Eutanazja jako realizacja prawa do śmierci

EUTANAZJA JAKO REALIZACJA PRAWA DO ŚMIERCI
ks. Marek Kumór

W najbliższych dniach mija 29 lat od ukazania się Deklaracji o eutanazji „Iura et bona” Kongregacji Doktryny Wiary, w której znajdujemy wykładnię na temat wartości życia ludzkiego. Niemniej jednak zmiany kulturowe wywierają wpływ na sposób widzenia śmierci i cierpienia. Coraz mocniej podkreśla się, w środkach społecznego przekazu, że człowiek posiada prawo do tego, aby mógł umrzeć swoją własną śmiercią, wybrać moment i rodzaj śmierci w sposób całkowicie wolny. Może ją niejako zaplanować, a nawet zaprojektować. Dziś wobec zagrożeń, wynikających z rozwoju i postępu medycyny, która ma możliwość przedłużania życia, coraz częściej słyszymy, że człowiek ma prawo do „śmierci godnej”, „śmierci dobrej”, do „umierania z godnością” i to prawo powinno być prawnie zagwarantowane. Rozwój medycyny w ostatnich latach sprawił, że wzmocniło się przekonanie, zgodnie z którym człowiek może mieć bezpośrednio wpływ na proces umierania i że proces ten może być przez człowieka kształtowany. W debatach podkreśla się również, że istnieje moralny obowiązek niesienia pomocy człowiekowi w jego umieraniu.
Wyobrażenia umierania i prawa do śmierci w ostatnich latach uległy procesom sekularyzacji. W debatach nad eutanazją, które obserwujemy na gruncie politycznym, prawnym, medycznym i etycznym, bardzo rzadko spotykamy się z właściwym rozumieniem sensu życia człowieka. Coraz częściej w debatach eutanazja ukazywana jest jako prawo człowieka. Staje się powoli stosowaną praktyką i pojawiają się coraz liczniejsze głosy, aby zalegalizować i przyznać człowiekowi prawo do decydowania o własnej śmierci. Współczesny świat, który nastawiony jest na używanie ciała, wygodnictwo, uważa cierpienie za niepożądane. Ludzi starych, fizycznie lub psychicznie niepełnosprawnych, traktuje się jako niepotrzebnych w społeczeństwie.
Pojecie „świętości życia” proponuje się zastąpić bardzo modnym określeniem „jakości życia”, które ma służyć usprawiedliwieniu eutanazji. Wszystkie sprawy człowieka stają się przedmiotem umowy i negocjacji. Pierwotne i niezbywalne prawo do życia poddaje się debacie publicznej lub też zostaje ono zanegowane na mocy głosowania parlamentu czy też z woli społeczeństwa. Demokracja jest wielką wartością, jednak nie najwyższą. Wartością podstawową jest godność osoby ludzkiej, a w tym niezbywalne jej prawo do życia. Nie wolno zapominać, że w demokracji zwyciężają silniejsi, którzy lepiej potrafią kierować lub manipulować opinią publiczną.
Ojciec Święty Jan Paweł II przypominał, że prawo cywilne nie może zastąpić prawa moralnego. Ustawy, „które dopuszczają bezpośrednie zabójstwo niewinnych istot ludzkich, poprzez (…) eutanazję, pozostają w całkowitej i nieusuwalnej sprzeczności z nienaruszalnym prawem do życia”.(EV, nr 72)
Postępująca utrata wrażliwości na Boga i drugiego człowieka sprawia, że człowiek nie potrafi autentycznie pochylić się nad sensem swojego istnienia. Wykorzystując zdobycze techniki, pragnie programować i kontrolować koniec życia ludzkiego. W epoce, w której uroczyście proklamuje się nienaruszalne prawo osoby i publicznie deklaruje wartość życia, samo prawo do życia w praktyce jest łamane i deptane, w najważniejszych momentach istnienia człowieka, jakimi są narodziny i śmierć. Zauważamy jednocześnie, że najważniejsze ze wszystkich praw człowieka – prawo do życia, nie jest już gwarantowane na świecie. Coraz częściej słyszymy informacje o dokonywaniu eutanazji, o jej legalizacji, o nadużyciach o zakresie pozbawiania życia, o odmowach działań ratujących życie ludzi starych.

 

Problem eutanazji pojawia się zawsze w relacji do cierpienia, które poniża, z którym człowiek nie umie sobie poradzić. W debacie publicznej przedstawia się tak zjawisko cierpienia, aby ukazać, że życie z cierpieniem nie ma sensu. Prezentowane jest jako nieznośny ciężar, od którego należy się za wszelką cenę uwolnić. W takim kontekście coraz silniejsza staje się pokusa eutanazji, czyli „zawładnięcia śmiercią” poprzez spowodowanie jej przed czasem. Ukazuje się eutanazję jako dobro społeczne, które można bardzo prosto i szybko osiągnąć. Prowadzi to do tego, że ludzie zaczynają tolerować, a co więcej popierać ustawy sprzeczne z godnością człowieka. Człowiek usiłuje dziś przyznać sobie absolutne prawo do rozporządzania swoim życiem i śmiercią. Mentalność kreują media, a głos Kościoła jest niesłyszalny – ponieważ niewygodny!

 

Dziś coraz częściej pojawiają się głosy, aby zrezygnować z pojęcia „eutanazja”, które różnie interpretowane, utrudnia często dyskusję, a co za tym idzie przekonywanie do zmian światopoglądowych a następnie ustawowych. Dlatego też pojawiło się wiele eufemizmów na określenie aktu eutanatycznego takich jak: „godna śmierć”, „prawo do śmierci”, „pomoc w umieraniu”.
Eutanazja jest pytaniem współczesnego człowieka o sens cierpienia i godną śmierć. Czy człowiek musi cierpieć? Jakie znaczenie i sens ma cierpienie? Czy człowiek ma prawo do dysponowania ludzkim życiem i śmiercią? I wreszcie zasadnicze pytanie czy eutanazja to godna śmierć?
Naturalistyczna koncepcja człowieka, zacierając granice między duchem a materią, doprowadziła do demonizacji cierpienia i zupełnej utraty jego sensu.

 

Chrześcijaństwo rzuca nam głębokie światło na zagadnienie cierpienia. Wspomniana Deklaracja o eutanazji wyjaśnia, że „cierpienie, zwłaszcza w ostatnich chwilach życia, nabiera własnego znaczenia w zbawczym planie Boga; stanowi bowiem udział w męce Chrystusa i łączy z ofiarą Odkupienia, którą złożył On z posłuszeństwa Ojcu niebieskiemu”. Jednak należy pamiętać, iż chrześcijaństwo nie chce mistyfikować cierpienia, czego świadectwem są liczne dokumenty stolicy Apostolskiej, które opowiadają się za stosowaniem leków łagodzących ból, nawet za cenę skrócenia życia. W nauce chrześcijańskiej cierpienie samo w sobie nie jest przekleństwem, ale czasem oczyszczenia.
Przy całej złożoności problemu eutanazji uważam, iż u podstaw ostatecznego orzeczenia czy eutanazja jest śmiercią godną człowieka, czy też nie, leży zawsze określona koncepcja człowieka. Dla chrześcijan eutanazja będzie zawsze jawiła się jako śmierć niegodna człowieka. Niesie ona zagrożenie nie tylko dla osoby, ale dla całej ludzkości. Gdy zatracimy poczucie godności osoby ludzkiej, wówczas symbolem postępu stanie się technika uśmiercania.

Autor jest doktorantem teologii moralnej na UKSW w Warszawie, kapłanem diecezji sandomierskiej.

Dodano: