Wolontariusze na start!

W piątek 9 listopada odbyło się pierwsze w tym roku akademickim spotkanie Inkubatora Miłosierdzia. Uczestnicy dopisali mimo późnej pory. A ponieważ większość osób była na spotkaniu po raz pierwszy, zaczęliśmy od zabaw integracyjnych, które miały służyć lepszemu poznaniu się wolontariuszy.

fotoPierwszą zabawę „Witam wszystkich, którzy…” rozpoczęła Asia – koordynatorka projektu. I tak na przykład wszyscy, którzy w piątkowy poranek zjedli śniadanie, musieli zamienić się miejscami. Niektórzy nieźle się nabiegali, inni obrali strategię, by jak najmniej się zmęczyć i przesiadali się na sąsiednie krzesełko. Gdy już wszyscy znaleźli się z powrotem na swoich miejscach, rozpoczęliśmy kolejną zabawę. Tym razem każdy z uczestników miał się przedstawić i dodać opisujący go przymiotnik zaczynający się tą samą literą co jego imię. Okazało się, że wśród nas są „megafajna Monika”, „jambitna Jola”, „jeszcze cierpliwa Justyna”, „doskonały Dominik”. Wydawać by się mogło, że tak wyszukane przydomki sprawią, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszyscy zapamiętają swoje imiona. W końcu nadszedł czas, by to zweryfikować.

foto
Podzieliliśmy się na dwie drużyny. Z każdej drużyny jedna wyznaczona osoba chowała się za kotarą. Na znak kotarę opuszczano i w tym samym momencie dwie osoby, które znalazły się naprzeciwko siebie, miały powiedzieć swoje imiona. Osoba, której imię odgadnięto jako pierwszej, przechodziła na stronę przeciwną. Wbrew pozorom zadanie nie należało do najłatwiejszych. Za to dostarczyło sporo radości. W końcu udało się wyłonić zwycięską drużynę. Ale ponieważ praktyka czyni mistrza… Asia rozdała nam karteczki, na których zapisaliśmy po jednym dobrym uczynku. Gdy wrzucaliśmy je do przekazywanej z rąk do rąk szklanej kuli, jeszcze raz przedstawialiśmy się, dodając kilka słów o sobie.

foto
Po części integracyjno-rozrywkowej przyszedł czas na bardziej formalne sprawy. Asia przedstawiła działalność Inkubatora Miłosierdzia od początku jego istnienia, a koordynatorzy poszczególnych grup opowiedzieli o swojej pracy i doświadczeniach. „Starzy wyjadacze” mogli z sentymentem powspominać historyczne już inicjatywy z ich udziałem, a nowicjusze zapalić się do działania. Ale zarówno starzy, jak i przyszli wolontariusze nie wiedzieli, że tylko w zeszłym roku przepracowaliśmy łącznie ponad dziewięć miesięcy bez przerwy! Czy w tym roku uda się poprawić te wynik? Wszystko w naszych rękach. A perspektywy są obiecujące. Bo niezbędną wiedzę i umiejętności będziemy mogli zdobywać na planowanych w tym roku szkoleniach. Potem wszystko to, czego się nauczymy, wykorzystamy w praktyce na oddziałach hospicyjnych, w domach dziecka i świetlicach socjoterapeutycznych. Być może ktoś odnajdzie swoją drogę, pomagając osobom niepełnosprawnym albo odkryje w sobie talent pedagogiczny i zacznie udzielać korepetycji. W każdym razie przydatne w podjęciu decyzji będą broszury informacyjne z listą ośrodków, które otrzymał każdy z uczestników spotkania.

fotoTrenowanie uczynków „miłosierdzia” mogliśmy zacząć tuż po spotkaniu, ponieważ każdy losował wrzuconą wcześniej do szklanej kuli karteczkę z zadaniem. Niezależnie od tego, czy będą to zakupy dla starszej sąsiadki, czy zamiatanie podłogi, może to być dobra lekcja przed systematycznym zaangażowanie w wolontariat. Na dobry początek i zachętę wolontariusze otrzymali broszkę „Pomogę, bo mogę”. W końcu Inkubator Miłosierdzia to poważne przedsięwzięcie, które trzeba promować. Miejmy nadzieję, że tak pozytywne nastroje i entuzjazm, jak na pierwszym spotkaniu, będą nam towarzyszył przez cały rok.

Dodano: