Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, w czym uczestniczycie, kiedy przeglądacie swoje social media? W jakim stopniu wynikające z tego uczestnictwa przebodźcowanie wizualne wpływa na nasze postrzeganie relacji z drugim człowiekiem?
Jeszcze w nie tak dawnej erze przedsmartfonowej ludzie mieli dość czasu, by na chwilę się zatrzymać. Wielu z nas czuje nostalgię za chwilami zapatrzenia w sufit po ciężkim dniu pracy czy spokojnej obserwacji mijanego otoczenia w komunikacji miejskiej. Dzięki nim porządkowaliśmy informacje napływające do nas strumieniami w ciągu dnia. Dziś te chwile wypełniany setkami wizualnych bodźców – uzależniających dopaminowych zastrzyków.
Rozedrganie treściami wizualnymi wpływa na tworzenie iluzorycznych światów. Aby lepiej zrozumieć ten proces, chciałabym zaproponować refleksję nad pojęciem fatamorgany.
Czym jest fatamorgana?
„Wędrowiec na pustyni dostrzega nagle przed sobą mury zamczyska, kolumny, strzeliste wieże. Ale to tylko złudzenie – w rzeczywistości jest to zjawisko zwane fatamorganą, będące skutkiem zakrzywienia promieni światła podczas przechodzenia między warstwami powietrza o różnej gęstości”. Takie obrazowe wyjaśnienie zjawiska fatamorgany znajdujemy na stronie Encyklopedii PWN.
Fatamorgana zachodzi, kiedy jest bardzo ciepło. Jako społeczeństwo żyjące w czasach globalnego ocieplenia, przegrzewamy nasze otoczenie nie tylko w sensie dosłownym. Doświadczamy przegrzania również w sensie metaforycznym, psychicznym czy kulturowym, a skutki tego doświadczenia dotykają nas obecnie często dużo dotkliwiej niż klimatyczne przegrzanie naszej planety.
Rozedrganie prowadzi do przegrzania. Widzimy to na przykładzie kuchenek mikrofalowych, w których zachodzi proces wprawiania w mikrodrgania cząsteczek podgrzewanego jedzenia, dzięki czemu następuje podniesienie ich temperatury. Jako jednostki żyjące w kulturze przebodźcowania, jesteśmy z pewnością metaforycznie i faktycznie bardzo rozedrgani. Nieustannie nasza uwaga wprawiana jest w mikroruchy rozproszeń, choćby poprzez wszechobecne krótkie, szybkie przekazy wizualne jakie serwuje nam współczesna technologia, głównie social media.
Kiedy doświadczamy fizycznego przegrzania, nie jesteśmy w stanie sprawnie funkcjonować, jesteśmy ociężali, przemęczeni, spowolnieni w reakcjach, nie mamy siły na podejmowanie wyzwań. W stanie fizycznego przegrzania (hipertermii), nasz organizm zużywa nadmiarowo energię, ponieważ walczy o przetrwanie. Poznając objawy tego stanu, dochodzimy do najciekawszego z nich z punktu widzenia naszych rozważań, mianowicie problemów z widzeniem.
Odnosząc ten objaw do naszej metafory przegrzanego od ilości wizualnych bodźców społeczeństwa, dochodzimy do sedna problemu. Paradoksalnie okazuje się, że problemy z widzeniem pojawiają się w społeczeństwie, które całkowicie zanurzone jest w obrazach i komunikuje się głównie wizualnie. To ich nadmiarowość jest problemem. Wizualne przebodźcowanie skutkuje metaforycznymi problemami z widzeniem. Oczywiście, schodząc głębiej, dochodzimy do tego, że nadmiarowa konsumpcja obrazów, często o niskiej zawartości sensu, powoduje również jakiś rodzaj otępienia. Problemy z widzeniem powodują, że nie jesteśmy w stanie przytomnie ocenić rzeczywistości, która nas otacza.
Złudzenie bycia w kontakcie
Współcześnie dzięki smartfonom i social mediom młodzi ludzie dopuszczają codziennie mnóstwo ludzi, których nie znają osobiście, do swojej „strefy intymnej” (odległość do 30 centymetrów), do której w normalnych relacjach wstęp mają tylko najbardziej zaufane osoby. Często wchodzą nawet z tymi twarzami w drobne bezpośrednie interakcje w komentarzach i na czacie. Powoduje to złudzenie „bycia w kontakcie”, a nawet „bycia w relacji”. Jeżeli stwierdzamy, że social media charakteryzują się wchodzeniem w relacje z drugim człowiekiem poprzez oglądanie obrazów, które dana osoba udostępnia, to musimy zdawać sobie jasno sprawę, że są to tylko fatamorgany i miraże, czyli zdeformowane odbicia jakiejś osoby, nie osoba sensu stricto. Oczywiście nie mówimy tu o śledzeniu w social mediach relacji osób, które znamy bardzo dobrze i utrzymujemy z nimi kontakt w tzw. „realu”. Mówimy o śledzeniu ludzi słabo znanych albo tzw. postaci internetowych – np. influencerów. Wówczas wchodzimy w relacje z fatamorganami osób, ich odbiciami, często oczywiście zniekształconymi na różne sposoby.
Szukając definicji pojęcia „relacje”, natknęłam się na jego ciekawe matematyczne dookreślenia, takie jak relacja przechodnia, relacja spójna, relacja pusta, relacja pełna, relacja rozmyta. Nasze relacje z wizualnymi fatamorganami osób skutecznie wypełniają nasze umysły, serca oraz czas, którego często nie starcza już na zbudowanie silnych więzi z realnymi osobami. Z pewnością przyciąga nas wygoda wchodzenia w tego typu relacje. Z jednej strony występuje w nich silne złudzenie bycia w kontakcie. Jednocześnie doświadczenie to jest na tyle powierzchowne, czy idąc za semantyką matematyczną – rozmyte, przechodnie i puste, że wyklucza możliwość relacji pełnych, choćby negatywnych – krytycznego osądu czy nawet zranienia przez interlokutora. Od początku istnienia człowieka mieliśmy do czynienia z bezpośrednimi relacjami międzyludzkimi, które nie były zapośredniczone przez ekrany. To zupełne novum w kulturowym pejzażu doświadczeń człowieka. Do czego nas to zaprowadzi, do jakich nowych sposobów przeżywania tego, co dziś nazywamy relacją? Czy sama głębsza refleksja i świadomość tych procesów pozwoli nam przejrzeć i zobaczyć rzeczywistość, jaka kryje się za fatamorganą? Czy też miraże ukonstytuują się na tyle silnie, że staną się nową realną formą bycia w relacji, spełniającą atawistyczną potrzebę budowania więzi? Czy spowoduje to, że za jakiś czas, zapatrzeni w fatamorgany, obudzimy się na wyschniętej pustyni?
Julia Andruszko
Antropolog kultury o specjalności antropologia wizualna. Prowadzi warsztaty twórcze w Wytwórni Jasno.
Pobierz magazyn