Czy zanudzimy się na śmierć?

KULTURA

Nuda stała się dziś jedną z cech współczesnej kondycji ludzkiej. Jest rodzajem „atmosfery” czy „klimatu”, w którym żyjemy. To wyraz generalnego, często nieuświadamianego, rozgoryczenia i niezadowolenia z całości życia.

Josif Brodski w książce Pochwała nudy wymienia kilka jej określeń: uprzykrzenie, zniechęcenie, znużenie, chandra, melancholia, marazm, apatia, obojętność, letarg, ospałość, stupor. „Jesteś skończony – powiada człowiekowi czas głosem nudy – cokolwiek więc zrobisz, zrobisz to, z mojego punktu widzenia, na próżno”. Søren Kierkegaard ostrzegał przed myleniem jej z bezczynnością dającą się pokonać przez podjęcie jakiejś pracy. Nuda prawdziwa tak łatwo nie ustępuje.

Główne przesłanie stanu nudy brzmi: nic nie warto robić. Stan taki filozofowie nazywają nudą metafizyczną. Martin Heidegger pisał: „Głębokie znudzenie, ciągnące się jak milcząca mgła w przepaściach naszej przytomności, pokrywa rzeczy i pokrywa ludzi, i wraz z nimi pokrywa nas samych – sprawiając, że wszystko to po równi staje się nam osobliwie obojętne”. Według rumuńskiego myśliciela Emila Ciorana nuda metafizyczna to zawrót głowy, ale spokojny, monotonny; to objawienie powszechnej nieważności; to przekonanie, że nie ma i nie może być nic do zrobienia ani na tym, ani na tamtym świecie.

Źródła nudy

Z chrześcijańskiego punktu widzenia – jak pisze teolog Jacek Salij OP – nuda jest darem Bożym, którego nie można zmarnować. „Nuda to jest ból duszy. Tak jak ból ciała alarmuje organizm o stanie zagrożenia, podobnie nuda jest jednym z dzwonków, alarmujących o zagrożeniu duszy” – wyjaśnia dominikanin.

Jak wiele jest określeń nudy, tak wiele prób wyjaśnienia jej przyczyn. Według Brodskiego matką nudy jest powtarzalność zdarzeń i sytuacji życiowych. Podobne pojmowanie nudy występuje w obserwacjach starożytnego filozofa Seneki Młodszego, który podkreślał monotonię powtarzalnych czynności jak praca, jedzenie czy sen. Z kolei nowożytny filozof, Arthur Schopenhauer uważał, że życie ludzkie dość szybko nudzi się uważnemu obserwatorowi przez swą przewidywalność.

Innym wielkim źródłem nudy jest brak wrażeń, emocji i przeżyć, rodzący niemiły stan braku zajęcia – wrażenie, że się jest niepotrzebnym w danym miejscu i czasie. Taka nuda to znak pustki wewnętrznej, rozproszenia. Schopenhauer pisze o „pustce wewnętrznej, której piętno wyryte jest na niezliczonych twarzach i o której świadczy uwaga stale skoncentrowana na wszystkich, choćby najbłahszych zdarzeniach w świecie zewnętrznym. Ta pustka, która jest istotnym źródłem nudy, stale wymaga bodźców zewnętrznych, aby byle czym wprawić w ruch umysł i uczucia. Jest więc ona niewybredna w wyborze środków, o czym świadczą żałosne rozrywki, do jakich uciekają się ludzie, charakter ich stosunków towarzyskich i konwersacji, a także liczni ludzie, którzy ustawicznie stoją w otwartych drzwiach lub wyglądają przez okno. Ta właśnie pustka wewnętrzna jest głównym powodem pogoni za towarzystwem, za rozrywką, za przyjemnościami”.

Lekarstwem na nudę nie może być jednak rozrywka. Dobitnie ukazał to Blaise Pascal, wedle którego odwraca ona tylko myśli człowieka od istotnych spraw i jest przez to największym dla niego złem. Pascal podaje wymowny przykład: wyobraźmy sobie człowieka, który prowadzi szczęśliwe życie, grając co dzień o niewielką kwotę. Gdyby otrzymał on tę kwotę bez gry, stałby się nieszczęśliwy. Ktoś może powiedzieć, że tak się stanie, ponieważ człowiek ten szuka w grze zabawy, a nie zysku. Nie jest to jednak wyjaśnienie – gdyby bowiem pozwolić mu grać o nic, szybko by się znudził. Człowiek nie szuka więc zabawy w grze. Chodzi mu o to, żeby emocjonować się w czasie gry – chce dostać coś, czego nie chciałby otrzymać w darze. Trzeba mu stworzyć sobie cel namiętności i podsycać nim swoje pragnienia, gniew, obawę w przedmiocie, który sobie stworzył, jak dzieci przestraszają się twarzy, którą same wymazały – konkluduje Pascal.

Odczarowanie świata

Nudą zajmują się też socjologowie, czego dobitnym przykładem jest najnowsza książka Małgorzaty Kubackiej Nuda w kulturze kapitalizmu. Znaczenia, doświadczanie i radzenie sobie z nudą, w której badaczka z Poznania opisuje problematykę znaczeń, emocji i sposobów radzenia sobie z nudą w klasie średniej.

W epoce nowoczesnej nuda ujawnia się w szczególny sposób w związku z opisywanym przez Maxa Webera „odczarowaniem” świata, czyli odejściem w interpretacji rzeczywistości od sił magicznych i nadprzyrodzonych na rzecz myślenia naukowego i racjonalnego. Świat, dotąd postrzegany z perspektywy magicznej i religijnej, zostaje stopniowo ogołocony z ich wpływu, a miejsce religii, mistyki czy duchowości zajmują zrutynizowane działania i racjonalna kalkulacja. Następuje powolna sekularyzacja społeczeństwa oraz gwałtowny wzrost znaczenia nauki. Wszelkie zjawiska zaczynają być tłumaczone w kategoriach naukowych.

Proces ten wywiera ogromny wpływ na kulturę, w której rozum dominuje nad wiarą, co prowadzi do racjonalności instrumentalnej – opartej na kalkulacji zysków i strat oraz dążeniu do maksymalizacji korzyści materialnych. W konsekwencji pojawia się swoisty kulturowy nihilizm, przejawiający się w upadku dotychczasowych wartości i znaczeń. Fundamentalne wartości, zakorzenione niegdyś w sferze duchowej, ulegają racjonalizacji, zostają „zdewaluowane” i zastąpione przez cele przyziemne i materialne.

Według Webera konsekwencją „odczarowania” świata jest jego depersonalizacja: w nowoczesnym porządku dominuje instrumentalna kalkulacja, a sprawczość jednostki i jej samospełnienie zostają podporządkowane bezosobowemu, racjonalnemu ładowi biurokratycznemu. Kultura staje się coraz bardziej homogeniczna, ujednolicona, a nowoczesne życie monotonne i nudne. Brak wspólnych fundamentalnych wartości sprawia, że życie ludzkie nie przebiega już jedną tradycyjną ścieżką legitymizowaną przez porządek religijny, ale staje się areną indywidualnych poszukiwań i przeżyć jednostki. Prowadzi to do swoistego napięcia. Nauka wprawdzie zastąpiła w społeczeństwie dawny porządek religijny, ale sama nie stworzyła systemu wartości, który byłby spoiną dla cywilizacji zachodniej. Wiedza naukowa nie potrafi pogodzić sprzecznych wartości, które są w społeczeństwie, rola ta spada każdorazowo na jednostkę. „Wielość możliwych wyborów i odwieczna sprzeczność wartości wytwarzać mogą nihilistyczne zniechęcenie i poczucie braku sensu” – pisze Małgorzata Kubacka.

Konsumpcja i alienacja

Przejmujący obraz nudy ukazuje Samuel Beckett w sztuce Czekając na Godota, która rozpoczyna się znamiennymi słowami: „Nie ma nic do zrobienia”. Furorę, jaką zrobiła ta sztuka na deskach europejskich teatrów, można po części tłumaczyć doskonałym przedstawieniem stanu ducha współczesnego człowieka, który nie wiedząc, na co czeka przez całe życie, zapełnia sobie czas różnymi bezsensownymi czynnościami. Taką czynnością może być przymierzanie kapeluszy lub butów – „zawsze znajdziemy sobie coś, żeby stworzyć sobie wrażenie istnienia”. Świat ukazany w dramacie jest pozbawiony jakiegokolwiek stałego sensu, brak w nim punktów orientacji (czasowej i przestrzennej). Bohaterowie sztuki na coś czekają, ale nie bardzo wiedzą na co. Nie wiedzą też, czego mają oczekiwać od spotkania z Godotem, podobnie jak nie wiedzą, kim byli, gdyż nie pamiętają swojej przeszłości. Nieustannie się więc nudzą. Nuda ma tu szczególny charakter świecki, jest gorzkim owocem desakralizacji świata. Gdy religia i metafizyka przestały nadawać wartość ludzkiemu życiu, pojawiła się ogromna pustka, którą człowiek stara się czymś zapełnić.

Dla Ericha Fromma nuda wiąże się z konsumpcjonizmem i alienacją, które towarzyszą człowiekowi we współczesnej cywilizacji. Przebodźcowane wrażeniami i obciążone pracą jednostki oddają się miałkim rozrywkom, aby uciec przed poczuciem nudy. Dodatkowo są osaczone przez sztucznie wytwarzane potrzeby, którym starają się sprostać. Często gonią za pragnieniami, które nie są ich własne, lecz zostały im kulturowo narzucone. Pojawia się tu nieuchronnie pytanie o sens. Skąd jednostka ma go czerpać? Brak owego źródła sensu, którym kiedyś była religia i duchowość, prowadzi zdaniem Fromma do kryzysu moralnego. Jednostki podążają za sprzecznymi pragnieniami, często nie swoimi, a towarzysząca im nuda jest jednym z symptomów tego kryzysu.

Badacze zwracają uwagę, że nuda pozwala – niczym soczewka – skupić i ujawnić główne napięcia oraz konflikty wpisane w logikę kapitalizmu. System ten opiera się na kilku zasadniczych wyznacznikach: produktywności, użyteczności, optymalizacji i celowości. Daniel Bell przypomina, że zasadą osiową nowożytnego społeczeństwa jest funkcjonalna racjonalność, a regulatywną – oszczędność. W tej perspektywie koszty i dochody nieustannie się zestawia, a ich relację wyraża w uniwersalnym ekwiwalencie – pieniądzu.

W kulturze współczesnej kapitalizowane jest niemal wszystko. Relacje społeczne konstruowane są przede wszystkim wokół pieniądza – rozumianego jako wartość nadrzędna, podstawowy środek wymiany oraz czynnik pośredniczący w niemal każdej interakcji międzyludzkiej. Orientacja na zysk, fundamentalna dla kapitalizmu, wiąże się nierozerwalnie z doświadczeniem nudy, które dotyka jednostki poddane nieustannemu przymusowi wzrostu efektywności.

Wszystko za pieniądze

Pieniądz staje się tak istotny, że praktycznie żadna więź społeczna nie może zaistnieć poza jego logiką. Za kapitalistycznym sposobem myślenia kryje się przekonanie, iż za pieniądze można kupić wszystko. Potrafi on urzeczowić każdy element życia, przekształcić go w towar na sprzedaż. Może stać się narzędziem przemocy – zarówno ekonomicznej, jak i kulturowej czy politycznej. Dla niektórych jest wartością autoteliczną, nietykalną, wręcz sakralną.

Te znaczenia i funkcje pieniądza ściśle splatają się z kwestią antropologiczną. Człowiek zostaje zredukowany do jednego wymiaru – produktywności, mierzonej stopniem utowarowienia i monetyzacji. Jednostka „sprzedaje” swoją zdolność wytwórczą na rynku pracy, aby wymienić ją na środki umożliwiające prowadzenie godnego życia. Utowarowieniu podlega niemal wszystko – nawet kultura – a wraz z tym procesem traci ona swoją niepowtarzalność.

Kolejnym ważnym wymiarem rzeczywistości łączącym kapitalizm z nudą jest czas rozumiany wyłącznie ekonomicznie. Można go kupić, sprzedać czy zarządzać nim zgodnie z posiadanymi zasobami. Czas w kulturze kapitalizmu staje się pusty, zdepersonalizowany, pozbawiony zawartości, oddzielony od codziennej rzeczywistości. W kapitalizmie czas ciągle przyspiesza. Owo przyspieszenie, rozwój nowych technologii sprawiają, że wszystko staje się błyskawicznie przestarzałe i zyskuje status nudnego.

Jednym z wymiarów kapitalistycznego przyspieszenia jest kult sukcesu. Jednostki obawiają się osobistej porażki, a zarazem pragną budować własny dobrobyt. Z reguły prowadzi to do wydłużania czasu poświęcanego pracy kosztem czasu wolnego. Coraz mniej pozostaje przestrzeni na wypoczynek czy pielęgnowanie relacji z bliskimi. Nudą staje się każdy czas, który nie jest produktywnie zagospodarowany.

Z pozoru mogłoby się wydawać, że w tak zajętym życiu jest coraz mniej miejsca na nudę. Paradoksalnie jednak nadmierne zaabsorbowanie obowiązkami często skutkuje jeszcze głębszym znużeniem. Omawiane przyspieszenie i racjonalizacja życia oparta na logice mechanizmów rynkowych wytwarzają atmosferę „zawoalowanej” nudy – jej źródłem jest nadmiar dostępnych wyborów, rozrywek i sposobów spędzania czasu. Przyspieszenie sprawia, że szybciej nudzimy się dostępnymi sposobami zwalczania nudy. Błędne koło. W takich okolicznościach nuda może stać się impulsem do uświadomienia sobie własnego położenia lub dostrzeżenia opresyjnego charakteru istniejącego porządku. Może też obnażać hipokryzję wpisaną w fundamenty kultury kapitalistycznej.

Bartosz Wieczorek
Redaktor naczelny, filozof, teolog, wykładowca UKSW. bwieczorek@centrumjp2.pl

Opublikowano 20.11.2025

ZOBACZ RÓWNIEŻ

PIąty odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.
Pierwsze spektakle Festiwalu Nowe Epifanie, warsztaty z higieny cyfrowej w ramach nowego projektu „Ciszej…” i wiele więcej. Co wybieracie z naszych lutowych propozycji?
Rozpoczynamy nabór do Chóru Centrum Myśli Jana Pawła II. Tym razem szczególnie zapraszamy głosy męskie.
Czwarty odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.

Klikając „Zgadzam się” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności na naszej witrynie w celach analitycznych, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz serwerów treści. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych znajdziesz tutaj.