Duchowość w modzie

KULTURA

Portret Marty Król – doktor nauk o sztuce, publicystki i artystki, specjalistki ds. projektów edukacyjnych w Centrum Myśli Jana Pawła II – wraz z adresem e-mail kontaktowym.

Czy moda może być przestrzenią sacrum? By znaleźć odpowiedź
na to pytanie, trzeba skierować wzrok na szaty liturgiczne, zajrzeć do szaf monarchów lub… obejrzeć kolekcję haute couture. Moda może być przestrzenią, w której projektant nicią splata materiał z ideą, czyniąc ze swojego dzieła symbol, a czasem wręcz relikwię.

Pierwotnie strój miał stanowić ochronę przed zimnem czy deszczem, ale analizując historię mody, łatwo zauważyć, że funkcje ubioru od niepamiętnych czasów wykraczały poza praktyczne zastosowanie. Był nośnikiem symboli, oznaczał przynależność, miejsce w hierarchii osoby, która go nosiła. Stanowił wyznacznik statusu społecznego, a jednocześnie pełnił funkcję formy komunikacji. Współczesne badania nad tą dziedziną sztuki podkreślają, że stroje mogą łączyć duchowe doświadczenia, w których zmysłowość może współistnieć z transcendentną rzeczywistością. W europejskich tradycjach kulturowych ubiór był w pewnym sensie połączeniem między cielesnością a duchowością.

Historia sacrum w modzie

Drogocenne tkaniny stawały się świętymi obiektami. Ornaty, habity, szaty liturgiczne, stroje koronacyjne, szaty ślubne, kaftany pełniły funkcję materialnej manifestacji relacji człowieka z Bogiem. Gdy analizujemy wizerunki Chrystusa, Matki Bożej czy świętych w ikonografii chrześcijańskiej, rozumiemy, że ich ubiory odgrywaj rolę nośników znaczeń: złote tkaniny nawiązywały bezpośrednio do boskiej chwały, błękit symbolizował transcendencję, czerwień ofiarę. Kolor, forma i faktura tkaniny nie były przypadkowe. Określały hierarchię oraz porządek liturgiczny. Ubiór może być też w tradycji chrześcijańskiej relikwiarzem, rodzajem pamiątki po świętych. Dla wiernych stanowią cudowny obiekt, który nabierał z czasem w ich świadomości mocy uzdrawiających, chroniących przed złem. Opowieści o cudach dokonanych za ich pośrednictwem ugruntowywały to przekonanie.

W okresie odrodzenia i baroku szczególnie mocno zaznaczyła się ceremonialna funkcja ubiorów. Dworskie ceremonie, procesje, koronacje, wizyty dyplomatyczne, śluby czy pogrzeby przejmowały symboliczny, niezwykle widowiskowy charakter. Rytuały władzy świeckiej i kościelnej wzajemnie się przenikały, mieszając w ceremonialnych strojach sacrum z profanum.

W XVIII i XIX wieku powstające gabinety kostiumów czy muzea rzemiosła artystycznego zaczęły skrupulatnie gromadzić dawne stroje jako świadectwa epok, czyniąc z nich relikwie kultury, dokonując tym samym sakralizacji przeszłości. Z punktu widzenia historii sztuki ubiór był rozumiany jako rodzaj historycznego artefaktu. Widoczne jest to w malarstwie portretowym od renesansu po wiek XIX, gdzie ubiór był nie tylko dekoracją czy symbolem statusu prezentowanej osoby, lecz także malarskim zapisem indywidualnej historii. Tkaniny, hafty, dekoracje, biżuteria, insygnia i koronki w portretach królewskich czy magnackich pełniły funkcję dokumentalną. Strój stawał się wręcz substytutem ciała, śladem istnienia. Przez to ubiór nabierał silnego wymiaru emocjonalnego. W jego strukturze zatrzymuje się wszystko, od dotyku, ciężaru i zapachu po krew, czyniąc tym samym ze stroju rodzaj pamięci somatycznej, świadectwa. Tak tkanina stała się bramą między obecnością a nieobecnością. Ta funkcja stroju odczuwalna jest zwłaszcza w przestrzeni muzealnej czy w kolekcjach prywatnych.

Zapis obecności

W taki nurt myślenia o modzie wpisuje się głośna wystawa „Niech nas widzą” na Zamku Królewskim w Warszawie, gdzie zaprezentowano niebywałą kolekcję Adama Lei. Zamek Królewski, będący przestrzenią historyczną, miejscem władzy oraz ceremoniału, stał się na czas trwania wystawy przestrzenią sacrum. Rekwizyty takie jak ubrania, fotografie, i galanteria wymieszane z dawnym malarstwem, pasami kontuszowymi czy zbrojami uczyniły z tych wnętrz miejsce zadumy, może nawet modlitwy. Moda stała się tu językiem, który pozwala człowiekowi odzyskać podmiotowość i duchowość. Wszystko ma tu znaczenie.

Wystawa przekroczyła granice zwyczajnego pokazu mody, wkraczając w przestrzeń metafizyczną. Adam Leja jako historyk sztuki, kolekcjoner i kurator czyni z własnej „szafy” unikatowe przedstawienie historii mody w Europie oraz archiwum pamięci emocjonalnej. Leja traktuje ubranie nie jako martwy eksponat, a jako nośnik ludzkiej obecności. W każdej sukni, nakryciu głowy, butach czy biżuterii czuć czyjąś obecność, życie, gest, które tworzą z tych eksponatów relikwie codzienności. Tkanina stała się medium pamięci, duchowego trwania, przemijania i kontemplacji. Moda dzięki tej wystawie została uwznioślona, zarówno jako przedmiot luksusu, jak i element świata sacrum. Cielesność i duchowość spotkały się w jednej przestrzeni. Luksusowy strój dzięki takiej ekspozycji traci swoje znaczenie komercyjne na rzecz duchowej symboliki.

Duchowe haute couture

Inny wymiar duchowości w modzie można było obserwować w lipcu tego roku w sercu Rzymu. Dolce & Gabbana na pokazie Alta Moda połączyli majestatyczny włoski barok ze współczesną modą, tworząc teatralny spektakl. Wydarzenie odbyło się w otoczeniu rzymskich ruin, przy świetle świec, przy chóralnych śpiewach i świątynnych kompozycjach. Spektakl wyreżyserowano na wzór procesji, pokazując stroje nawiązujące bezpośrednio do szat kapłańskich doby Borgiów. Religijny przepych przeplatał się tu z manifestacją władzy. Szaty, niczym wyciągnięte z kredencji nowożytnych kapłanów oraz monarchów, zaprojektowane z niezwykłym pietyzmem, stanowią tu świadectwo boskiego piękna okraszonego drogocennymi kamieniami, złotymi nićmi i blaszkami.

Dolce & Gabbana zaprezentowali na Ponte Sant’ Angelo symboliczny dialog, most między sacrum a profanum. Włoscy projektanci zebrali wszystko, co odzwierciedla duchowe poszukiwanie współczesnego człowieka. Wykorzystali motywy koron, nimbów, krzyży, złotych ornamentów, ale nie symbolizowały one już tego, co w baroku. Tu sacrum przełożone zostało na język haute couture. Tkaniny, światło i ciała modeli stworzyły jedność. Podobnie jak na Zamku Królewskim widz uczestniczył w doświadczeniu rytualnym. W tym pokazie granica między modą a religią uległy zatarciu. Czy należy go uznać za profanację? Czy projektanci przekroczyli granicę dobrego smaku? A może zażartowali z duchowości? W moim odbiorze wręcz przeciwnie, prezentując swą kolekcję w Wiecznym Mieście, u granic Watykanu, dokonali raczej rehabilitacji świata sacrum. Uwspółcześnili dawne doświadczenia, zamknięte dla współczesnego człowieka. W obu przypadkach – wystawy w Zamku Królewskim i pokazu Dolce & Gabbana Alta Moda w Rzymie – moda przekroczyła granicę estetyki, wkraczając z mocnym przytupem w obszar metafizyki i transcendencji. Pokazano tym samym, że ubiór może być jednym z najbardziej trwałych świadectw duchowej podróży człowieka. Formą modlitwy, wypowiedzianej nie słowami, a tkaniną.

dr Marta Król
Doktor nauk o sztuce, publicysta, artysta, specjalista ds. projektów edukacyjnych w Centrum Myśli Jana Pawła II.
mkrol@centrumjp2.pl

Portret Marty Król – doktor nauk o sztuce, publicystki i artystki, specjalistki ds. projektów edukacyjnych w Centrum Myśli Jana Pawła II – wraz z adresem e-mail kontaktowym.

Pobierz

Opublikowano 19.03.2026

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Wystartowała pierwsza edycja kampanii „Piękno tej ziemi” – wyjątkowego projektu społeczno-duchowego inspirowanego nauczaniem Jana Pawła II o dziedzictwie naturalnym.
13 kwietnia 1986 r. nastąpiło przełamanie wielowiekowego dystansu między Kościołem katolickim a judaizmem w XX wieku.
POBIERZ
„Gdzie się podziały dzieci?” to nowy numer naszego magazynu „Myśl w Centrum”. Zapraszamy do lektury!
Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych przesyłam nasze najserdeczniejsze życzenia, do przygotowania których zainspirował nas Jan Paweł II.

Klikając „Zgadzam się” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności na naszej witrynie w celach analitycznych, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz serwerów treści. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych znajdziesz tutaj.