Wolontariat – być razem z innymi

Pierwsze próby porozumienia się w obcym języku, pierwsze spotkania z inną kulturą, pierwsi przyjaciele, pierwsze odrzucenie i pierwsza akceptacja. Wybierając naukę lub pracę poza swoim krajem urodzenia bądź będąc zmuszonym do takiego wyboru, mimowolnie narażamy się na niezrozumienie, odrzucenie, a co za tym idzie – na samotność.

Samotność ma często u swych źródeł wyobcowanie, ale jednocześnie potrafi nas zmotywować do poszukiwania lekarstwa, sposobu, rozwiązania pomagającego pomóc sobie, pomagając innym. Od roku 2019  stale wzrasta odsetek migrantów, którzy przebywają w naszym kraju nieprzerwanie od czasu pierwszego przyjazdu. To tu uczą się, rozwijają, pracują. Jakie trudności napotkali na swojej drodze po przyjeździe do Polski, co sprawiło, że zainteresowali się wolontariatem, dlaczego ta forma współpracy jest dla nich ważna? Na te pytanie spróbowała odpowiedzieć trójka wolontariuszy z Ukrainy, Białorusi i Rosji zaangażowanych w Centrum Myśli Jana Pawła II.

Jakie były wasze początki w Polsce? Co spowodowało, że postanowiliście się zaangażować w wolontariat?

Milena: Czułam się nie tyle samotna, co wykluczona ze społeczeństwa. Wiedziałam, że muszę się nauczyć polskiego. Każdy obywatel lubi, jak ktoś z innego kraju mówi w jego języku. Moja nauka języka zaczęła się od pewnej pani, której zaproponowałam pomoc podczas pandemii koronawirusa. Przynosiłam jej zakupy, wychodziłam z nią do apteki i ona mi w zamian za to zaproponowała, że postara się mnie nauczyć języka polskiego. Ona sama była tłumaczką języka rosyjskiego, więc się dobrze porozumiałyśmy. Przychodziłam codziennie, uczyłam się po dwie godziny, pisałam. To było trudne, ale wydaje mi się, że właśnie dzięki temu pokonałam tę barierę i poszło mi o wiele lepiej. Mogłam się czuć  bezpiecznej w pewnym sensie i po prostu mieć taką świadomość, że mogę się spokojnie z każdym dogadać.

Grzegorz: Jak jest się nastolatkiem, chyba nie ma nic lepszego niż tak na parę tygodni opuścić swoją rodzinę. Pierwsze dwa tygodnie byłem ucieszony, bo było to dla mnie tak, jakbym wyjechał na jakiś obóz i zwyczajnie odpoczywałem bez rodziców. Jak już się zaczęła nauka, to było ciężej. Nie mówiłem aż tak płynnie po polsku i dla mnie to było trudne. Dzwoniłem do rodziców i się żaliłem. Jak po pierwszym miesiącu już się oswoiłem i zrozumiałem, że ja tu zostaję, to pomyślałem o czymś innym niż nauka. Poszedłem do sekcji tenisa stołowego. I to urozmaiciło moje życie, było fajnie, ale czułem, że są jeszcze takie wolne okienka czasu, które mogłem wypełnić, ale nie wiedziałem czym. Kiedy szukałem możliwości stypendium, natrafiłem na Centrum Myśli Jana Pawła II i tak zaczęło się moje życie wolontariackie.

Marat: Na razie jest mi trudno. Wstydzę się tego, że kiepsko mówię po polsku. Na ten moment koncentruję się na pracy, stabilizacji finansowej, dokumentach. Daję sobie czas, żeby zrobić te wszystkie rzeczy.  W wolnym czasie angażuję się w wolontariat w Centrum Myśli Jana Pawła II, próbowałem też w teatrze. Na początku pomyślałem sobie tak: mam już normalną pracę, to co teraz można robić? Trzeba znaleźć wolontariat, pomagać ludziom. Ale później myślę, ten mój wolontariat to wcale nie jest tylko pomaganie innym… Ale zależało mi też na obcowaniu z kulturą.

We wszystkich rozmowach przewija się temat nieznajomości języka polskiego i tego, jaki wpływ miało to na poczucie osamotnienia. Wolontariat pomógł wam w pokonaniu tej bariery i nauki języka w bezpiecznym i przyjaznym środowisku. Co jeszcze jest dla was ważne w byciu wolontariuszem?

Milena: Samotność to brak poczucia bezpieczeństwa, brak takiej bliskiej osoby, do której możesz w każdym momencie zadzwonić, porozmawiać otwarcie. To trochę było związane z wolontariatem, bo na wolontariacie sytuacja wygląda tak, że ludzie zwykle przychodzą w dobrym humorze, z takim poczuciem, że chcą komuś pomóc. I wtedy się tworzy taka miła, rodzinna atmosfera. Na wolontariatach zazwyczaj czuję się bezpiecznie, bo wiem, że ci ludzie nie mają złych zamiarów, skoro przyszli, żeby bezinteresownie komuś pomóc. Myślę, że wolontariat pomógł mi w walczeniu z samotnością. To mi dało do zrozumienia, że mimo że jestem z innego kraju, to nie jestem tutaj sama i mogę coś zaoferować tej społeczności.

Marat: Wolontariat to jest pomaganie innymi i zaangażowanie w społeczność, tworzenie wspólnoty. Tutaj jest lepsze podejście do wolontariatu, niż jest na Białorusi. Jest poważniej traktowany. Wolontariat pomaga mi wejść w polską kulturę. Bez tego byłoby mi trudno. Tu wszystko działa według zupełnie innych reguł.

Grzegorz: Chciałem coraz bardziej się angażować w wolontariat, ale niestety zaczął się koronawirus. Wtedy zaczął się okres takich warsztatów oferowanych przez Centrum Myśli Jana Pawła II, które były online. Wydaje mi się, że byłem na każdym takim warsztacie. Jak już było mniej rygorów, to zaczął się wolontariat i ja wtedy naprawdę zacząłem wszędzie wykorzystywać nabyte umiejętności. Przez wolontariat otworzyłem się na ludzi i bardzo mi to pomogło. Pomagałem też przy korepetycjach i to mnie bardzo rozwinęło. I to było bardzo dobre, bo ja mogłem lepiej się podszkolić do matury, uświadomić sobie, jak można jeszcze prościej i szybciej zrozumieć jakieś zadania. To już był ostatni etap zniesienie bariery językowej, kiedy musiałem tłumaczyć i powtarzać tą samą rzecz na różne sposoby. A to jest jedna z najlepszych metod, żeby nauczyć się lepiej języka. Z pewnością nie dla każdego wolontariat jest sposobem na radzenie sobie z samotnością. Wolontariat postrzegany jako wspólnota osób, które poprzez dzielenie się dobrem same wzrastają i rozwijają się, z pewnością jest nie tylko formą dawania, ale też brania i rozwijania się. Poczucie bezpieczeństwa, przebywanie z ludźmi o podobnym systemie wartości, w podobnej sytuacji, rozumienie różnic nie tylko językowych, ale i kulturowych, dobrowolność i zaangażowanie – wszystko to składa się na wolontariat, postrzegany też jako bycie razem, nie samotnie.

Rozmawiała: Joanna Mruk
Historyk mody, autorka książki „Moda kobieca w okupowanej Polsce”, opiekunka wolontariatu w Centrum Myśli Jana Pawła II.
jmruk@centrumjp2.pl

Opublikowano 10.10.2024

ZOBACZ RÓWNIEŻ

PIąty odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.
Pierwsze spektakle Festiwalu Nowe Epifanie, warsztaty z higieny cyfrowej w ramach nowego projektu „Ciszej…” i wiele więcej. Co wybieracie z naszych lutowych propozycji?
Rozpoczynamy nabór do Chóru Centrum Myśli Jana Pawła II. Tym razem szczególnie zapraszamy głosy męskie.
Czwarty odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.

Klikając „Zgadzam się” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności na naszej witrynie w celach analitycznych, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz serwerów treści. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych znajdziesz tutaj.