Podróż do Rosji







PODRÓŻ DO ROSJI
Paweł Gierech

 

   Gdyby spytać, niekoniecznie w Polsce, o to, co najbardziej kojarzy się z pontyfikatem Jana Pawła II, to z pewnością najczęściej wskazywano by na pielgrzymki i podróże. „Uczynił świat swoją parafią” – powie o nim angielski historyk Timothy Garton Ash. Wiele z tych pielgrzymek było, po ludzku patrząc, skrajnie trudnych, czasem prawie niemożliwych, i to od pierwszej wizyty – w Meksyku, rządzonym nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat przez Partię Rewolucyjno-Instytucjonalną wrogą Kościołowi. W piątą rocznicę ostatniej rozmowy Jana Pawła II z prezydentem Władimirem Putinem (5 listopada 2003 r.) – chciałbym wrócić do tego, czego się Ojcu Świętemu mimo wielkich starań osiągnąć nie udało – do odwiedzin w Rosji.

  Ze strony Jana Pawła II była wola dialogu we wzajemnym szacunku i braterskiej miłości. Dostrzegali ją i podejmowali prawosławni liderzy autokefalicznych Kościołów takich prawosławnych krajów jak Rumunia, Bułgaria, Ukraina czy nawet Grecja, a także prawosławnych Kościołów Bliskiego Wschodu. Na osobną wzmiankę zasługują też bardzo dobre jak na blisko tysiącletni rozbrat kontakty Ojca Świętego z Patriarchatem Konstantynopola.

   Dlaczego do upragnionej wizyty Jana Pawła II w Rosji nigdy nie doszło? Przyczyny upatrywać należy w braku dobrej woli, a wręcz całkowitej niechęci do spotkania u wyższej hierarchii Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, w tym Patriarchy Aleksego II. Przyjęto wobec starań Jana Pawła II taktykę ignorowania pozytywnych gestów – takim był choćby zwrot słynnej ikony Matki Boskiej Kazańskiej, odwlekania decyzji oraz stawiania krok po kroku żądań niemożliwych do spełnienia, szczególnie porzucenia przez Watykan grekokatolików.

    Padały i padają wobec Kościoła katolickiego oskarżenia o chęć uprawiania prozelityzmu. Jednym z czołowych argumentów na rzekomą agresję Kościoła katolickiego i samego Jana Pawła II wobec Cerkwi Rosyjskiej ma być ustanowienie w 1993 r. diecezji katolickich na terenie byłego Związku Radzieckiego. Podnoszą ten zarzut czasem nawet katoliccy specjaliści od Wschodu, chociaż jakoś nie dostrzegają problemu w istnieniu diecezji prawosławnych choćby w Polsce (nie słyszałem też nigdy katolika, który by taki problem widział). W konsekwencji doktryny nawet ateiści, których po Związku Radzieckim pozostało przecież mnóstwo, to można rzec „ateiści prawosławni”. w niektórych badaniach społecznych przynależność do prawosławia deklarowało blisko 80% Rosjan przy jednoczesnej tylko 40-procentowej deklaracji wiary w Boga. Prawosławie to w obecnej Rosji przynajmniej u części społeczeństwa wybór bardziej narodowy i kulturowy niż religijny.

    Dostrzegło to na nowo rosyjskie państwo. Póki w Rosji Gorbaczowa, a potem Jelcyna próbowano modernizację kraju powiązać z otwarciem na Zachód, póty pojawiały się również gesty przyjazne wobec Watykanu, w tym ponawiane zaproszenia do wizyty. Jan Paweł II witał je z radością, ale nigdy z nich nie skorzystał, czekając na potwierdzenie zaproszenia przez patriarchę Wszechrusi. Rosja Putina świadomie i konsekwentnie wybrała inny model – odwołania się do imperialnych tradycji wielkoruskich – tak carskich, jak i sowieckich. Prawosławie w tym modelu to czynnik spajający, państwotwórczy. Tradycyjny w Rosji sojusz tronu z ołtarzem objawia się odtąd pełnym wsparciem przez Cerkiew praktycznie wszystkich działań państwa, w tym ludobójstwa w Czeczenii, czy choćby ostatniej wojny z Gruzją. Putin już Jana Pawła II do Rosji nie zaprosił…

   Tymczasem w społeczeństwie rosyjskim nastroje aż tak antypapieskie nie były. Nieliczne, ale cenne w dokumentacji nastrojów społecznych sondaże niezależnego ośrodka badań społecznych Jurija Lewady mówiły o pozytywnej ocenie papieża (w 2005 r., po śmierci Jana Pawła II), o braku sprzeciwu dla Jego wizyty na Ukrainie, czy chęci ujrzenia go w Rosji (badania wcześniejsze). Z drugiej strony jasnym jest, że papież był bardzo umiarkowanie znany przeciętnemu obywatelowi Federacji Rosyjskiej, a ponadto, że pozytywne nastawienie osobiste współistniało z przyzwoleniem dla niechętnego stanowiska Cerkwi.

    Wybór Benedykta XVI, papieża Niemca, otworzył nowe nadzieje – na większe otwarcie Moskwy, której bez wątpienia przeszkadzały również polskie konotacje Watykanu za Jana Pawła II. Jak dotąd jednak pielgrzymka papieska do Rosji pozostaje niemożliwa… Czy pozostanie tak na długo?

Autor to analityk danych społecznych, pracuje w Dziale Badawczo-Edukacyjnym Centrum Myśli Jana Pawła II, publikował w "Nowym Państwie".

 

 

 

 


Dodano: