Pokój jest dziś jedną z wartości najbardziej pożądanych, a zarazem najtrudniejszych do uchwycenia. Społeczeństwa żyjące w mniej lub bardziej wyraźnej perspektywie zagrożenia wojną, bombardowane jej obrazami, chcą, aby wreszcie nastał. Często jednak mylą go ze „świętym spokojem” – powrotem do dawnego status quo: braku zagrożenia militarnego, swobodnego przemieszczania się, dostatku i bezpieczeństwa.
Tymczasem taki stan nie musi mieć wiele wspólnego z pokojem, zwłaszcza jeśli został osiągnięty kosztem krzywdy tych, którzy stawiają opór agresji. Pokój jest możliwy, ale nie jest łatwy. Wymaga nieustannej pracy, starań i zabiegów – zarówno ze strony polityków, jak i zwykłych obywateli. Każdy z nas powinien zadać sobie pytanie, czy nasze działania wprowadzają pokój w najbliższym otoczeniu: w rodzinie, miejscu pracy, sąsiedztwie, a także mediach społecznościowych. Czy budują zaufanie i pomagają rozwiązywać konflikty, czy przeciwnie – antagonizują, sieją chaos i niepewność?
Na działania polityków mamy na co dzień niewielki wpływ. Na siebie – znacznie większy. W budowaniu pokoju ważną rolę odgrywają także religie. Pokazało to spotkanie w Asyżu w 1986 roku, na które Jan Paweł II zaprosił przedstawicieli różnych religii świata, aby każdy z nich, zgodnie ze swoją wiarą, modlił się o pokój. Jak przypomina w wywiadzie kard. Grzegorz Ryś, spotkanie miało pokazać, że ludzie, mimo wielkich różnic kulturowych i religijnych, potrafią się spotkać, rozmawiać i wspólnie szukać dobra.
W najnowszym numerze Magazynu „Myśl w Centrum” w tekście „W imię pokoju. Rosyjska historia „miru”” Daniel Wańczyk zastanawia się, dlaczego język, religia i polityka splatają się w Rosji w ideę szczególnego porządku, który staje się także uzasadnieniem imperialnych ambicji. O tym, czy w przyszłości perspektywa chrześcijańska ze swoim wezwaniem do wybaczenia, skruchy i pojednania ma szansę stać się katalizatorem ekumenicznego dialogu i leczenia ran na Bliskim Wschodzie Karolina Przewrocka-Aderet pisze w tekście „Pocałunek w zawieszeniu”. Nad moralnym sensem wojny obronnej i służby wojskowej zastanawia się Ignacy Masny. W tekście „Walka czy męczeństwo? Służba wojskowa w optyce chrześcijańskiej” zadaje pytanie: czy chrześcijanin może zabijać wroga?
Budowanie pokoju zaczyna się od człowieka, od jego decyzji, słów i relacji z drugim. To wielki osobisty wysiłek, do którego każdy z nas jest wezwany.
Życzymy inspirującej lektury najnowszego numeru Magazynu „Myśl w Centrum”!
Czytelniczko, Czytelniku, bardzo chcemy Cię poznać!
Informacja zwrotna od Ciebie jest dla nas ważna, abyśmy mogli coraz lepiej przygotowywać nasz magazyn. Pomożesz nam, wypełniając tę anonimową ankietę. Dziękujemy, jeśli zechcesz nam ją przekazać.
Przeczytaj