Ekonomia musi być podporządkowana etyce. […] życiem gospodarczym nie rządzą żadne „żelazne” prawa ekonomiczne w tym znaczeniu, jakoby determinowały one całkowicie działalność człowieka.
Na takim stanowisku stoi ekonomia liberalistyczna. Istnieją wedle niej właśnie takie „żelazne prawa gospodarcze”, którym cała działalność ludzka w dziedzinie ekonomicznej musi się bezwzględnie podporządkować, nie znoszą one bowiem żadnego skrępowania. Jedynie tylko ścisłe stosowanie się do owych praw prowadzi do pomyślnego rozwoju i wyników w życiu gospodarczym, wszelkie zaś próby ich regulowania od strony człowieka czy to w drodze pewnej polityki, czy też ze strony etyki lub religii są szkodliwe. Życie gospodarcze reguluje się samorzutnie, człowiek winien tylko coraz głębiej wnikać w naturę tych praw i coraz wierniej się do nich dostosowywać.
Cała ta teoria „żelaznych praw gospodarczych”, sformułowana przez szkołę tzw. klasycznej ekonomii ([David] Ricardo, [Adam] Smith i in.), a wysuwana już przez Monteskiusza i fizjokratów, przekreśla wszelką możliwość podporządkowania ekonomii etyce, albowiem życie gospodarcze nie przyjmuje żadnych norm pozaekonomicznych i nie może podlegać żadnym pozaekonomicznym celom. Ścisłą konsekwencją tej teorii życia gospodarczego jest koncepcja homo oeconomicus, wedle której cała działalność człowieka w dziedzinie gospodarczej pozostaje pod wpływem czysto ekonomicznych motywów, żadnych innych motywów nie dopuszcza . W ten sposób wszelka motywacja etyczna na odcinku życia gospodarczego jest z góry wykluczona.
Jeżeli zatem mamy uzasadnić naszą tezę o zależności i podporządkowaniu ekonomii względem etyki, musimy odrzucić całą klasyczną i liberalistyczną teorię determinizmu ekonomicznego, a na miejsce homo oeconomicus wprowadzić właściwą koncepcję człowieka.
Jak złamać żelazne prawo
Otóż gdy chodzi o tzw. „żelazne” prawa gospodarcze, to naprzód ekonomiści liberalni oraz socjalistyczni nie zgadzają się co do natury oraz ilości tychże praw. Chodzi w nich o ujęcie stałych stosunków przyczynowych pomiędzy zjawiskami gospodarczymi na wzór tych stosunków, jakie panują w martwej przyrodzie. Stosunkami tymi zajmują się tam takie nauki jak fizyka i chemia. Ekonomia w klasycznym ujęciu stara się naśladować te nauki. Jest to pewnego rodzaju „fizyka” życia gospodarczego.
Jeżeli weźmiemy dla przykładu jedno z tych praw „żelaznych”, […] prawo podaży i popytu, to zespół stosunków składających się na to prawo można ująć w następujący system: im większy popyt, tym wyższa cena; im większa podaż, tym niższa cena. Na odwrót: im wyższa cena, tym mniejszy popyt, a większa podaż; im niższa cena, tym większy popyt, a mniejsza podaż. Wedle założeń ekonomii liberalistycznej prawo to działa automatycznie. Ale już sami liberaliści domagają się, aby prawu temu zapewnić warunki swobodnego działania, a więc zorganizować życie gospodarcze na zasadzie „wolnej konkurencji”. […] w takim razie działanie tego „żelaznego” prawa zależy jednak od jakiegoś innego czynnika. Czynnikiem tym jest wola ludzka, która może w różne sposoby opanować to „prawo”, czy to biorąc pod kontrolę cały rynek gospodarczy, czy też w inny, bardziej pośredni sposób, np. przez zmowę producentów dla osiągnięcia pożądanych cen towaru.
Jak widać, owo rzekome żelazne prawo gospodarcze nie działa w taki sposób jak prawa przyrody, w obrębie której stosunki przyczynowe odznaczają się wewnętrzną koniecznością. Kiedy wola ludzka ma oddziaływać na przyrodę, wówczas musi się oprzeć na gruntownej znajomości jej praw, wedle których wykorzystuje jej siły. W dziedzinie ekonomicznej natomiast stosunki te powstają w zależności od działania woli ludzkiej. Zadaniem człowieka nie jest tutaj tylko ich poznanie i zastosowanie się do nich. Zadaniem człowieka jest wytworzenie warunków dla ich zaistnienia […].
Psychologia popytu
Jakkolwiek o prawach w takim znaczeniu, jak występują one np. w fizyce, nie możemy tutaj mówić, to jednak dokładna obserwacja życia gospodarczego poświadczy nam istnienie w tej dziedzinie pewnych prawidłowości. Tak na przykład, gdy chodzi o podaż i popyt, to odnośne „prawo” ma swoje źródło i oparcie w naturalnej skłonności ludzi do sprzedawania możliwie najdrożej, a kupowania możliwie najtaniej. […] Skoro jednak szereg faktów dowodzi, że w konkretnych stosunkach ekonomicznych można się nie stosować do tego prawa, zatem prosty wniosek, że jest ono pozbawione owej cechy konieczności, którą wykazują prawa przyrody.
Leopold Caro w swym dziele Kapitalismus und Solidarismus stwierdził, że ludzie nieraz zupełnie świadomie modyfikują tę prawidłowość. Przykład: w okresie od 1890 do 1900 r. ceny zboża w Anglii spadły z 35 szylingów na 27 szylingów, a mimo to spożycie nie podniosło się, lecz pozostało na poziomie z 1890 r., wynosiło 345 funtów na głowę. Stopień zaopatrzenia potrzeb okazuje się w tym wypadku czynnikiem, który ogranicza działalność prawa podaży i popytu na rynku gospodarczym. Innymi słowy: człowiek stosuje świadomie popyt na poszczególne towary do określonego stopnia swych rzeczywistych potrzeb, a nie na odwrót. Działalność prawa podaży i popytu nie jest więc bezwzględna, ale podlega świadomej woli. Poza tym stwierdzamy np., że im więcej pośredników wciska się w procesie ekonomicznym pomiędzy wytwórcę a nabywcę, tym bardziej słabnie zależność cen od stopnia podaży i popytu. W tym wypadku wprawdzie działalność odnośnych ludzi nie pracuje świadomie przeciw prawu podaży i popytu, jak to miało miejsce w poprzednim przykładzie, niemniej następstwem tej działalności jest również wyraźne ograniczenie tego „prawa”.
Otóż biorąc to wszystko pod uwagę, musimy się zgodzić na to, że nie ma takich praw ekonomicznych, które by bezwzględnie determinowały ludzką wolę. Cała dziedzina wartości ekonomicznych warunkuje tylko działalność człowieka w sposób podobny, jak każdy inny rodzaj dóbr skończonych. Człowiekowi pozostaje wobec tych dóbr wolność wyboru. Oczywiście, że wszelka celowa działalność człowieka w dziedzinie gospodarczej musi zakładać z jego strony wiedzę o tych prawidłowościach, którym dobra ekonomiczne podlegają. Wiedzy tej dostarcza właśnie ekonomia. Niemniej owa ekonomiczna działalność człowieka, ponieważ jest świadoma i wolna, eo ipso podlega wartościowaniu etycznemu. Zasadza się ono zaś na poddaniu aktów ludzkich normie obiektywnej moralności oraz normie sumienia. W ten sposób podporządkowanie ekonomii etyce nie może ulegać żadnej wątpliwości. […] Nie da się bowiem człowieka podzielić, nie da się wydzielić jakiegoś homo oeconomicus, jak to sobie życzył liberalizm, z całokształtu człowieka.
Dominacja sumienia
[…] Prymat etyki w stosunku do ekonomii, który głosi wyraźnie np. wspomniany Caro („Zasady nauki ekonomii społecznej”), oznacza równocześnie prymat człowieka w stosunku do materii. W procesie gospodarczym biorą równocześnie udział materia i człowiek. Chociażby nawet trudno było powiedzieć, który z tych czynników bierze w tym procesie udział wydatniejszy ilościowo, to jednak trudno zaprzeczyć, że udział człowieka decyduje o samym procesie. Człowiek jest czynnikiem twórczym. Jeżeli proces ekonomiczny kształtuje się dzięki człowiekowi, musi nosić na sobie istotowo ludzki charakter. Ów charakter zaś wiąże się ściśle z etyką. Nowoczesna myśl etyczna podkreśla ten znamienny rys wartości etycznych: że są one ze swej istoty wartościami osoby. Otóż człowiek w procesie ekonomicznym uczestniczy w wartościach ekonomicznych, które z natury są dla człowieka. Nie są one jednakże z istoty swojej wartościami człowieka, nie stanowią o obiektywnej doskonałości jego osoby. Natomiast wartości etyczne z samej swej istoty stanowią o doskonałości osoby ludzkiej. Dlatego prymat etyki w stosunku do ekonomii jest równoznaczny z prymatem człowieka w stosunku do życia gospodarczego bezpośrednio, a pośrednio w stosunku do materii w ogóle. […] Fakt podporządkowania wartości ekonomicznych etycznym wprowadza nas od razu na teren etyki społecznej. Całe życie gospodarcze od swoich najelementarniejszych przejawów wiąże się jak najściślej z życiem społecznym, zakłada bowiem cały szczególny system stosunków i związków społecznych, które są wywołane dążeniem do dobra gospodarczego. Wobec tego cała działalność gospodarcza z natury swej nosi charakter społeczny. Otóż wszelką działalnością człowieka o charakterze społecznym wziętą pod kątem widzenia jej moralności zajmuje się etyka społeczna. W ten sposób więc przynależność etyki życia gospodarczego do całokształtu etyki społecznej jest w pełni uzasadniona. Życie gospodarcze z natury swojej jest związane z życiem społecznym ludzi, życie społeczne zaś ma za cel dobro wspólne i duchowe, i materialne. Dążenie do osiągnięcia tego drugiego jest celem właściwym każdego ludzkiego społeczeństwa, zwłaszcza zaś jest celem państwa. Trafna i właściwa organizacja życia gospodarczego należy do najważniejszych zadań państwa. Dlatego z natury rzeczy zachodzi pewne podporządkowanie ekonomii „polityce”, przez którą rozumiemy sztukę rządzenia społeczeństwem, a zwłaszcza państwem
Jeżeli te teksty zestawimy z cytowanym wcześniej zapisem II Soboru Laterańskiego z 1139 r., to ze zdziwieniem zauważymy, że są pisane w tym samym duchu. Występujące w nich różnice semantyczne nie są wcale takie fundamentalne, jak by sugerowali profesorowie Jacques Le Goff czy Jan Kracik. Jako podsumowanie niech posłuży wypowiedź papieża Jana Pawła II w milenijnym roku 2000 w czasie jednej z audiencji generalnych: Lichwa jest społeczną plagą, która rozpowszechnia się i dlatego bezwzględnie konieczne jest niesienie pomocy wszystkim tym, którzy wpadli w tę sieć niesprawiedliwości i poważnych cierpień. Mam szczerą nadzieję, że w kontekście Roku Jubileuszowego, dzięki udziałowi wszystkich, mogłyby być podjęte konkretne kroki w celu wyeliminowania tej groźnej plagi.
Karol Wojtyła
Fragment skryptu do wykładu z lat 50., wydanego w książce „Katolicka etyka społeczna”, Lublin 2018.
Pobierz magazyn