Chcę powiedzieć od siebie, tak spontanicznie, o pewnych sprawach, które wciąż tkwią we mnie jako dziedzictwo tego faktu, że STAMTĄD zostałem powołany TU. Kiedyś Piotr znad jeziora Genezaret do Rzymu. Obecnie, w naszych czasach, biskup z Polski, znad Wisły, do Rzymu.
Oczywiście, że zabiera się ze sobą to dziedzictwo. Dlatego pragnę powiedzieć trochę na temat wielkiego dobra, jakim są patronowie polscy dla Kościoła i narodu. Zawsze sobie to uświadamiałem, żyjąc w ojczyźnie i pracując w ojczyźnie. Teraz uświadamiam sobie to w nowy sposób.
Znaki w historii
Przede wszystkim Pani Jasnogórska, Królowa Polski. Właściwie wypełnia ona całą naszą historię, jeżeli sięgnąć od Bogurodzicy. A od XIV wieku przejmuje swoje sanktuarium jasnogórskie, ażeby stamtąd dawać nam Boże znaki, Magnalia Dei. Niewątpliwie takim znakiem była obrona Jasnej Góry podczas potopu. Zdajemy sobie sprawę, że ta obrona miała charakter cudu, czyli znaku. Zdajemy sobie sprawę również, na jakim podłożu ten znak się dokonał. W związku z reformacją na Zachodzie pewne grupy elity narodowej, najwyżej postawione w społeczeństwie, odchodziły do nowinek – i było ich sporo. Historycy mówią, że w pewnym okresie w Senacie katoliccy senatorzy mieli tylko lekką przewagę. A potem to wszystko zaczęło się odkształcać z powrotem i obrona Jasnej Góry stała się tutaj momentem przełomowym.
W jednym wydarzeniu dokonały się równocześnie dwa procesy: obrona naszej suwerenności jako narodu i państwa i obrona naszej tożsamości w wielkiej wspólnocie Kościoła katolickiego związanego z Piotrem. To jest początek, to jest ten pierwszy znak. Potem tych znaków było wiele. Odczytywali je Polacy indywidualnie, odczytywały polskie wspólnoty, odczytywał naród cały. Wystarczy przypomnieć rok 1920. I potem to wszystko, co się łączy z ostatnim pięćdziesięcioleciem. Ten znak Maryi Królowej Polski, Pani Jasnogórskiej, został na nowo odczytany. Wiemy, czym stał się dla nas ten obraz, zwłaszcza na wędrówce przez wszystkie polskie parafie. Czym stał się dla nas w zmaganiu się o duszę narodu wobec inwazji, która przyszła bezpośrednio ze Wschodu, inwazji ateizmu marksistowskiego, ateizmu komunistycznego. Myślę, że ten znak jest wymowny również na przyszłość. Maryja jest królową polskiej korony, jest królową Polski. Maryja jest królową polskich spraw, polskich trudów, polskich cierpień. I polskich zwycięstw. I teraz, kiedy wchodzimy w nowy okres i zaczynamy się zmagać na innym froncie, przynajmniej pozornie to doświadczenia przeszłości uczą nas, w kim szukać oparcia. Kto jest największym sprzymierzeńcem Kościoła i narodu. To, co się nawiązało między Matką Bożą, Matką Kościoła, Królową Polski a Kościołem i narodem w Polsce, jest swego rodzaju przymierzem. Można mówić o jakiejś analogii do tego przymierza starego czy nowego, które Bóg zawarł z ludzkością.
Przetarte szlaki
Prócz tego koło tej głównej patronki Polski z Jasnej Góry, Królowej Polski, stoją w tak przedziwny sposób dwie postacie z początku naszych dziejów: Wojciech i Stanisław. Każdy z nich ma swoje znaczenie. To nie są tylko postacie historyczne (…). To są równocześnie wielkie treści, wielkie zasady, dane narodowi i dane Kościołowi w Polsce dla narodu.
Zmarły prymas Polski zwykł mawiać, że o ile Wojciech jest patronem ładu hierarchicznego, o tyle Stanisław jest patronem ładu moralnego. I to było bardzo wnikliwe ujęcie. Można by jeszcze dzisiaj dodać do tego ujęcia prymasowskiego pewne uzupełnienie. Święty Stanisław był patronem wyrosłym całkowicie z ziemi polskiej, który ukształtował sumienia Polaków we własnym społeczeństwie i okazał się potrzebny po dziewięciuset latach od swojej męczeńskiej śmierci na nowo w naszym stuleciu, w naszej epoce, ażeby ten ład moralny odnowić i ugruntować. Jest na pewno nam potrzebny w dalszym ciągu jako patron ładu moralnego, bo przecież na tym właśnie froncie ładu moralnego dokonuje się główne zderzenie ze współczesnością.
Natomiast Wojciech był u nas misjonarzem. Przyszedł do nas z pobratymczych Czech przez Panonię, przez Węgry, i oddał życie nad Bałtykiem, głosząc Chrystusa poganom. Równocześnie dzisiaj coraz bardziej widzimy, że ten Wojciech wyznacza szlaki ewangelizacji, chrystianizacji, chrystianizmu i Kościoła w całej Europie Środkowej, pomiędzy Pragą a Rzymem, między Pragą a Panonią, Węgrami, między Pragą a Gnieznem. Wreszcie, już po swojej śmierci, przez zjazd gnieźnieński między cesarstwem, a więc wielką potęgą niemiecką, i rodzącym się i krzepnącym państwem słowiańskim, społeczeństwem i narodem słowiańskim Bolesława Chrobrego. Na pewno w nowy sposób jest to aktualne dzisiaj. Dzisiaj, kiedy Europa szuka miejsc spotkania, postaci, w których się spotykała w ciągu dziejów, tysiąclecie śmierci świętego Wojciecha, które się przybliża, nabierze na pewno szczególnej wymowy, może jeszcze większej, niż to było w przeszłości.
Postawiłbym obok niego świętą Jadwigę Śląską, bo i jej jubileusz teraz obchodzimy. Ona także była znakiem porozumienia narodów, zwłaszcza od strony zachodniej. Była matką obrońcy Polski i chrześcijańskiej Europy przed nawałą z Dalekiego Wschodu.
Wymiana darów
To wszystko są treści i wartości, które nie przestają być aktualne, które wciąż mówią do nas, które coraz głębiej odczytujemy. Wasza obecność tutaj, wasze odwiedziny ad limina apostolorum na nowo ożywiły we mnie świadomość tych treści, tych wartości, tych postaci, tych właśnie patronów Polski, z którymi tak bardzo się związałem jako biskup polski i z którymi jestem nadal związany jako biskup Rzymu. (…) Kościół jest obecny w świecie współczesnym. Kościół jest obecny w Polsce współczesnej. (…) Przeżyłem już Polskę współczesną w różnych postaciach. Od dzieciństwa, poprzez młodość, poprzez czasy uniwersyteckie, poprzez czasy, kiedy byłem księdzem, biskupem, aż do czasów dzisiejszych. Więc one następują po sobie i się zmieniają. Ale Kościół jest wciąż obecny i wciąż musi być Kościołem w tych właśnie czasach, dla tych właśnie ludzi, dla tych właśnie problemów. Życzę wam, drodzy confratres, ażebyście przy pomocy Pani Jasnogórskiej dobrze odczytywali znaki czasu i dobrze służyli Kościołowi, a służąc Kościołowi, dobrze służyli społeczeństwu, narodowi naszemu. A także innym narodom. Bo Polska żyje wśród narodów, niektórych bardzo bliskich, pobratymców od wschodu, od zachodu, niektórych dalej na tym samym kontynencie europejskim. Trzeba, ażeby – tak jak w ciągu całych swoich dziejów – dokonywała wkładu w tę wielką wspólnotę Kościoła i narodów, i ludzkości, żeby trwała wciąż ta wymiana darów. Jestem przekonany, że mamy bardzo dużo do ofiarowania innym i na pewno mamy też wiele do przyjęcia od innych. Taka jest nasza tradycja i życzę, ażeby Kościół był dobrym przekaźnikiem darów w jednym i w drugim kierunku.
Jan Paweł II
Niepublikowane przemówienie Jana Pawła II do polskich biskupów w trakcie wizyty „ad limina apostolorum”, wygłoszone w Rzymie w styczniu 1993 roku.
Przeczytaj cały numer