, poszerzymy nasze spojrzenie na traumę, na sposoby jej przepracowywania. Bo wychodzić z traumy możemy wspólnie. Wiele naszych propozycji pokazuje, że to we wspólnocie jest siła i że razem jest dużo łatwiej.

Opowiedziałaś nam o kilku propozycjach festiwalowych. Czy jest jakaś przewodnia idea, która przewija się przez wszystkie wydarzenia festiwalu? Wydaje się na pierwszy rzut oka, że nie wszystkie dotykają tematu rodziny, np. Ciemności kryją ziemię na podstawie powieści Jerzego Andrzejewskiego.

KL: Włączyliśmy ten tytuł w reżyserii Tomasza Fryzła do programu właśnie po to, żeby pokazać, że możemy o rodzinie myśleć szerzej. Podobnie jest w przypadku spektaklu Nie smućcie się, ja zawsze będę z Wami Jolanty Janiczak w reżyserii Wiktora Rubina. W obu przedstawieniach poruszony jest temat budowania wspólnoty zakonnej. W tym drugim oglądamy wspólnotę zakonną żeńską i zastanawiamy się, jak w niej czuje się jednostka. Obserwujemy dwie zakonnice, których losy inaczej się w tym zgromadzeniu rozwijają. Kiedy myślimy o wspólnocie w zakonie, czy szerzej w Kościele, pojawia się temat relacji hierarchicznych. U Andrzejewskiego przyglądamy się Świętej Inkwizycji. Dzięki temu wracamy także do rodziny: czy hierarchia w rodzinie istnieje, jak zmienia się model współczesnej rodziny, która bardziej opiera się na partnerstwie niż na surowej dyscyplinie. Przy czym w dramacie Jolanty Janiczak są mocno obecne wątki rodzinne, zwłaszcza relacja matki i córki.

Inny był klucz wyboru programu filmowego i muzycznego przez zaproszonych kuratorów. Mateusz Toma celowo do wybranych tytułów teatralnych dobrał propozycje filmowe, które wzmacniają różne perspektywy widzenia rodziny. Na przykład przy spektaklu Polowanie i filmie Jak zostałam perliczką rozmawiamy o skutkach przemilczania niewygodnych prawd i marginalizacji kobiet w rodzinie.

Marcin Bogucki w programie muzycznym skupił się na trzech aspektach: na relacjach rodzinnych i artystycznych między kompozytorami, na różnorodności instrumentów historycznych z danej rodziny, np. fletów prostych, wreszcie na dobrostanie rodziny. Muzyka zaproszonych przez niego artystek, przewidziana do kontemplacji zarówno na siedząco, jak i na leżąco, daje możliwość wyciszenia się – to technika, która przyda się nie tylko dzieciom, lecz także i rodzicom, by uspokoić zmysły i po prostu się zrelaksować, np. przed snem. 

Zwyczajem na festiwalu jest, że po wydarzeniu kulturalnym nie zostawiacie widza samego. Organizujecie spotkania z artystami, z reżyserami, ekspertami. Dzięki temu widz czuje się zaproszony do przemyśleń na poruszony temat, a nie do identyfikacji z wydźwiękiem konkretnej sztuki czy filmu.

KL: Tak, do przemyśleń i do dialogu. Chcemy się spotkać w rozmowie o tym, co zobaczyliśmy. Interesuje nas punkt widzenia nie tylko twórców i ekspertów, ale przede wszystkim odbiorców. Zapraszamy specjalistów, żeby nam pokazali różne konteksty i przedstawili aktualny stan badań, i żeby zachęcić naszych odbiorców do włączenia się do dyskusji. Nie w duchu sesji terapeutycznej, wyłącznie wymieniania się swoimi prywatnymi emocjami czy doświadczeniami, co oczywiście też jest cenne, ale żeby głównie była to merytoryczna rozmowa. Mamy różne punkty widzenia, ale wcale nie musimy być aż tak spolaryzowanym społeczeństwem, jak pokazują nam to media.

W kulturze lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, w okresie rewolucji obyczajowej, często akcentowano antagonizmy międzypokoleniowe. Czy współczesne przedstawienia teatralne dostrzegają istnienie jakiejś wspólnej płaszczyzny porozumienia dla ludzi z młodszego i starszego pokolenia?

KL: Istnieje cały nurt teatru, który angażuje młodzież i seniorów i tworzy międzypokoleniowe spektakle. To głównie teatr offowy, w którym spektakle łączą się często z całym programem warsztatów. Te rozwiązania powoli wchodzą już do teatru mainstreamowego.

Ten nurt sztuki nie chce mówić tylko o tym, co nas łączy, ale także jak mamy rozmawiać o tym,
co nas dzieli. Młodego odbiorcy nie interesuje temat relacji ze starszymi z perspektywy pokoleniowego buntu. Ich raczej interesuje to, jak mogą kształtować swój świat i swój język. Wydaje mi się, że teatr jest przestrzenią, która do tego zaprasza. Mogą poprosić starszych współtwórców i razem z nimi kształtować jakiś nowy wymiar sztuki, pozostając w tematyce, która młodzież interesuje, np. pierwszej miłości, tego, jak na poziomie biologicznym funkcjonuje mózg u młodzieży, jak trudno jest być nastolatkiem. O tym, że jesteśmy w polikryzysie: w kryzysie psychicznym, w kryzysie ekologicznym. Teatr od jakiegoś czasu zaprasza młodzież, żeby móc wspólnie o tym porozmawiać.

Nowością na festiwalu będą przedstawienia dla najmłodszych. Możesz coś o tym opowiedzieć?

KL: Podczas poprzednich edycji propozycje dla młodych widzów pojawiały się np. w Teatrze Lalka, a Michał Zadara przygotował w 2018 roku spektakl Biblia, który prezentował w Nowym Teatrze. Nowe Epifanie od początku myślały o młodszym widzu, ja wpadłam tylko na pomysł, że warto pomyśleć o tym wspólnotowo i co roku w ramach Rodzinnych Nowych Epifanii proponować tytuły, które są właśnie dla rodzin – młodych widzów i bliskich im dorosłych. Po raz pierwszy repertuar dla młodego widza został wyraźnie wydzielony, co wyraża się również w odrębnej nazwie tej części festiwalu – Rodzinne Nowe Epifanie.

Ważne jest, żeby móc pójść na nie wspólnie i żeby wspólnie porozmawiać o tym, co obejrzeliśmy. Jednocześnie są to wydarzenia zawężone do pewnej grupy wiekowej czy lepiej powiedzieć określonej grupy odbiorczej – osoby, którzy zajmują się teatrem dla młodego widza, wiedzą, że bardzo trudno jest dzielić spektakle z uwagi na kryterium wieku. Powinniśmy raczej myśleć o młodym widzu w kontekście jego rozwoju psychofizycznego. Jeśli szukacie propozycji dla swoich dzieci, to pomyślcie, czego wy jako rodzina i czego wasze dzieci na danym etapie potrzebujecie i czy dany tytuł te potrzeby spełnia. W 2025 roku zaczynamy Rodzinne Nowe Epifanie od programu dla najmłodszej grupy odbiorczej, czyli od najnajów – dzieci od pierwszego dnia życia do dwóch, trzech lat – i przedszkolaków. Są to bardzo wymagające grupy odbiorcze. Zapraszamy dzieci wspólnie z bliskimi im dorosłymi, bo o rodzinie myślimy szeroko – to nie tylko mama i tata czy babcia i dziadek, ale po prostu wszyscy bliscy, z którymi jesteśmy. Te spektakle są mocno skupione na relacjach, na byciu razem, na byciu w ciele, na byciu ciałem z innymi ciałami. Więc będzie dużo zabawy, ruchu, dotykania, sensoryki. Wszystkie są też dostosowane do widzów z różnymi potrzebami czy widzów wrażliwych.

To wydaje się czymś nowym i nie do końca kojarzonym z teatrem i ze sztuką. Czy to jest nowe tylko w Nowych Epifaniach, czy w ogóle jest to coś nowego w teatrze?

KL: Jest to nurt, który w teatrze funkcjonuje już drugą dekadę (dla mnie cezurą jest rok 2011, kiedy powstał program Roztańczone Rodziny w Poznaniu), ale bywa wypierany przez bardziej tradycyjne tytuły – spektakle na podstawie bajek czy literatury dla dzieci. My proponujemy teatr, który jest skoncentrowany na ruchu. Często nie ma w nim osób reżyserujących, tylko choreografki i choreografowie, współtworzący spektakle razem z performerami i tancerzami. To nurt, w którym często młodzi odbiorcy uczestniczą w procesie tworzenia spektaklu. Niekoniecznie występują potem na scenie, ale są w procesie, żeby wszystkie ich potrzeby były w tym ostatecznym kształcie performansu zaopiekowane.

Czyli wszyscy uczą się od wszystkich i, bardziej lub mniej świadomie, coś sobie starają się dać.

KL: Tak, ważna jest też równość. Wszyscy jesteśmy ważni i wszyscy staramy się wzajemnie słuchać.    

Rozmawiał Piotr Strasz

KATARZYNA LEMAŃSKA

Dyrektorka Festiwalu Nowe Epifanie od kwietnia 2024 roku. Krytyczka i selekcjonerka teatralna, redaktorka. Ukończyła wiedzę o teatrze i edytorstwo na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Konsultantka programowa Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego KONTAKT w Toruniu. Członkini Komisji Artystycznej 26 i 28 Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Stała współpracowniczka Gazety Teatralnej „Didaskalia” i „Notatnika Teatralnego”.

Opublikowano 23.06.2025

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Czwarty odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.
Nowy odcinek „Słuchając drogi”! „Ludzie zachowują się lepiej, kiedy czują się lepiej – mówi Magdalena Wasilewska, psycholożka i trenerka pozytywnej dyscypliny.
Trzeci odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.
Możecie już kupić bilety na 17. edycję Festiwalu Nowe Epifanie oraz 2. edycję Rodzinnych Nowych Epifanii.

Klikając „Zgadzam się” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności na naszej witrynie w celach analitycznych, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz serwerów treści. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych znajdziesz tutaj.