Czy rodzicielstwo pozbawia wolności?

Młode spojrzenie

„Kiedy pytają mnie, jak to jest być rodzicem, odpowiadam, że nie ma trudniejszego sprawdzianu, ale w zamian człowiek dowiaduje się, co to znaczy bezwarunkowa miłość” – Nicholas Sparks, Ślub.

„Wolność” jest jedną z najbardziej pożądanych potrzeb, którą człowiek stara się osiągnąć przez całe swoje życie. Czując się wolnymi, realizujemy jednocześnie potrzebę spełnienia i kontroli nad sobą oraz własnym otoczeniem. Dla Polaków słowo wolność jest przypomnieniem pełnych determinacji działań o nasze dziedzictwo i niepodległość. Wolność posiada „wiele twarzy” i dla każdego z nas jest „czymś innym”. Rodzicielstwo jest natomiast pewnym zadaniem, rolą, jaką wykonujemy przez większość swojego życia. Jest to zadanie trudne, skomplikowane, aczkolwiek satysfakcjonujące oraz intrygujące. Pytanie, jak te dwie rzeczywistości – wolności i rodzicielstwo – można odnieść do siebie nawzajem. Czy decyzja o rodzicielstwie jest pozbawieniem się wolności?

Moim zdaniem nie. Rodzicielstwo nie jest pozbawieniem się wolności, lecz całkowicie nową rzeczywistością, w której nasza wolność ze sfery imponderabiliów konkretyzuje się w nowej formie życia, jakim jest nie kto inny jak nasze dziecko. Sytuacja ta zmienia się w konkretnym momencie – w momencie, w którym po raz pierwszy trzymamy nasze dziecko na rękach, w momencie gdy po raz pierwszy na nas patrzy, po raz pierwszy się uśmiecha, a co najważniejsze – po raz pierwszy mówi bardzo proste, lecz wzruszające słowa „tata” bądź „mama”. Wtedy nasza wolność zmienia się, a właściwie dorasta z nami. Ta zmiana jest zauważana przez psychologów oraz jest inspiracją dla wielu dzieł literackich i filmowych. Na myśl nasuwa się Geralt z Rivii, zmieniający całkowicie swoją postawę po spotkaniu Ciri, którą następnie wychowuje oraz walczy za nią jak za rodzoną córkę. Widzę również Lily Potter, która swoją miłością uratowała Harry’ego, płacąc za to życiem. Nie mogę pominąć wzruszającego filmu „Życie jest piękne” w reżyserii Roberta Benigniego, w którym Guido przedstawia swojemu dziecku okrutną rzeczywistość holokaustu jako formę zabawy dla dorosłych, a następnie sam ginie, chroniąc jednocześnie psychikę syna.

Przykłady można by mnożyć, ale ja, myśląc na temat rodzicielstwa i wolności, pomyślałem przede wszystkim o moich rodzicach i rodzicach mojej narzeczonej. Oboje pochodzimy z rodzin, gdzie dzieci były chodzącym szczęściem, a rodzicielstwo było istotną rolą w życiu. Rodzice są dla nas wzorem, jak w przyszłości należy podejść do rodzicielstwa (uwzględniając w tym zróżnicowany charakter dzieci – od grzecznego dziecka, jakim była moja narzeczona, po, jak to określają moi rodzice, „małego buntownika z wyboru”, jakim byłem ja). Z „wywiadu” jaki przeprowadziłem zarówno z jednymi, jak i z drugimi rodzicami wyciągnąłem wniosek, że rodzicielstwo nie było dla nich wyzbyciem się wolności. Zarówno jedni, jak i drudzy z miłością oraz nostalgią wspominali nasze pierwsze słowa, pierwsze kroki, pierwszy dzień w szkole czy nasze pierwsze osiągnięcia i porażki. Na pytanie, czy kiedykolwiek poczuli, że będąc rodzicami stracili wolność, odpowiedzieli mi pewnie: „nie”. Mało tego, dodali, że „właśnie wtedy zaczęło się nasze życie”.

Jest jednak grupa ludzi, która nie chce i nie potrzebuje mieć dzieci. Rodzicielstwo uważają za ograniczenie wolności, gdyż będąc rodzicem, trzeba mieć na uwadze dzieci w każdym swoim planie. Z czego wynika ta niechęć? Uważam, że do roli rodzica trzeba dojrzeć w swoim tempie. Trzeba też zapewnić sobie jak najlepsze warunki na posiadanie dzieci, czyli po prostu ustabilizować się. Sama niechęć jest strachem przed czymś nowym i nieznanym. Kto się nie boi iść w nieznane, nie wiedząc co go czeka i jak się odnajdzie w nowej rzeczywistości? Moim zdaniem nigdy nie należy się bać.  

Faktycznie, będąc rodzicem zawsze trzeba w swoich planach uwzględniać dzieci. Czy to jednak na pewno ogranicza naszą wolność? Uważam, że absolutnie nie. Kiedy będę myślał o jakichkolwiek zmianach, w pierwszej kolejności pomyślę o moich dzieciach, a przede wszystkim postawię sobie pytanie, czy to co chcę zrobić będzie dobre dla nich. Czy to znaczy, że jestem mniej wolny? Można też trzymać się idei z „Ody do młodości” Adama Mickiewicza – być sobie samemu „sterem, żeglarzem, okrętem”. Warto jednak uwzględnić, że kapitan okrętu zawsze potrzebuje następcy. Takim następcą są nasze dzieci. Pewnego dnia, kiedy nauczymy je odróżniać dobro od zła, szacunku do drugiego człowieka, determinacji w dążeniu do celu, a przede kiedy nauczą się kochać i rozumieć – po prostu kiedy dorosną – to one same staną za sterem okrętu, jakim jest życie, i popłyną w dal szukać własnego szczęścia jednocześnie dziękując nam za to, że im pomogliśmy stać się tym, kim są. Wiem, że w przyszłości do tego będę dążyć, gdyż mam świadomość tego, że wszelkie bogactwa tego świata mogą się schować przy wdzięczności dziecka.

Rodzicielstwo nie jest karą. Jest to dar, jaki daje nam życie, w którym my jako już w pełni dojrzali ludzie musimy odnaleźć odpowiedni kierunek działania. Czasem ta rola jest trudna, niezrozumiała. Nieraz trzeba poświęcić cały swój czas na rodzicielstwo, trzymając się jednak zasady, że „dobro zawsze do nas wraca, prędzej czy później”, możemy być pewni, że nasze dziecko odwzajemni naszą dobroć. Jest to wartość najwyższej wagi, o którą warto zawalczyć.

Rodzicielstwo nigdy nie jest pozbawieniem się wolności, a wyłącznie jej nową formą, w której przemienia się w nasze największe szczęście w życiu, jakim jest dziecko. Wolność można odczuć w momencie, gdy wychowujemy go, widzimy jak się rozwija, jak czasem się buntuje, jak go wspieramy w rozwijaniu pasji oraz jest nam wierne i przede wszystkim wdzięczne za to, kim jest.

Arkadiusz Trysła


Pobierz

Opublikowano 03.08.2026

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Premierą teledysku do utworu „Dona nobis pacem” Jana Krutula otwieramy projekt „Duch Asyżu. Warszawskie forum dialogu i sztuki o pokoju”. W 40. rocznicę spotkania międzyreligijnego zapraszamy do refleksji nad aktualnością pokojowego przesłania.
Sierpień przyniesie kolejne pokazy Letniego Przeglądu Filmowego „Pod Wspólnym Niebem”, premierę publikacji „Piękno tej Ziemi” oraz plenerową wystawę „Zmiany zachodzą w ciszy i świetle” nad Wisłą.
Nowy odcinek „Słuchając drogi”! O relacji z przyrodą opowiada Stanisław Łubieński. Zapraszamy do rozmowy.
POBIERZ
„Człowiek i przyroda – kryzys relacji?” to nowy numer naszego magazynu „Myśl w Centrum”. Zapraszamy do lektury!

Klikając „Zgadzam się” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności na naszej witrynie w celach analitycznych, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz serwerów treści. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych znajdziesz tutaj.