O przebaczeniu i komunii

O PRZEBACZENIU I KOMUNII
Anna Magner

Miłość to wybór. W swojej wolności człowiek wybiera co chce. Podejmuje decyzję i przyjmuje odpowiedzialność za swój wybór. Proste, ale w realizacji bywa niezmiernie trudne.

Chcę się pochylić nad dwoma fragmentami z nauczania Jana Pawła II. Dotyczą one istotnych dla człowieka rzeczywistości: przebaczenia i zjednoczenia (przyjęcia drugiej osoby). Dla człowieka wierzącego te dwa doświadczenia nabierają szczególnego znaczenia przez Wcielenie Jezusa:  od momentu Wcielenia Syna Bożego każdy człowiek stał się miejscem, w którym mieszka Bóg. Jezus stając się człowiekiem, przyjął ludzką naturę, jest do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu(por. Hbr 4,15). Jest także zjednoczony z każdym człowiekiem. Z każdym bez wyjątku.

Patrząc z tej niezwykłej perspektywy człowiek wierzący dostrzega praktyczny wymiar słów Jezusa: Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,40). Cokolwiek czynię względem siebie i moich bliźnich, czynię samemu Jezusowi.

Mogę zatem Jezusa, w swojej wolności poniżać, upokarzać, oskarżać, obgadywać, źle Mu życzyć, okradać, bić, odepchnąć… Mogę także obdarować Go dobrym słowem, pomocą, cierpliwością, życzliwością, zrobić Mu herbatę, pocałować, przytulić, pocieszyć, podnieść na duchu…

Warto dodać, że nie wolno czynów drugiego człowieka, zwłaszcza tych, które są wymierzone przeciw mnie, odbierać jako działania Jezusa względem mnie. Mogę ranić Jezusa, ale Jezus nie chce ranić mnie, nie wyrządza mi zła, co więcej swoją łaską ze spotykającego mnie zła może wyprowadzić dobro.

Darem, który pozwala nam cieszyć się pełnią Bożej miłości jest sakrament pokuty i pojednania. To w nim dostępujemy przebaczenia i zostajemy obdarowani pokojem serca, pewnością, że nawet mój grzech nie jest w stanie oddzielić mnie od Boga, jeśli ufnie wyznam swoją winę. Często wydaje się, że to tylko skruszony człowiek podczas sakramentu pokuty doświadcza miłosierdzia, tymczasem jak naucza Jan Paweł II w encyklice Dives in misericordia: Bóg objawia swoje miłosierdzie w sposób szczególny również i przez to, że pobudza człowieka do „miłosierdzia” wobec swojego własnego Syna, wobec Ukrzyżowanego. Tu dotykamy niezwykłej i wstrząsającej tajemnicy: to ja grzeszny człowiek mam okazać „miłosierdzie” Synowi Bożemu. To nie tylko ja przepraszam Jezusa, ale i On prosi mnie o wybaczenie zła, którego doświadczyłam od innych ludzi. W Jezusie mam im okazać miłosierdzie. Jeśli chcę. Bóg mnie nie przymusza, szanuje moją wolność. Papież ukazuje niezwykłą Bożą pedagogikę: właśnie jako Ukrzyżowany Chrystus jest Słowem, które nie przemija, jest Tym, który stoi i kołacze do drzwi serca każdego człowieka, nie naruszając jego wolności, ale starając się z tej ludzkiej wolności wyzwolić miłość, która nie tylko jest aktem solidarności z cierpiącym Synem Człowieczym, ale także jest jakimś „miłosierdziem” okazanym przez każdego z nas Synowi Ojca Przedwiecznego.

 

Jezus przyjął na siebie wszystkie nasze grzechy, stało się to podczas chrztu w Jordanie. Oto sam Bóg niesie ludzkie grzechy na drzewo krzyża. Po co? By zniszczyć grzech i uratować grzesznika. By grzech stał się „szansą” powrotu do Boga. Gdy byłam w szkole podstawowej, podczas rekolekcji usłyszałam, że jestem połączona z Bogiem grubą liną. Każdy grzech lekki osłabia ją, a grzech ciężki sprawia, że lina się przerywa. Podczas sakramentu pokuty i pojednania Bóg zawiązuje na tej linie supeł, sprawiając, że znowu jestem z Nim w łączności. Mało tego lina staje się krótsza! Jestem bliżej Boga!

To porównanie nie jest doskonałe, ale przekazuje bardzo ważną wiadomość, dobrą nowinę: mój grzech może być szansą doświadczenia miłosierdzia, spotkania z miłością. Bóg nawet w tym, co mnie od Niego oddziela, przez ofiarę Jezusa na krzyżu, daje mi szansę na spotkanie z miłością przebaczającą.

Owocem przyjęcia przebaczenia jest komunia, czyli zjednoczenie. Ten, który zranił przyjmuje zranionego i zraniony przyjmuje tego, który mu wyrządził krzywdę. Kolejnym niezwykłym fragmentem nauczania Jana Pawła II jest prawda o Komunii Świętej, o Jezusie, Synu Bożym, obecnym pod postaciami chleba i wina. Podczas Komunii przyjmujemy Ciało i Krew Jezusa Chrystusa. Brzmi znajomo, ile razy słyszało się o tym podczas lekcji religii, kazań, rekolekcji.

Miłość jest relacją, spotkaniem osób. Uczy przyjmowania i dawania. Te dwa wymiary sprawiają, że miłość jest rzeczywistym spotkaniem ciebie i mnie. Skupienie się tylko na jednym wymiarze prowadzi do poważnych wypaczeń i zranień.

Podczas Komunii Świętej Jezus pokazuje nam te dwie rzeczywistości: dawania i brania, przyjmowania i bycia przyjmowanym, kochania i bycia kochanym. Jan Paweł II w encyklice Ecclesia de Eucharistia napisał: możemy powiedzieć, że nie tylko każdy z nas przyjmuje Chrystusa, lecz także Chrystus przyjmuje każdego z nas[4]. Jesteś przyjęty przez samego Zbawiciela. Przyjęty cały i cały ukochany, z Twoją historią, z tym co cieszy, z tym co zranione, co potrzebuje miłosierdzia. Komunia to niezwykłe wydarzenie. Oto ja człowiek słaby, grzeszny, dobry i kochany, przyjmuję Chrystusa, Zmartwychwstałego Pana, który pokonał grzech i śmierć. Zapraszam Jezusa do siebie. Jak przyjaciela, kogoś bliskiego w kogo obecności nie czuję się skrępowany, kogoś kto mnie dobrze zna i nie ocenia, lecz przyjmuje i kocha, kogoś kto wspiera mnie w tym co dobre i pomaga pokonać to co niedoskonałe.
Oto Baranek Boży, który zgładził grzechy świata przyjmuje mnie. Całego z tym wszystkim, co mnie kształtuje, z moim temperamentem, uczuciowością, z moim lękiem, z samotnością, z cierpieniem, ale też z moimi sukcesami, dobrze wykonaną pracą, radością.

 

Zaprasza mnie do swojego życia. Zaprasza do radości Trójcy Świętej. Zaprasza do miłości mocniejszej niż śmierć. Zaprasza na zawsze i podczas każdej Komunii ponawia to zaproszenie, przypomina: jesteś oczekiwany, jesteś kochany, w moim sercu jest miejsce specjalnie dla ciebie.
Warto pamiętać o tym przesłaniu Jana Pawła II. Każdy człowiek jest jedyny i niepowtarzalny. Każdy z nas ma swoją historię z Panem Bogiem. Każdy jest zaproszony do wejścia w tajemnicę przebaczenia i Komunii. Możesz przyjść kiedy chcesz, o każdej porze, zawsze jesteś oczekiwany, zawsze będziesz przyjęty. Wszystko to jest blisko ciebie, na wyciągnięcie ręki, pozostaje tylko jedno pytanie: czy chcesz?

 

Wyboru nikt za ciebie nie dokona. Bóg szanuje wolność człowieka: jeśli chcesz pójdź za Mną, jeśli chcesz.

Jeśli chcesz to tak jak w miłości oddajesz wszystko i wszystko otrzymujesz, przyjmujesz i dajesz, kochasz i jesteś kochany.

„Albowiem Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne”  (J3,15).

 

 

 

Anna Magner- urodzona w Warszawie. Licencjat z katechetyki. Absolwentka teologii UKSW.


 

 

 

 


Dodano: