Kręgi relacji – od sympatii do miłości

Temat numeru

Analizując miłość między mężczyzną a kobietą, Karol Wojtyła uwypukla uniwersalne treści miłości – zarówno ich odniesienie do dobra, jak i wzajemne relacje osób. Jego refleksje można określić jako metafizykę miłości.

Miłość to wzajemna relacja kobiety i mężczyzny, oparta na określonym stosunku do dobra – mężczyzna i kobieta jawią się sobie nawzajem jako dobro. Miłość ma więc charakter etyczny. Rozpoczyna się od upodobania. Mężczyzna dostrzega w kobiecie pewne dobro, a kobieta w mężczyźnie. To obustronne upodobanie wypływa z popędu seksualnego, rozumianego jako siła i właściwość ludzkiej natury. Upodobanie wznosi ten popęd na poziom osobowy, niejako przekraczając samą naturę.

Upodobanie i uczucia

Kluczową rolę w upodobaniu odgrywają uczucia, które pojawiają się przy narodzinach miłości i kształtują wzajemne upodobania mężczyzny i kobiety. Uczucia stanowią emocjonalną reakcję na dostrzeżone w drugiej osobie dobro. Każda osoba reaguje inaczej, w zależności od czynników wrodzonych i nabytych. To właśnie intensywność tych reakcji w dużej mierze decyduje o dalszym rozwoju upodobania.

Warto też zauważyć, że uczucia pojawiają się spontanicznie i nagle, dlatego reakcja na dobro, jakim jest druga osoba, może być „ślepa”. W miłości – a więc i w upodobaniu – ważny jest moment, w którym stajemy oko w oko z rzeczywistymi cechami drugiej osoby. Uczucia mają tendencję w tym momencie prawdy odwracać się od osoby ku własnym przeżyciom: zamiast pytać, czy partner rzeczywiście ma określone cnoty, sprawdzamy, czy nasze uczucie jest „autentyczne”. To źródło niebezpiecznego subiektywizmu w miłości.

Same uczucia nie są zdolne poznać prawdy o drugim człowieku – to zadanie dla rozumu. Uczucia często sprawiają, że dostrzegamy w kimś wartości, których on w rzeczywistości nie ma. Tymczasem upodobanie odnosi się do prawdziwej wartości osoby, do dobra, które ona rzeczywiście reprezentuje. Upodobanie to coś więcej niż suma wrażeń zmysłowych i emocji – skierowane jest na całą osobę i dobro, które z niej wypływa. Możemy je nazwać protomiłością, czyli wstępnym etapem zakochania. Jak trafnie zauważył Karol Wojtyła: „Upodobanie należy więc do istoty miłości i poniekąd już jest miłością, jakkolwiek miłość nie jest tylko upodobaniem”.

Miłość rodząca się między mężczyzną i kobietą na płaszczyźnie uczuciowej powinna nieustannie odnosić się do rzeczywistego dobra drugiej osoby, aby nie zamknąć się wyłącznie w sferze uczuć. Kluczową rolę w upodobaniu odgrywa prawda o osobie, a nie prawda uczuć. Ideałem jest oczywiście harmonijne przenikanie się obu tych płaszczyzn.

Miłość jako pożądanie

Kolejnym aspektem miłości jest pożądanie, które ujawnia się w niej najintensywniej. Mężczyzna i kobieta mogą odczuwać wzajemne, bezgraniczne pożądanie. Bazuje ono na naturze ludzkiej – każdy z nas odczuwa pewien brak i potrzebuje drugiego człowieka. Jak pisze Jan Paweł II: „Płeć jest także pewnym ograniczeniem, jednostronnością. Mężczyzna potrzebuje więc kobiety niejako do uzupełnienia swego bytu, ona podobnie potrzebuje mężczyzny”.

Ta obiektywna podstawa pożądania wynika z popędu seksualnego: mężczyzna pragnie kobiety jako dobra, którego mu brakuje, i odwrotnie. Trzeba jednak rozróżnić miłość pożądania od samego pożądania zmysłowego. W czystym pożądaniu człowiek odczuwa dojmujący brak, który – po uzyskaniu pożądanego dobra – może ustąpić. Wtedy traktuje ciało partnera jak „narzędzie” do zaspokojenia własnych potrzeb, depersonalizując go i pozbawiając godności.

Miłość jako pożądanie to coś więcej niż popęd: to uświadomiona, obiektywna potrzeba osoby odmiennej płci, którą postrzegamy jako dobro. Zawiera się w niej „pragnienie dobra dla siebie” wyrażone słowami: „Chcę ciebie, bo jesteś dobrem dla mnie”. Pożądanie powinno być kontrolowane przez miłość: kochająca osoba zna swoje pożądanie, ale nie pozwala mu zdominować relacji. Gdy ono dominuje, to niszczy miłość.

Jak rozpoznać prawdziwą miłość? Według Jana Pawła II „Miłość prawdziwa doskonali byt osoby i rozwija jej istnienie, natomiast miłość fałszywa zwraca się do dobra pozornego lub czyni to w sposób sprzeczny z jego naturą”. W relacji mężczyzny i kobiety miłość przejawia się jako prawdziwa i głęboka akceptacja wartości drugiej osoby oraz dobra, jakie w sobie niesie. Kierując upodobanie ku konkretnej osobie, nigdy nie wolno tracić z pola widzenia jej wartości – to kluczowe dla rozwoju miłości. Warto przy tym odróżnić wartość osoby od wartości, które w niej tkwią. Priorytet ma zawsze wartość osoby: człowiek nie jest ważny dlatego, że ma określone cechy, choć one wzbudzają upodobanie, lecz dlatego, że sam w sobie jest najcenniejszym dobrem.

Miłość jako życzliwość

Miłość rodząca się między mężczyzną i kobietą nie kończy się na pragnieniu dobra dla siebie – byłaby wtedy niepełna. Trzeba pragnąć dobra drugiej osoby, co odsłania kolejny wymiar miłości – życzliwość. Miłość życzliwa to bezinteresowne pragnienie szczęścia ukochanej osoby. Życzliwość prowadzi do miłości prawdziwej.

Główną cechą życzliwości jest całkowity brak interesowności, obecnej w miłości pożądania. Miłość życzliwa mówi: „Pragnę twego dobra” – nie towarzyszy temu żadna myśl o sobie. To najczystsza forma miłości, która najbardziej rozwija i doskonali osobę.

Miłość jest zawsze „pomiędzy” – nie jest ona jednostronnym stosunkiem mężczyzny do kobiety, lecz spotkaniem dwóch osób, z którego rodzi się „my”. O tym „my” decyduje wzajemność: „Wzajemność ujawnia, że miłość dojrzała, że stała się czymś »pomiędzy« osobami, że utworzyła jakąś wspólnotę, a w tym realizuje się jej pełna natura” – napisze Wojtyła.

Czy nie jest jednak formą interesowności – można by zapytać – gdy troszczę się o drugą osobę, oczekując odwzajemnienia? Paradoksalnie – nie. Wzajemność należy do istoty miłości prawdziwej. Taka miłość, chociaż sama w sobie jest bezinteresowna, wie, że może oczekiwać wzajemności. Gdy mężczyzna pragnie miłości kobiety, oczekuje jej odpowiedzi jako współtwórczyni relacji, a nie jako przedmiotu pożądania. Jedyną „interesownością” miłości jest pragnienie odpowiedzi miłości wzajemnej, co jednak nie jest egoizmem, lecz właściwą naturą miłości. W ten sposób wzajemna miłość zaspokaja treść miłości pożądania.

Myśl Karola Wojtyły opiera się tu wyraźnie na filozofii Arystotelesa. Grecki filozof wyróżnia trzy rodzaje dóbr: godziwe, użyteczne i przyjemne. Tylko dobro godziwe (prawdziwe) jest trwałe i niewzruszone, dlatego na nim można oprzeć wzajemność. Wzajemność oparta na korzyści lub przyjemności jest płytka i nietrwała – zależy od tego, co wnoszą w nią obie strony. Jeśli obie osoby wnoszą miłość-cnotę (utrwaloną postawę prawdziwej miłości), wzajemność staje się stała i pewna.

Miłość zbudowana na takiej podstawie uwalnia od podejrzeń i zazdrości, stając się, wedle Wojtyły, wspólnym dobrem obu partnerów: „To, że można na drugim człowieku polegać, myśleć o nim jako o przyjacielu, który nie zawiedzie, jest dla tego, kto kocha, źródłem pokoju i radości”.

Gdy jednak choć jedna ze stron wkroczy w relację z nastawieniem konsumpcyjnym – szuka przyjemności lub korzyści – może chwilowo czerpać z niej zadowolenie, ale to nie zespoli miłości na dłużej. Z chwilą ustania przyjemności czy korzyści zniknie też podstawa pozornej wzajemności: „Nie może powstać prawdziwa wzajemność z dwóch egoizmów; z nich może wyniknąć tylko chwilowy lub co najwyżej okresowy pozór wzajemności”.

Miłość – od sympatii do przyjaźni

Aby właściwie ocenić, co obie osoby wnoszą do relacji miłosnej, warto „przetestować” ją, zanim uznamy ją za swoje powołanie i zbudujemy na niej życie. Należy sprawdzić, co kryje się w sercu każdej ze stron, na czym opiera się ich wzajemność i czy nie jest ona jedynie pozorna. Miłość przetrwa bowiem tylko jako dojrzałe „my”, a nie jako zestawienie dwóch egoizmów.

Miłość międzyosobowa często zaczyna się od sympatii – swoistego współodczuwania, które łączy dwoje ludzi. Oparta na uczuciu, przejawia się bardziej w doznawaniu niż w działaniu: „Ludzie ulegają jej w sposób nieraz dla siebie niezrozumiały, a wola zostaje wciągnięta w orbitę wzruszeń i odczuć, które zbliżają człowieka do człowieka” – pisze Wojtyła.

Sympatia ma jednak swoją słabość: subiektywizm. Wartość osoby przesłonięta jest tu przez wartość uczuć – osoba nabiera znaczenia, bo lubimy jej towarzystwo. Często zdarza się więc, że gdy wygasa sympatia, ustaje także miłość.

Z tego powodu miłość między mężczyzną a kobietą nie może utknąć na poziomie sympatii – musi dojrzewać w przyjaźń. W przyjaźni decyduje wola, a nie uczucia. Jak pisze Karol Wojtyła: „Ja chcę dobra dla ciebie, tak jak chcę go dla siebie samego”. To istota przyjaźni. Przyjaźń łączy życzliwość (bezinteresowne pragnienie dobra drugiej osoby) z „podwojeniem” podmiotu: moje „ja” i twoje „ja” tworzą moralną jedność. Wola odnosi się tak samo do mojego „ja”, jak do „ja” przyjaciela – moje „ja” żyje w „ja” drugiej osoby. Obiektywna siła przyjaźni bierze się z głębokiego zaangażowania woli: przyjaźń to świadomy wybór drugiego człowieka i „istotne posiadanie całej osoby”.

Przyjaźń nie eliminuje jednak sympatii – wręcz przeciwnie, potrzebuje jej jako subiektywnego akcentu, który nadaje przyjaźni „wyrazistość, klimat i temperaturę uczuciową”. Sympatia jest żywym, doświadczalnym przejawem miłości między mężczyzną i kobietą. Dzięki niej „czujemy” miłość – nie jest to uczucie ogólne i abstrakcyjne. Bez sympatii pragnienie dobra drugiej osoby byłoby suche, a przyjaźń stałaby się chłodna i niekomunikatywna. Dlatego prawdziwy rozwój miłości wymaga przekształcenia sympatii w przyjaźń, a rozwój przyjaźni  wzbogacenia sympatią.

Integracja miłości

Miłość to specyficzna „sytuacja” – wewnętrzna w każdej osobie i zarazem międzyludzka, unikalna i niepowtarzalna, rozgrywająca się w „aktorach dramatu własnej miłości”.

Pomiędzy kobietą a mężczyzną miłość zrodzona jest na gruncie popędu seksualnego, skoncentrowanego początkowo na wartości cielesnej. Gdy doświadczenie skupia się głównie na ciele i ukierunkowane jest na używanie, dominuje pożądanie zmysłowe. Jeśli zaś wartość seksualna nie sprowadza się wyłącznie do ciała, przeżycie przesuwa się w stronę uczuciowości.

Istnieje wiele odcieni tego przeżycia, zależnych od indywidualnego nastawienia do wartości seksualnej i uwarunkowań zewnętrznych. W wymiarze wewnętrznym każda miłość jest niepowtarzalną sytuacją w sercu człowieka, a równocześnie zmierza do integracji „w” osobie i „między” osobami. Dla Jana Pawła II proces ten opiera się na pierwiastku duchowym – wolności i prawdzie.

Miłości nie da się sprowadzić wyłącznie do psychologii czy subiektywnych uczuć. Miłość dojrzała ma wartość etyczną, dlatego – jak pisał Karol Wojtyła – „miłość jako przeżycie należy podporządkować miłości jako cnocie”. Choć duchowy charakter miłości jest nieuchwytny dla zmysłów, można wyróżnić jej istotne składniki:

  • Afirmacja wartości osoby.
    Personalizm Wojtyły podkreśla, że osoba różni się od rzeczy i zwierząt strukturą i doskonałością. Nie wolno jej traktować jak przedmiotu, bo posiada wnętrze duchowe.
  • Odróżnienie wartości osoby od wartości w niej zawartych.
    W relacji męsko-damskiej ujawniają się różne wartości – także seksualna. Jednak wartość osoby zawsze przewyższa wartość seksualną: „wartość osoby związana jest z całym jej bytem, a nie z płcią; płeć jest tylko własnością bytu”. Najpierw dostrzegamy w drugim człowieku osobę, dopiero potem jej wymiar cielesny.
  • Integracja wartości.
    Integracja to włączenie poszczególnych wartości (np. seksualnej) w wartość samej osoby. Tylko wtedy miłość staje się etyczna: „jest ona afirmacją osoby; bez tego nie jest miłością”. W miłości integralnej uczucie i ciało podporządkowane są prawdzie o drugiej osobie.
  • Cnota miłości.
    Miłość nie może być tylko uczuciem czy pobudzeniem zmysłów, lecz ma być cnotą – postawą zrodzoną w woli, gwarantującą autentyczne zaangażowanie. Miłość‐cnota „żyje w woli nastawieniem na wartość osoby”.                 Etyczna miłość nie umniejsza wymiaru seksualnego, lecz wiąże go z nadrzędną wartością osoby. Nie zwraca się ani do samego ciała, ani do „człowieka drugiej płci” jako obiektu, lecz do osoby – wtedy staje się miłością integralną.

Bartosz Wieczorek
Redaktor naczelny, filozof, teolog, wykładowca UKSW.

Opublikowano 03.09.2025

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Czwarty odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.
Nowy odcinek „Słuchając drogi”! „Ludzie zachowują się lepiej, kiedy czują się lepiej – mówi Magdalena Wasilewska, psycholożka i trenerka pozytywnej dyscypliny.
Trzeci odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.
Możecie już kupić bilety na 17. edycję Festiwalu Nowe Epifanie oraz 2. edycję Rodzinnych Nowych Epifanii.

Klikając „Zgadzam się” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności na naszej witrynie w celach analitycznych, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz serwerów treści. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych znajdziesz tutaj.