Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

Dziś, w niedzielę, 14 września, obchodzimy święto Podwyższenia Krzyża Świętego.

Jest to również święto dwóch warszawskich parafii – p.w. Podwyższenia Krzyża Św. na Jelonkach oraz bazyliki Krzyża Św. przy Trakcie Królewskim. Przy tej okazji warto przypomnieć losy figury Chrystusa dźwigającego Krzyż św. od 150 lat związanej z miastem.


 

Przed kościołem w 1858 roku stanęła figura odlana w cemencie według projektu studenta Andrzeja Pruszyńskiego, a ufundowana przez hr. Andrzeja Zamoyskiego. Uszkodzoną przez nieznanego sprawcę figurę wiernie odtworzono w 1889 roku. Pomnik ustawiono wtedy na nowym cokole z czarnego granitu z napisem „Sursum Corda” (W górę serca).

 

W skutek detonacji „Goliatów” figura Chrystusa upadła na bruk ulicy i leżała z ręką uniesioną w niebo. 22 października 1944 roku Niemcy wywieźli ją z Warszawy wraz z pomnikiem Mikołaja Kopernika w celu przetopienia. Do tej straty jednak nie doszło – figurę po wojnie odnaleziono niedaleko Nysy, gdzie rozpoznali ją polscy żołnierze. Oba pomniki przywieziono do Warszawy i poddano renowacji. Posąg ponownie stanął przed kościołem już w lipcu 1945 roku.

 

Losy figury zostały przypomniane przez Jana Pawła II podczas jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w czasie słynnej homilii na pl. Zwycięstwa – 2 czerwca 1978 roku – kiedy to Papież mówił m.in.:

Jeśli jest rzeczą słuszną, aby dzieje narodu rozumieć poprzez każdego człowieka w tym narodzie – to równocześnie nie sposób zrozumieć człowieka inaczej jak w tej wspólnocie, którą jest jego naród. Wiadomo, że nie jest to wspólnota jedyna. Jest to jednakże wspólnota szczególna, najbliżej chyba związana z rodziną, najważniejsza dla dziejów duchowych człowieka. Otóż nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego – tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas – bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia naszego narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie rozumielibyśmy samych siebie. Nie sposób zrozumieć tego narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną – bez Chrystusa. Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus-Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu.

 

Dodano: