Karol Wojtyła w swoim debiucie publicystycznym w 1949 roku sformułował „prawo krążenia wartości kulturalnych” – fundament budowy nowej chrześcijańskiej kultury. Inspiracją było dla niego spotkanie z o. Jakiem Loewem, którego korespondencję z Wojtyłą właśnie odkryliśmy.
Loew był jednym z pierwszych księży– robotników – duszpasterzy, którzy w czasie II wojny światowej i tuż po niej starali się dotrzeć do zdechrystianizowanych środowisk robotniczych poprzez wspólną pracę w wielkim przemyśle. Karol Wojtyła spotkał się z nim latem 1947 roku, podczas wakacyjnej przerwy w czasie studiów doktorskich w Rzymie. Odbył wtedy na polecenie kardynała Adama Stefana Sapiehy wizyty studyjne we Francji, Belgii i Holandii, aby zapoznać się z zachodnimi metodami duszpasterskimi.
Wizyta w parafiach ojca Loewa w Marsylii była dla Wojtyły formacyjnym doświadczeniem, które wykorzystał, pisząc swój debiutancki artykuł publicystyczny, opublikowany w 1949 roku w „Tygodniku Powszechnym”, pt. „Mission de France”. To bardzo ciekawa analiza kilku socjologicznych prac francuskich autorów katolickich, połączona z osobistymi obserwacjami z wizyty we Francji. Punktem wyjścia jest fakt, że powojenna Francja na wielu obszarach nie ma już nic wspólnego z chrześcijaństwem. Ksiądz w sutannie jest dla wielu Francuzów równie egzotyczny jak japoński bonza, a francuskie dzieci nie poznają postaci wiszącej na krzyżu.
Jak odbudować chrześcijańską kulturę? Jaką rolę w tej odbudowie odgrywają intelektualiści, a jaką osobiste świadectwo?
Prawo krążenia
„Sama (…) twórczość umysłowa katolicka nie przetwarza jeszcze społeczeństwa, nie jest bezpośrednio apostolska. Niemniej jest apostolska pośrednio. Zasila bowiem źródła oddziaływania” – pisał Wojtyła we wspomnianym artykule. Odrodzenie chrześcijaństwa we Francji nie ma więc szans na powodzenie, jeśli będzie animowane zza biurka. Praca intelektualna jest jednak konieczna. Po pierwsze pozwala stworzyć zasady skutecznego działania, po drugie jest niezbędna do formacji chrześcijan w środowisku wrogim chrześcijaństwu, gdzie na każdym kroku trzeba być gotowym na trudną obronę ewangelicznych wartości. „Z tego prawa krążenia wartości kulturalnych (…) zdaje sobie doskonale sprawę wewnętrzny ruch misyjny Francji. Ruch ten bowiem, nie będąc ruchem intelektualnym, dba bardzo o utrzymanie kontaktu z ruchem umysłowym i obficie zeń czerpie przemyślenia i osiągnięcia”.
Jacques Loew jest doskonałym przykładem takiej strategii. Sam był konwertytą nawróconym na katolicyzm w wieku 24 lat. Jego ojcem chrzestnym był wybitny krytyk sztuki Stanislas Fumet, obracał się w towarzystwie Jacques’a Maritaina. Za decyzją o podjęciu pracy w przemyśle jako ksiądz-robotnik nie stał emocjonalny impuls. Zdecydowały o tym naukowe rozprawy i badawcza ciekawość.
Loew w czasie wojny stworzył środowisko naukowe Économie et Humanisme wspólnie z o. Louisem-Josephem Lebretem, który wysłany do bretońskiej gminy nadmorskiej, przerażony nędzą życia rodzin utrzymujących się z rybołówstwa, rozpoczął systematyczną pracę socjologiczną, mającą pomóc rozwiązać strukturalne problemy gospodarcze doprowadzające tych ludzi do biedy. Tak pojmował realizację przykazania miłości. To właśnie on natchnął Loewa do wtopienia się w robotniczy lud Marsylii, żeby głosić tam Ewangelię, ale też żeby zrozumieć jego problemy i zacząć im zaradzać.
Worki i Ewangelia
Tak się zaczęła praca o. Loewa jako dokera w Marsylii. Dominikanin – wraz z innymi księżmi zaangażowanymi w nowy ruch – łączył obowiązki proboszcza z ładowaniem stukilogramowych worków na statki. Jednocześnie przygotowywał ankietę dotyczącą nieludzkich warunków pracy swoich kolegów, której opublikowanie wstrząsnęło w 1943 roku opinią publiczną.
Zaangażowanie księży-robotników w życie materialne swoich kolegów z pracy szło czasem bardzo daleko. Wielu z nich – również Loew – wstąpiło do komunizujących związków zawodowych, przekraczając wyznaczoną przez papieża granicę współpracy z komunistami. Loew zawsze bronił nowego ruchu, ale kiedy Pius XII nakazał w 1953 roku przerwać księżom pracę – okazał posłuszeństwo. Do końca życia wspierał jednak ideę odbudowy świata chrześcijańskiego poprzez maksymalną możliwą bliskość chrześcijan z tymi, którym chcą głosić Jezusa. To właśnie ze spotkania z o. Loewem zrodziła się formuła życia Małych Braci Jezusa, uczniów św. Karola de Foucaulda. Założyciel tej wspólnoty, ks. René Voillaume, pod wpływem Loewa stworzył „fraternię robotniczą”, która miała łączyć modlitwę kontemplacyjną z „dzieleniem losu ubogich” – właśnie poprzez fizyczną pracę.
Loew nie poszedł jednak tą drogą. Został misjonarzem i jeździł po całym świecie, nie pomijając ani skrajnie ubogich krajów Ameryki Południowej, ani najbardziej rozwiniętych, takich jak Kanada, ani nawet niemal zupełnie zamkniętych na katolicyzm, jak ZSRR. To w tych czasach doszło do ponownego nawiązania kontaktu z Karolem Wojtyłą, już kardynałem i arcybiskupem krakowskim.
Wojtyła w dialogu
Korespondencja Wojtyły z Loewem znajduje się w dwóch archiwach. Jej istnienie odkryliśmy dzięki wydanemu przez Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie inwentarzowi dokumentów Karola Wojtyły. Niestety dostęp do tych zasobów jest niemożliwy. Listy udostępniło za to archiwum dominikanów w Tuluzie za pozwoleniem Fundacji Jacques’a Loewa. Na szczęście Loew zachowywał nie tylko listy otrzymane, ale również kopie wysłanych.
Dotarliśmy do tej korespondencji w ramach projektu Centrum Myśli Jana Pawła II, mającego na celu opracowanie i udostępnienie korespondencji Karola Wojtyły. Chcemy pokazać nieznane dotąd oblicze Karola Wojtyły, który swoją myśl i działanie tworzył w dialogu z wybitnymi intelektualistami, politykami, działaczami i artystami swoich czasów. Korespondencja, również korespondencja z o. Loewem, może pokazać dynamikę tych relacji.
Wzajemne listy pełne są serdeczności i troski. Loew od młodości był słabego zdrowia. Nawrócił się podczas rekonwalescencji po kolejnym nawrocie gruźlicy. Wojtyła musiał być informowany o problemach zdrowotnych Loewa, ponieważ w listach powtarzają się zapewnienia o modlitwie i duchowym towarzyszeniu w cierpieniach francuskiego przyjaciela. W listach Loewa widać większe problemy z pokonaniem dystansu – pisze w końcu do arcybiskupa, a potem kardynała. Pisał zawsze z respektem, ale jeden z listów rozpoczął słowami: „Najdroższy Ojcze i – jeśli pozwolisz – Przyjacielu”.
Zachowało się 29 listów i kartek okolicznościowych z lat 1965–1980. Wiele z nich to życzenia, niektóre zawierają tylko krótkie podziękowania. Przede wszystkim za teksty autorstwa Loewa, które ten podsyłał Wojtyle, m.in. notę o priorytecie głoszenia Słowa Bożego światu wysłaną Wojtyle przed synodem biskupów w 1974 roku poświęconym ewangelizacji.
Ojciec Jacques Loew odwiedzał Polskę. Przyjaźnił się z Antonim Marylskim, wyjątkowo barwną postacią, pracującą w ośrodku dla niewidomych w Laskach. Właśnie od Marylskiego otrzymał kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, którą miał przy sobie na biurku. Pisał o tym w liście do Wojtyły z lutego 1973 roku, podsumowując: „tak więc Polska jest zawsze obecna obok mnie, w dzień i w nocy”.
Niewielki fragment korespondencji dotyczy jedynego udokumentowanego spotkania Wojtyły i Loewa po 1947 roku. Wynikło to z przypadkowego spotkania w Rzymie, o którym pisał Wojtyle w liście z 8 listopada 1977 roku: „Miałem radość spotkać Jerzego Turowicza i jego żonę. Powiedziałem im o projekcie, który nosiłem w sobie od dawna, lecz nie wiedziałem, jak go zrealizować – o powrocie do Polski i odwiedzeniu tak drogich mi przyjaciół”. Do spotkania Wojtyły z Loewem w Krakowie doszło rzeczywiście na początku stycznia 1978 roku. O czym rozmawiali?
Czego się nie pisze w listach
Loew mieszkał wówczas w szwajcarskim Fryburgu, gdzie razem z twórcą wspólnoty Małych Braci Jezusa założył instytucję kształtującą misjonarzy, nazwaną Szkołą Wiary. Niewykluczone, że właśnie Mali Bracia Jezusa byli ważnym przedmiotem rozmów Loewa z Wojtyłą, ponieważ w 1977 roku pierwsi mali bracia trafili do Polski i zamieszkali w Krakowie, w archidiecezji Wojtyły. Zapewne nie stało się to bez jego wiedzy i zgody.
Kolejnym tematem mogła być sytuacja chrześcijan w ZSRR. Loew jeździł tam potajemnie i nawiązywał kontakty ze środowiskiem dysydenckim. Były to podróże misyjne, zwieńczone zresztą sukcesem, bo wielu radzieckich obywateli zawdzięcza mu chrzest. Miały one jednak także wymiar polityczny. Loew spotykał się tam z Aleksandrem Mieniem, prawosławnym księdzem, działaczem ekumenicznym, a także prześladowanym przez NKWD działaczem na rzecz wolności religijnej w ZSRR. W 1990 roku Mień zginął od uderzeń siekierą w niewyjaśnionych okolicznościach.
Ostatni zachowany list Loewa do Wojtyły pochodzi z 1980 roku (mimo że Loew zmarł dopiero w 1999 roku). Dotyczy on właśnie dysydentów radzieckich: „Przy okazji, czy pamiętasz ikonę świętych Jana i Pawła, namalowaną specjalnie dla ciebie przez młodych radzieckich konwertytów, którą przekazano ci wraz z dokumentami 5 grudnia ubiegłego roku? Jak wiesz, kilku z nich zostało aresztowanych: Gleb Jakunin, Lew Regelson, Dimitri Dudko, Siergiej Ermolajew, Władimir Juriewicz Porech, Aleksandr Ogrodnikow, Tatiana Nikołajewna Szczpikowa (?)”. Wymienione osoby nie były dla Jana Pawła II anonimowe. Gleb Jakunin był np. żydem, który dokonał konwersji na prawosławie pod wpływem ks. Mienia. Stał się jednym z najbardziej znanych działaczy na rzecz wolności religijnej w ZSRR, twórcą Komitetu Obrony Praw Wierzących. W latach 1979–1987 przebywał w więzieniu, łagrze i na zesłaniu. Dimitri Dudko był prawosławnym księdzem, skazanym na 10 lat za wiersz krytykujący niszczenie świętych miejsc w Rosji. Zwolniony podczas odwilży w 1956 roku, stał się znanym kaznodzieją z uwagi na fakt, że chrzcił tysiące dorosłych obywateli radzieckich. W styczniu 1980 roku został ponownie aresztowany. Pół roku później został pokazany w publicznej telewizji, w której – zupełnie złamany – wyrzekł się swojej dotychczasowej działalności. „Myślałem, że jeśli się nie zgodzę, nie będę żył… – wspominał później. – W porównaniu z piekłem, które wtedy sprowadziłem na moją duszę, wszystko – nawet tortury lub egzekucja – byłoby łatwiejsze do zniesienia”. Takim ludziom starał się pomagać Loew. Wiedział, że w Janie Pawle II ma sojusznika. Listy, jakie wymieniali, nie dają jednak możliwości stwierdzenia, jak dalece wtajemniczał Wojtyłę, a później Jana Pawła II, w swoje radzieckie doświadczenia. Wszyscy mieli świadomość, że każdy list może zostać otwarty i przeczytany przez niepowołane osoby. Odkryte listy odsłaniają więc przed nami istnienie tajemnicy, ale nam jej nie wyjaśniają.
Ignacy Masny
Historyk, redaktor, publicysta, redaktor portalu JP2online.pl.
Pobierz magazyn