Ten sam Bóg?

TEN SAM BÓG?
Jacek Kaniewski

Bez wahania można napisać, że spotkanie modlitewne podczas Światowego Dnia Modlitwy o Pokój było jednym z najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń pontyfikatu Jana Pawła II.

 

Dwadzieścia trzy lata temu na zaproszenie Papieża do Asyża przyjechało kilkudziesięciu przedstawicieli religii świata: wspólnot chrześcijańskich, religii monoteistycznych oraz tradycyjnych religii Azji, Afryki i Ameryki. Celem przedsięwzięcia była modlitwa o pokój na świecie. Z jednej strony wydarzenie cieszyło się ogromną przychylnością międzynarodowej opinii publicznej. Chwalono otwartość i nowatorstwo Jana Pawła II. Kościoły lokalne na całym świecie czynnie włączyły się w modlitwę o pokój podejmując przesłanie spotkania. Z drugiej jednak strony wewnątrz Kościoła podniosła się fala krytyki, wskazującej na ryzyko niewłaściwej interpretacji wydarzenia. Zarzut dotyczył zaproszenia przez następcę Piotra katolickiego do modlitwy w jednym miejscu osób, których różnice religijne są tak zasadnicze. Uważano, że nie da się znaleźć wspólnego punktu odniesienia dla modlitwy chrześcijan, żydów, muzułmanów, buddystów, szintoistów, zaratustrian i przedstawicieli tradycyjnych religii afrykańskich. Oskarżano Papieża o rozmywanie różnic między poszczególnymi wyznaniami oraz sprzeniewierzenie się prawdzie wyrażonej w starochrześcijańskej maksymie „extra Ecclesiam nulla salus”.

 

Papież wychodząc na przeciw tym wątpliwościom ukuł formułę: „Być razem, aby się modlić, nie zaś modlić się razem”, a podczas spotkania kilkakrotnie wyznał wiarę w Jezusa Chrystusa jako jedyne źródło zbawienia. Stwierdził też jasno: „Forma i treść naszych modlitw są bardzo różne i nie ma mowy o tym, by je sprowadzać do wspólnego mianownika”. Jednak warto zastanowić się, co skłoniło Papieża do zorganizowania spotkania modlitewnego, a nie na przykład konferencji naukowej czy podpisania międzykulturowej deklaracji pacyfistycznej. Inaczej mówiąc, co przekonuje o wartości modlitwy wyznawców innych religii. Gdyby przecież Jan Paweł II nie dostrzegał takiej realnej wartości, to nie inicjowałby wspólnej modlitwy o pokój.

 

Podpowiedź możemy znaleźć choćby w przemówieniu Papieża wygłoszonym na zakończenie spotkania: „Tak, istnieje przecież sfera modlitwy, w której, przy rzeczywistej różnorodności religii, człowiek usiłuje wyrazić swój kontakt z potęgą przewyższającą wszystkie ludzkie siły”. Widać tutaj echo antropologicznej koncepcji Jana Pawła II. Człowiek – ukoronowanie dzieła stworzenia – obdarzony został wielką godnością, której przejawem jest między innymi wewnętrzna moc spotkania z Bogiem. I nie chodzi tutaj przede wszystkim o siły poznawcze rozumu, ale o międzyosobowe spotkanie. Zewnętrzne poznanie intelektualne jest zależne od uwarunkowań kulturowych i historycznych. Zupełnie inne możliwości poznania Boga daje dostęp do wiedzy o Jezusie – pełni boskiego samoobjawienia, a zupełnie inne realne szanse mają ludzie wychowani w tradycji religii naturalnych, które w bardzo niewielkim stopniu spekulatywnie przeniknęły tajemnicę Boga. Co więcej, można zaryzykować stwierdzenie, że wielu „codziennych” świętych – tych maluczkich, pokornych, prostych wyznawców Chrystusa – nie posiadło szczegółowej wiedzy o Bogu dostępnej teologom. Skarbem ich religijności jest spotkanie, intymny kontakt z osobowym Bogiem. Dzięki siłom, jakie Bóg złożył w człowieku przez Stworzenie, wspieranym nadprzyrodzoną łaską działającą w tajemniczy sposób (nie tylko w ludziach ochrzczonych), każdy człowiek szczerze pragnący dobra i prawdy spotyka się w swoim sercu z Bogiem żywym, choć w różnym stopniu potrafi Go intelektualnie ogarnąć.

 

Zaproszenie wyznawców różnych religii świata do modlitwy było wyrazem tego właśnie przekonania o wewnętrznej mocy każdego uczciwego człowieka modlenia się do Jedynego i Prawdziwego. A swoim ekskluzywistycznym adwersarzom tak bardzo dbającym o dostateczne podkreślanie jedynej słuszności katolickiej doktryny Jan Paweł II przypomniał w Asyżu, że katolicy nie zawsze byli wierni Jezusowi Chrystusowi – Księciu Pokoju. Sama obiektywna doskonałość depozytu wiary złożonego w Kościele katolickim nie jest wystarczającym argumentem za subiektywną doskonałością każdego katolika czy wspólnoty ludzi wierzących, a tym bardziej nie świadczy o niedoskonałości wyznawców innych religii. To, co obiektywne i subiektywne należy rozpatrywać zawsze razem, nigdy osobno, bo to prowadzi do nadużyć. Synteza ta dokonuje się w tajemniczym spotkaniu pojedynczego człowieka z Bogiem Żywym.

 

Autor to kierownik w Dziale Badawczo-Edukacyjnym Centrum Myśli Jana Pawła II.

 

 

 

 


Opublikowano 25.10.2009

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Jakimi wartościami kierują się mieszkańcy Warszawy? Czy ich życie duchowe wpływa na potrzeby kulturalne? Czego od instytucji kultury oczekują osoby religijne, a czego niereligijne?
Nowy odcinek „Słuchając drogi”! O dziecięcym i nastoletnim lęku opowiada Magdalena Lange-Rachwał. Zapraszamy do rozmowy.
POBIERZ
„(S)POKÓJ – unik czy działanie?” to nowy numer naszego magazynu „Myśl w Centrum”. Zapraszamy do lektury!
Październik w Centrum to miesiąc dialogu, muzyki i spotkań wokół 40. rocznicy spotkania w Asyżu. Zapraszamy na warsztaty, koncerty „Da Pacem”, debatę, a także do udziału w naborach do programu stypendialnego i Chóru Centrum.

Klikając „Zgadzam się” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności na naszej witrynie w celach analitycznych, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz serwerów treści. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych znajdziesz tutaj.