List pojednania

LIST POJEDNANIA
Marek Rzeszotarski

W grudniu 1965 r. w ostatnich dniach kończącego się w Rzymie II Soboru Watykańskiego, zgromadzeni tam biskupi polscy wystosowali listy do episkopatów innych krajów, w tym do biskupów niemieckich, zapraszające do udziału w przygotowywanych od dawna obchodach Tysiąclecia Chrztu Polski. Przygotowania te przebiegały w atmosferze napięcia i rywalizacji narzuconej przez ówczesne władze polskie. Chciały one bowiem zmonopolizować znaczenie daty 966 r. i wykorzystać ją propagandowo dla kolejnego ahistorycznego w gruncie rzeczy uzasadnienia swego bytu. Ten zamysł najlepiej oddawało dość aroganckie hasło brzmiące bodajże „Polska Rzeczypospolita Ludowa ukoronowaniem tysiącletniej historii narodu”.

W dwadzieścia zaledwie lat po wojnie, gdy społeczeństwo polskie ciągle jeszcze dotkliwie odczuwało skutki II w. św., gdy zakłamane przedstawianie przez władze dziejów narodu było elementem indoktrynacji Polaków mającej wbić w głowy przekonanie o nieodwracalnym charakterze panującego reżimu i jego sojuszach międzynarodowych, biskupi polscy zdecydowali się zwrócić się do biskupów niemieckich tekstem niewątpliwie politycznym, zdecydowanym w tonie w opisie dziejów stosunków polsko-niemieckich, sformułowanym jednak w duchu niezłomnej chrześcijańskiej miłości bliźniego.

List miał oczywiście swój kontekst polityczny i społeczny. Najważniejszym jego elementem był oczywiście duch II Soboru umożliwiający kontakty biskupów polskich i niemieckich i rozważanie wspólnej odpowiedzialności za dalsze losy Europy. O rodzącym się zaufaniu między biskupami świadczyła wspólna inicjatywa wystąpienia o beatyfikację o. Maksymiliana Kolbego. Biskupom polskim znane były ponadto inicjatywy katolików i protestantów (zachodnio-) niemieckich na rzecz pojednania z Polską wskazujące na powolne przemiany w podejściu części niemieckiego społeczeństwa do Polaków. Powojenne rozdarcie Europy, przynależność dwóch państw niemieckich do wrogich obozów politycznych, spowodowały m.in. i to, że niemiecka opinia publiczna pielęgnująca dawne antypolskie uprzedzenia i stereotypy nie była gotowa widzieć swego bardzo bolesnego problemu – konieczności opuszczenia stron rodzinnych, jako skutku wywołanej przez Niemcy II w. św. i jej eksterminacyjnego charakteru dla Polaków. Z drugiej strony polityka zagraniczna PRL nakierowana na utrzymanie tzw. porządku pojałtańskiego, czyli dominacji ZSRR w Europie Środkowej i Wschodniej, prowadziła do coraz większego podporządkowana się Moskwie.

Komunistyczne władze w Polsce szalały, gdy dotarła do nich wiadomość o inicjatywie polskich biskupów. Reakcją była centralnie zorganizowana, bezprzykładna w powojennej Polsce kampania nienawiści wobec Kościoła i polskich biskupów. Niewybrednie atakowano osobiście Prymasa Stefana Wyszyńskiego, autorowi listu, późniejszemu kardynałowi Bolesławowi Kominkowi „nieznani sprawcy” postawili szubienicę…W ewidentnie złej ocenie nastrojów społecznych uważano, że uda się wykorzystać zrozumiałe jeszcze antyniemieckie nastawienie Polaków do skompromitowania i ostatecznego zmarginalizowania Kościoła. Społeczeństwo polskie natomiast, nawet wtedy, gdy nie pojmowało znaczenia pacyfikowanego brutalnie przez propagandę listu biskupów polskich do ich niemieckich kolegów, solidaryzowało się instynktownie ze swymi pasterzami w przekonaniu, że musieli zrobić coś dobrego, skoro tak rozwścieczyli „komunę”… Kościół, a zwłaszcza Prymas Kardynał Stefan Wyszyński, wyższy nad tę kampanię, spokojnie przy każdej okazji przybliżał Polakom prawdę o prawdziwym wymiarze listu. Oficjalna reakcja strony niemieckiej była początkowo dość powściągliwa i Prymas Stefan Wyszyński nie krył, że był tym rozczarowany. Słynne słowa listu „udzielamy wybaczenia i prosimy o nie” stały się jednak dla wielu Polaków i Niemców drogowskazem w ich wysiłkach kształtowania właściwych stosunków polsko-niemieckich. W 40-tą rocznicę opublikowania listu kardynał Józef Glemp powiedział: „To było otwarcie nowych możliwości dalszego wprowadzania ładu między narodami”. W ocenie znaczenia listu – nazywanego też „Orędziem biskupów polskich do biskupów niemieckich” – panuje wśród znawców tematyki absolutna zgoda: dalekowzroczna inicjatywa polskich biskupów przygotowała Polsce powrót na miejsce w Europie, które zajmuje.

Zawarta w liście biskupów polskich analiza stosunków polsko-niemieckich nie straciła po latach nic na wartości. I może także z tego powodu należy do niego powracać w okresie, gdy podejmowane są próby zacierania granic między sprawcami i ofiarami kataklizmu II wojny światowej i gdy zaczyna się relatywizować odpowiedzialność za jej wybuch.

Autor jest niemcoznawcą, pracuje w służbie zagranicznej.

 

 

Dodano: