Ecclesia in Asia po 10 latach

ECCLESIA IN ASIA PO 10 LATACH
Emilia Żochowska

Czy Azja jest kontynentem chrześcijańskim? Czy Azjaci są chrześcijanami?  W Azji żyje 140 milionów chrześcijan, a większość spośród nich, bo 100 milionów, to katolicy. Wydawałoby się, że 140 milionów to bardzo dużo, jednak  w porównaniu z wyznawcami innych religii chrześcijanie stanowią niewielką, 3 procentową mniejszość.

Mimo to Kościół w Azji jest młody, dynamiczny i rozwija się szybciej niż na innych kontynentach, wyłączając tylko Afrykę. W ciągu ostatnich 30 lat znacznie przybyło tam katolików: w Azji o 74 procent, a w Afryce aż o 150 procent. Dla porównania, w Europie przybyło nas jedynie 5 procent. Afryka i Azja są też jedynymi miejscami na świecie, gdzie wciąż rośnie liczba księży, zakonników i zakonnic.

Azja nazywana jest kolebką religii, ponieważ właśnie tam powstały wszystkie wielkie religie żywe obecnie na świecie – nie wyłączając chrześcijaństwa. Choć obecnie Ziemię Świętą zamieszkują w większości re-emigranci z Europy, to nie wolno nam zapominać, że Palestyna położona jest w Azji, a korzenie judaizmu i chrześcijaństwa są właśnie azjatyckie, nie europejskie. My, jako katolicy, także wywodzimy się ze Wschodu.

Przypomniał o tym Jan Paweł II w adhortacji Ecclesia in Asia, wieńczącej synod biskupów Azji w 1998. Adhortacja to rodzaj dokumentu, w którym papież zawiera nauczanie skierowane najczęściej do określonej grupy wiernych, w tym przypadku głównie do wiernych z Azji. Adhortacje są najczęściej owocem synodu, czyli uroczystych obrad biskupów pod kierunkiem papieża. Po zakończeniu obrad Papież potwierdza swoim autorytetem treści, które wypracowali biskupi podczas synodu i podaje je do publicznej wiadomości.

Adhortacja Ecclesia in Asia została wydana rok po zakończeniu obrad synodu, w 1999 roku. Mija więc właśnie dziesięć lat od jej ogłoszenia. Aktualność tego dokumentu i jego waga dla Kościoła w Azji to oczywiście najważniejszy temat, o który należałoby zapytać specjalistów. Zadajmy jednak inne pytanie: czy adhortacja Jana Pawła II ma jakieś znaczenie dla nas, w Polsce?

 

Warto uświadomić sobie, że wobec Kościoła w Azji jesteśmy „młodszymi braćmi”, choć dziś to z Europy wyjeżdżają misjonarze. Dawniej, u początków głoszenia Ewangelii, do naszych przodków-Europejczyków dotarli azjatyccy misjonarze: przybyli z Ziemi Świętej i z Bizancjum. Zanim Ewangelia dotarła do Francji czy Niemiec, była już głoszona w Syrii, a nawet w Indiach. Wielu spośród najstarszych Ojców Kościoła, którzy zbudowali naszą Tradycję, pochodzili z Bliskiego Wschodu: z Syrii, Egiptu czy Turcji. Ojcowie Kościoła posługiwali się nie tylko greką i łaciną, ale także językiem aramejskim, koptyjskim czy syryjskim.

 

Dziś Kościół europejski oddaje dług wobec braci w Azji. Od setek lat trwają misje skierowane do mieszkańców Chin czy Indii. Kościół zapuszcza tam korzenie, ale często musi walczyć o przetrwanie. Napotyka przeszkody polityczne, jak w Chinach, gdzie wciąż chrześcijanie są ofiarami prześladowań ze strony państwa, czy kulturowe, jak w Indiach, gdzie miłosierdzie Matki Teresy spotykało się na początku z niezrozumieniem.

Jan Paweł II przypomina w adhortacji Ecclesia in Asia o męczennikach, którzy wciąż giną w Azji: „Poprzez wieki Azja dala Kościołowi oraz światu wielki zastęp tych bohaterów wiary i z serca Azji wznosi się hymn uwielbienia: Te martyrum candidatus laudat exercitus. Jest to pieśń tych, którzy umarli za Chrystusa na ziemi azjatyckiej w pierwszych wiekach Kościoła, oraz radosny okrzyk mężczyzn i kobiet czasów bardziej współczesnych, jak św. Paweł Miki i towarzysze, św. Lorenzo Ruiz i towarzysze, św. Andrzej Dung Lac i towarzysze, św. Andrzej Kim Taegón i towarzysze”. Zwróćmy uwagę, że według Jana Pawła II męczennicy Azji są darem dla całego Kościoła, także dla nas. My także możemy usłyszeć ich „radosny okrzyk” na cześć Chrystusa i modlić  się za ich wstawiennictwem. Może więc warto poznać bliżej Pawła Miki czy Andrzeja Dung Lac? Przecież dla większości z nas te nazwiska są całkiem obce…

 

Tymczasem ich odwaga i wytrwałość mogą być dla nas inspiracją. W Europie trudno czasem zrozumieć, że Kościoł jest misyjny, że pragnie i musi głosić Ewangelię, bo tak nakazał nam czynić Chrystus. Zdarza się nawet usłyszeć księży czy świeckich katolików przepraszających za misje: akt „europejskiej agresjii kulturowej”.

Dlatego modlitwa Papieża kończąca Adhortację może stać się modlitwą wszystkich katolików, nie tylko mieszkańców Azji: „Święta Maryjo, Córko Boga, Dziewicza Matko Zbawiciela i Matko nas wszystkich (…).Ty śpiewałaś chwałę Panu; prowadź nas w radosnym głoszeniu wiary w Chrystusa, naszego Zbawiciela. Ty współczułaś potrzebującym i prosiłaś za nimi Twojego Syna; naucz nas nigdy nie bać się mówić Jezusowi o świecie, a światu o Jezusie”.


 

 

 

 


Dodano: