Udawajmy, że nie jest tak źle

Temat numeru

Niepokój demograficzny jest obecnie bardzo ważnym elementem polityki. XX wiek stawiał na przyszłość. Po lewej stronie był inny projekt, po prawej stronie inny, ale politycy wszystkich opcji dyskutowali o nowym człowieku. Dzisiaj przyszłość w polityce jest widziana poprzez prognozy, również prognozy demograficzne.

Prognozy demograficzne zaczęły kształtować wyobraźnię polityczną nie tylko polityków. Moment, w którym ludzie konfrontują się z tymi prognozami, może radykalnie zmienić ich poglądy. Pewien psycholog z Uniwersytetu w Nowym Jorku przeprowadził eksperyment na dwóch bardzo podobnych pod względem struktury społecznej grupach białych. Jedyna różnica pomiędzy grupami polegała na tym, że jedna z nich zapoznała się z prognozami demograficznymi, zgodnie z którymi w 2042 r. biali Amerykanie, tak jak są dziś definiowani, nie będą już stanowić większości społeczeństwa. Druga grupa nie znała tych badań. Badanym zadano pytania na różne istotne tematy i okazało się, że ci z pierwszej grupy mają znacznie bardziej konserwatywne poglądy w każdej istotnej kwestii.

Większość ludzi na świecie żyje obecnie w społeczeństwach, w których wskaźnik dzietności jest niższy od poziomu zastępowalności pokoleń wynoszącego 2,1 dziecka na kobietę. Spadek współczynnika dzietności poniżej tej wartości ma miejsce w krajach bogatych i biednych, demokratycznych i autorytarnych, dużych i małych. Proces ten w dużej mierze jest napędzany indywidualnymi decyzjami miliardów mężczyzn i kobiet. A rządy nie wiedzą, jak na nich wpłynąć. Wypróbowano wiele rozwiązań. Na przykład na Węgrzech około 5 procent budżetu rządowego przeznacza się na politykę w tym zakresie. Każda kobieta, która ma więcej niż troje dzieci, nie płaci podatków do końca życia. Nie widać jednak, aby wpłynęło to na zwiększenie dzietności.

Zmiana struktury

Skutki spadku współczynnika dzietności są znaczniejsze, niż nam się wydaje. Nie chodzi tylko o system emerytalny. Fakt, że młodzi ludzie stanowią w społeczeństwie coraz mniejszą grupę, jest jedną z przyczyn wyjaśniających, dlaczego wielu z nich staje się coraz bardziej nieufnymi wobec procedur demokratycznych. Dlatego w wielu krajach Europy Wschodniej na ulice wychodzą protestować młodzi, wierząc, że jedynie dzięki temu ich głos zostanie lepiej wysłuchany niż w trakcie wyborów. Po prostu nie mają oni wystarczającej liczby głosów. W polityce liczby mają znaczenie, a demokracja polega na liczeniu głosów.

W Bułgarii według prognoz za 15 lat około 40 procent uprawnionych do głosowania osiągnie wiek emerytalny. Ponad 10 procent będą stanowić migranci bez prawa głosu. 10 procent Bułgarów będzie pracować za granicą, więc będą mieli prawo głosu, nie płacąc w kraju podatków. Jak można rozwiązywać problemy społeczne czy gospodarcze przy takiej strukturze społecznej?

Jednym z politycznych procesów związanych z demografią jest przyjmowanie przez państwa dużej liczby migrantów. Ten proces jest w jakiejś mierze próbą podjętą przez polityków, aby sprowadzić do kraju ludzi, którzy będą na nich głosować. Jest to jednocześnie główne źródło strachu, które porusza wiele demokratycznych społeczeństw w kontekście migracji. Było to szczególnie widoczne w Stanach Zjednoczonych podczas ostatnich dwóch cykli wyborczych. Przypomina mi się sytuacja z 1953 r., kiedy po stłumieniu antykomunistycznych protestów w Niemczech Wschodnich proreżimowy Związek Pisarzy Niemieckich napisał list otwarty, w którym skarcił naród za to, że nie okazał on należnego zaufania rządowi. Bertolt Brecht odpowiedział wówczas wierszem, że skoro rząd tak bardzo nie lubi narodu, to może niech sobie wybierze inny naród. Ta idea, że rząd może wybrać swój własny naród, że może zaprojektować ciało polityczne, bazując na polityce migracyjnej, nadając obywatelstwo ludziom, którzy będą na niego głosować, jest dzisiaj głównym czynnikiem destabilizującym. Nawiasem mówiąc, nie ma żadnych dowodów na to, że ludzie głosują na rząd, który nadał im obywatelstwo.

Przyszłość a demokracja

Istnieje bardzo ważna instytucja w demokracji, o której nigdy nie rozmawiamy na poważnie. Jest nią przyszłość. Przyszłość rozumiana właśnie jako instytucja demokratyczna. Zrozumienie przyszłości jako instytucji pomaga nam zrozumieć, jak działa – albo dlaczego nie działa – demokracja. W dniu wyborów ma się wrażenie, że przeszłość i przyszłość łączą się ze sobą. Głosując, oceniamy działania rządu w ciągu ostatnich czterech lat. Z drugiej strony otrzymujemy obietnice partii politycznych dotyczące przyszłych działań. Ma to kluczowe znaczenie, ponieważ zakłada rozumienie przyszłości jako otwartej, zależnej od tego, na kogo będziemy głosować. Że chodzi zarówno o bliską przyszłość, ale i o tę dalszą. Jeśli niektóre problemy nie zostaną rozwiązane dzisiaj, mogą być rozwiązane jutro. To sprawia, że demokracja działa.

Mierzymy się dzisiaj z apokaliptycznym dyskursem w polityce. Po lewej stronie dotyczy on klimatu, a po prawej – demografii. Po lewej wierzymy, że jesteśmy ostatnimi ludźmi, ponieważ życie na planecie niebawem ulegnie zagładzie, po prawej myślimy, że jesteśmy ostatnim Bułgarem, Polakiem czy Niemcem. Panowanie takich dyskursów bardzo utrudnia funkcjonowanie demokracji. Ci, którzy je przyjmują, uważają, że jeśli dana sprawa nie zostanie dzisiaj właściwie rozwiązana, jutro będzie już za późno. Nie ma wówczas żadnego powodu, aby pogodzić się z przegraną w wyborach. Paradoksalnie demokracja funkcjonuje, ponieważ żadne wybory nie są postrzegane jako mające egzystencjalne znaczenie. Ten, kto uważa, że to są najważniejsze wybory, nie jest gotowy na kompromis. Nie jest gotowy, aby przegrać, bo jeśli przegra wybory, to wszystko będzie stracone, ponieważ czas się kończy. Demokracja nie może funkcjonować, jeśli czas się kończy.

Paradoksalne wnioski, jakie z tego wyciągam, są następujące: aby rozwiązać problemy, z którymi borykamy się dzisiaj, nie powinniśmy ich wyolbrzymiać, ale raczej starać się je oddramatyzować. Problemy klimatyczne i demograficzne mają egzystencjalne znaczenie. Aby jednak poradzić sobie z nimi w demokratyczny sposób, powinniśmy starać się udawać, że nie są one aż tak dramatyczne. Ktoś może zresztą powiedzieć, że prawdopodobnie prognozy demograficzne są błędne. Przecież w latach 60. pojawiły się poważne prognozy naukowe dotyczące bezpieczeństwa żywnościowego. Było wiele lęku, że będzie zbyt wielu ludzi, a zbyt mało zasobów gospodarczych. Dlaczego więc dzisiaj mamy martwić się demografią i prognozami demograficznymi? Moja odpowiedź brzmi: ponieważ prognozy demograficzne są rzeczywistością, w której żyjemy. Ponieważ politycy, podejmując decyzje, kierują się nie tylko tym, co widzą wokół siebie dzisiaj, ale także prognozami, które są im przekazywane. W dzisiejszych czasach demografowie odgrywają tę samą rolę, jaką dawniej odgrywali astrologowie w polityce. Mają ogromną władzę.

Iwan Krastew
Politolog, filozof polityki, szef Centrum Strategii Liberalnych w Sofii, współzałożyciel think tanku European Council on Foreign Relations, związany z Instytutem Nauk o Człowieku w Wiedniu. Wydał m.in.: Demokracja nieufnych. Eseje polityczne (2013), Demokracja: przepraszamy za usterki (2015) i Co po Europie? (2018). Jest także redaktorem naczelnym „Europe’s World” i członkiem rady redakcyjnej „Journal of Democracy and Transit – Europäische Revue”. W latach 2004-2006 Iwan był dyrektorem wykonawczym Międzynarodowej Komisji ds. Bałkanów, której przewodniczył były premier Włoch Giuliano Amato. Był redaktorem naczelnym bułgarskiego wydania „Foreign Policy” i członkiem Rady Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych w Londynie (2005-2011). Jest stypendystą St. Antony’s College (Oxford), Woodrow Wilson Center for International Scholars (Waszyngton), Collegium Budapest, Wissenschaftskolleg (Berlin), Instytutu Federalizmu na Uniwersytecie we Fryburgu (Szwajcaria) oraz Instytutu Remarque’a na Uniwersytecie Nowojorskim.

POWIĄZANE

„Obserwatorium idei: inspiracje” to projekt zainicjowany w 2023 roku, w ramach którego organizujemy spotkania z najwybitniejszymi intelektualistami i naukowcami z Polski i zagranicy.

Pobierz

Opublikowano 04.08.2026

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Premierą teledysku do utworu „Dona nobis pacem” Jana Krutula otwieramy projekt „Duch Asyżu. Warszawskie forum dialogu i sztuki o pokoju”. W 40. rocznicę spotkania międzyreligijnego zapraszamy do refleksji nad aktualnością pokojowego przesłania.
Sierpień przyniesie kolejne pokazy Letniego Przeglądu Filmowego „Pod Wspólnym Niebem”, premierę publikacji „Piękno tej Ziemi” oraz plenerową wystawę „Zmiany zachodzą w ciszy i świetle” nad Wisłą.
Nowy odcinek „Słuchając drogi”! O relacji z przyrodą opowiada Stanisław Łubieński. Zapraszamy do rozmowy.
POBIERZ
„Człowiek i przyroda – kryzys relacji?” to nowy numer naszego magazynu „Myśl w Centrum”. Zapraszamy do lektury!

Klikając „Zgadzam się” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności na naszej witrynie w celach analitycznych, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz serwerów treści. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych znajdziesz tutaj.