Przebaczenie pozwala iść dalej

Słuchając drogi

Wywiad z o. Tomaszem Francem, dominikaninem, psychoterapeutą zajmującym się głębokimi zaburzeniami osobowości, o impulsie do rozwoju, jaki daje pojednanie z własną przeszłością i przebaczenie.

Marcin Nowak: Chciałbym, żeby nasza rozmowa dotknęła dwu wymiarów przebaczenia – psychoterapeutycznego oraz duchowego. Na początku zadam ojcu pytanie jako psychoterapeucie: czym przebaczenie jest z punktu widzenia psychologii?

Tomasz Franc: Może zacznę od tego, że jest ono rzadko spotykane w praktyce psychologicznej. Przebaczenie jest niezwykle trudno osiągalne. Skrzywdzony, przychodząc na terapię, nie zawsze myśli, że chce przebaczyć. Raczej szuka wewnętrznego pojednania ze swoją historią. Myśli raczej o własnym rozwoju niż o kimś, kto go skrzywdził. Trzeba być niezwykle dojrzałym, żeby przyjść na terapię ze względu na kogoś, kto mnie skrzywdził. Być może to jest pierwszy element przebaczenia: pojednanie ze sobą samym, z własną historią życia.

Akceptacja swojej ścieżki życia, czasem własnej nieporadności, czasem akceptacja bycia tym, kto krzywdzi, jest niezbędnym warunkiem ujrzenia swojego życia w jego realnym kształcie. Mającym swoje blaski i cienie, z potencjałem zmiany, ale też z historią utraty czegoś, czego nie możemy już odzyskać. Osiągnięcie takiego stanu wiedzy o sobie i mądrości życiowej jest niezbędnym warunkiem dalszego rozwoju. To daje doświadczenie wolności i umożliwia zrobienie kroku do przodu.

W tym kontekście bardziej mi się podoba pojęcie akceptacji niż przebaczenia, które wydaje mi się niezwykle trudne i na pewno jest jednym z ostatnich etapów mądrego życia. Łatwiej jest pogodzić się z czymś, niż przebaczyć.

Mamy dzisiaj problem z tym, żeby akceptować swoją historię?

TF: Widzę dwie podstawowe pokusy w radzeniu sobie z bólem. Pierwsza z nich to próba zbudowania czegoś na nowo, ale bez pojednania, bez zmierzenia się z przeszłością. Tak często się dzieje z ludźmi, którzy przyjęli ideologię samorozwoju. Drugiej pokusie – wydaje mi się, że jeszcze bardziej niebezpiecznej – często ulegają osoby mające trudność z zanurzeniem się w swoją przeszłość. To jest bycie tu i teraz bez poszerzania swojego myślenia. Dreptanie w miejscu, niepodejmowanie życiowych decyzji, zatrzymanie się, jakaś stagnacja rozwojowa. Z takiej niedojrzałości wynika nieustanne powtarzanie w swoim życiu pewnych błędów czy doświadczeń. Nie przez myślenie o nich i uwewnętrznianie ich w historii życia, tylko poprzez nieustannie powtarzany scenariusz krzywdy. Nie prowadzi to do niczego poza nadmiernym skupieniem się na sobie i na tej krzywdzie. To marnowanie możliwości dalszego rozwoju. Wydaje mi się, że to są dwa najbardziej patologiczne wewnętrzne rozwiązania sytuacji, kiedy przeszłość jest niezaakceptowana.

Można stwierdzić, że aby być gotowym do przebaczenia drugiemu człowiekowi, trzeba dojrzeć do chęci poznania samego siebie. Z tego poznania może się zrodzić gotowość do akceptacji swojej niedoskonałości.

TF: Tak, trzeba zmierzyć się z własnymi wewnętrznymi demonami, związanymi z chęcią odwetu, z własnym wstydem albo poczuciem winy. Nasz ból to nie jest tylko to, co nam zrobił krzywdziciel. Trzeba mieć odwagę do konfrontacji z faktem, że bycie ofiarą nie oznacza bycia niewinnym. Ofiara też ma w sobie potencjał do krzywdzenia innych. To jest może trudne i niepopularne, ale ktoś, kto jest w stanie zobaczyć złożoność własnego świata wewnętrznego, o wiele łatwiej może później wyzdrowieć. Inaczej może utknąć w jednostronnym widzeniu siebie, tylko jako osoby skrzywdzonej.

To jest faktycznie bardzo trudne – uświadomić sobie, że tak długo, jak cedujemy odpowiedzialność za naszą historię na zewnątrz na krzywdziciela czy okoliczności – tak długo pozbawiamy się możliwości uporania się z nią. To odbiera nam sprawczość, bo odpowiedzialność jest poza nami.

TF: Często bywa tak, że nigdy już nie spotkamy tego, kto nas skrzywdził. Mamy tylko jakieś wspomnienie związane z zadanymi nam
przez niego ranami. Więc ten ruch wewnętrzny w jego kierunku odbywa się wyłącznie w naszym umyśle, emocjach. Mówiąc językiem biblijnym, w naszym sercu. Jeżeli tego sobie nie uświadomimy i będziemy ciągle szukali rozwiązania na zewnątrz, nasza rana się nie zagoi. To może bardzo uprzykrzać nam życie i trzymać nieustannie w potrzasku. Żeby było jasne: nie chodzi o to, żeby naiwnie przebaczać albo niwelować odpowiedzialność krzywdziciela. Chodzi o to, żeby sobie przywrócić prawo do trzymania steru w łodzi swojego ciała, umysłu, emocji, duchowości. Mogę odzyskać kontrolę nad swoim życiem.

Czy przebaczenie to proces, który ma etapy?

TF: Tak, psychologowie wyróżniają etapy przebaczenia. Pierwszy jest związany z uświadomieniem sobie własnego bólu i krzywdy. Może to brzmi jak truizm, ale skonfrontowanie się z doświadczeniem krzywdy jest niezmiernie istotne, żeby mógł rozpocząć się proces przebaczenia. Mówiąc językiem psychoanalitycznym, musi nastąpić powrót wypartego, tego, co jest wyrzucone poza mnie, niedostępne. Pierwszy etap to uznanie tego, że jestem człowiekiem potrzebującym, cierpiącym.

Drugim etapem jest podjęcie decyzji, żeby dopuścić kogoś do tego zranienia. Do tego również służy psychoterapia – żeby opowiedzieć komuś o sobie, nie zamykać się ze swoim bólem. Nie chodzi o wyrzucenie go z siebie, zwłaszcza nie o rzucenie nim w kogoś. Raczej o danie dostępu do siebie drugiemu człowiekowi, który może zwrotnie nam powiedzieć, co w związku z tym czuje, co o tym myśli, jak to przeżywa. Neutralny rozmówca, jakim jest terapeuta, to szansa zobaczenia, że moja krzywda i moja złość nie zabijają. Często osoba skrzywdzona boi się, że jest w niej taki pokład bólu, że nikt nie będzie w stanie znieść konfrontacji z nim. To jest drugi etap, bardzo istotny.

Trzeci etap możemy opisać greckim słowem metanoia, które oznacza w chrześcijaństwie nawrócenie czy inaczej przemianę. Jest to etap przeformułowania. Zdobywamy w nim zdolność do zobaczenia maksymalnie szeroko swojego bólu. Może to oznaczać konieczność ujrzenia go oczami krzywdziciela. Nie na zasadzie usprawiedliwiania, ale próby rozumienia, co się stało w moim i jego życiu w tamtym momencie. Ten etap polega na zdobywaniu większej liczby informacji poznawczych czy środowiskowych – takich, które poszerzą myślenie, wydobędą z tunelowego myślenia tylko o krzywdzie. Bardzo istotne jest, żeby zrozumieć, że krzywdzący nie jest synonimem zła, ale też ma jakąś historię swojego życia. Ten ostatni etap prowadzi już bezpośrednio do przebaczenia. Naprawa sytuacji nie polega na tym, żeby nic nie było czuć, ani na życiu tak, jakby nigdy się nic nie stało. To przeżycie żałoby, która pozwoli wreszcie zamknąć krzywdę do trumny, żebym mógł – użyję języka teologii – zmartwychwstać, czyli zostawić przeszłość za sobą. Zrozumieć, że przeszłość nie musi mnie determinować dzisiaj i nie musi określać mojej przyszłości.

Czy wchodząc na tę drogę, można zacząć od jakiegoś małego kroku, mając nadzieję, że w swoim czasie, w swoim rytmie dojdzie się do prawdziwego przebaczenia?

TF: To ważne, byśmy uznali, że przebaczenie jest drogą, w której każdy krok jest niezmiernie istotny i powinien być zrobiony we własnym tempie. Jeśli ktoś się z przebaczeniem za bardzo śpieszy, może przeskoczyć ważne etapy. Lepiej powoli i cierpliwie.

Temperaturę przebaczenia mierzmy nie tylko tym, jakie mamy uczucia wobec krzywdziciela, a raczej tym, czy poprawiają się nasze relacje z najbliższymi. Jeśli potrafię być człowiekiem dającym życie innym w swoim otoczeniu, mam satysfakcję z życia, troszczę się o nie, to znaczy, że jestem bardzo bliski również tego hojnego daru dla siebie samego i dla krzywdziciela, jakim jest pełne przebaczenie.

Czy człowiek jest w stanie ten proces przejść samemu?

TF: Nie chciałbym mówić, że psychoterapia jest absolutnie niezbędna do tego, żeby móc przebaczyć. Ludzie żyli dawniej bez psychoterapii. Ale na pewno w drodze do przebaczenia potrzebny jest drugi człowiek, bo ono dokonuje się we wspólnocie. Wspólnocie, w której znajduje się też sprawca, świadkowie mojej krzywdy, do której należy również ofiara. Wydaje mi się, że w procesie przebaczenia niezbędne jest odnalezienie się w relacji do drugiego człowieka. Jeśli tego nie będę potrafił i zatrzymam się sam w swojej krzywdzie, to będzie ona we mnie bardzo subiektywizowana. Będzie narastała w niekontrolowany sposób jako mój cień, prześladująca mnie część mojej osobowości, która w sytuacjach kryzysów dopomina się wydobycia. Zawsze demony wypowiedziane nabierają właściwych rozmiarów. Jeśli są niewypowiedziane, to mają nieskończone rozmiary.

Wiele osób wierzy, że w drodze do przebaczenia towarzyszył im Bóg. Przebaczenie jest istotne w wielu religiach, w judaizmie, w islamie. Ale w duchowości chrześcijańskiej jest to jeden z filarów. Jakie są teologiczne korzenie przebaczenia w chrześcijaństwie?

TF: Przebaczenie jest związane z odnalezieniem prawdy o sobie samym w relacji do Boga. Kluczową prawdą o nas jest to, że jesteśmy wezwani przez Boga do życia w jedności z nim, czyli towarzyszenia w jego miłości, w jego świętości. Drogą do tego stanu jest odkupienie naszej winy, czyli przebaczenie – łaska, której każdy z nas może doświadczyć przez krzyż Chrystusa. Osoba wierząca ma szansę skorzystania z depozytu wiary, z wyższego niż umysł i emocje piętra osobowości. Duchowość może być dodatkową siłą do tego, żeby przebaczyć. Daje nadzieję, bo jeśli nawet nie stać mnie na przebaczenie, mogę korzystać z modlitwy, żeby powierzyć Bogu swoje rany. Prawda bycia odkupionym przez krew Zbawiciela, prawda, że żaden, nawet największy grzech nie degraduje mnie w Jego oczach, daje możliwość zobaczenia Jego oczami także tego, kto mnie skrzywdził.

Czy osoby niewierzące mają jakiejś porównywalne źródło siły? Ojciec stoi na granicy dwóch sposobów patrzenia na świat: psychologicznego i religijnego. Pewnie spotyka się ojciec z pacjentami, którzy nie mają wiary. Skąd mogą brać siłę do wytrwania w trudnym procesie przebaczenia i doprowadzenia go do końca?

TF: U osób, które nie wierzą, źródłem siły może być świadomość godności bycia człowiekiem. Pomóc może dostrzeżenie, że nie znalazłem się na tym świecie z własnej woli. Nawet nie odwołując się do aktu stworzenia, możemy zrozumieć, że jesteśmy obdarowani życiem, unikatowym życiem. To jest niezwykły dar. Mogę z niego korzystać, troszczyć się, żeby ono było coraz bardziej pełne, piękne, satysfakcjonujące. Wdzięczność za życie może nas zmobilizować, by obdarować życiem innych. Być może nawet tych, którzy sprawili, że ważnej części życia zostałem pozbawiony.

Poczucie krzywdy powoduje, że serce staje się zrobione z kamienia. Odbiera nam możliwość życia w pełni, bo cały czas nosimy w sobie tę ranę. Czy można powiedzieć, że przebaczenie daje nam życie? TF: Tak, zdecydowanie. Bardzo piękny obraz. Myślę, że przebaczenie sprawia, że serce mięknie. Ale też lepiej pracuje i daje nam więcej witalnej siły. Daje też ogromną satysfakcję. Bo kto może przebaczyć, jeśli nie ten, który doświadczył rany? To jest niezwykle ważna – rozwojowo, psychologicznie, emocjonalnie – duchowa zdolność człowieka. Jeśli jesteśmy w stanie taki dar sobie i komuś ofiarować, to można powiedzieć, że osiągnęliśmy pełnię człowieczeństwa.

Rozmawiał: Marcin Nowak – menadżer kultury, socjolog, publicysta, autor podcastów CMJP2 „Słuchając drogi”.

Całej rozmowy można wysłuchać pod adresem:

https:// www.centrumjp2.pl/przebaczenie-przywraca-zycie//

Posłuchaj

Opublikowano 23.06.2025

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Nowy odcinek „Słuchając drogi”! „Ludzie zachowują się lepiej, kiedy czują się lepiej – mówi Magdalena Wasilewska, psycholożka i trenerka pozytywnej dyscypliny.
Trzeci odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.
Możecie już kupić bilety na 17. edycję Festiwalu Nowe Epifanie oraz 2. edycję Rodzinnych Nowych Epifanii.
2 stycznia startuje akcja PoKolędzie JP2, a po Orszaku Trzech Króli zapraszamy na wspólne kolędowanie na placu Zamkowym. 12 stycznia rusza sprzedaż biletów na Festiwal Nowe Epifanie.

Klikając „Zgadzam się” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności na naszej witrynie w celach analitycznych, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz serwerów treści. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych znajdziesz tutaj.