Czy istnieje dobra samotność?

Czytałem kiedyś artykuł stawiający tezę, że dziecko jest tworem nienowoczesnym, bo nie można przyspieszyć czy zoptymalizować jego rozwoju. Po prostu wymaga czasu, opieki, bliskości, patrzenia w oczy. Czy kiedyś – zapytam przewrotnie – dzieci dostosują się do tego, że ich nie dotykamy, nie rozmawiamy z nimi? Czy dadzą się hodować w sposób „bardziej sprawny”?

Anna Perkowska-Klejman: Wydaje mi się, że nasza fizjologia po prostu nie nadąża za szybkimi zmianami cywilizacyjnymi. Kiedy kobietom z plemion przypominających plemiona pierwotne pokazano, jak wygląda opieka nad dziećmi w Europie, one skomentowały to mniej więcej tak: nie możemy na to patrzeć, nie możemy w to uwierzyć, że wy, zamożne Europejki, odkładacie swoje nowonarodzone dzieci do drewnianych pudełek, do ciemnych pokoi, do łóżeczek, do pięknie urządzonych sypialni.

Dzieciństwo, a szczególnie to wczesne dzieciństwo, potrzebuje bliskości, potrzebuje towarzystwa. Obecnie cywilizacyjnie nie możemy sobie na to pozwolić, bo rodzice muszą iść do pracy. Zapewnienie tej bliskości jest jednak ważne i wydaje mi się, że jej brak ma później konsekwencje w dorosłym życiu.

Czy jeżeli na pewnym etapie rozwojowym dziecka ta bliskość i czułość nie jest zapewniona, to dziecko rzeczywiście ma trudniejszą drogę przed sobą?

AP-K: Dorastanie i socjalizacja w środowisku pozbawionym bliskości, czy wręcz w poczuciu osamotnienia, jest czymś bardzo brutalnym. To jest chyba najgorsze, co  możemy dziecku zafundować. Powinniśmy mówić zresztą nie tylko o rodzinie, bo mamy jeszcze problem z placówkami opiekuńczo-wychowawczymi, gdzie brakuje fizycznego kontaktu rodziców, a opiekunowie zawodowi nie są w stanie tego kontaktu zapewnić. W takich warunkach socjalizacja z zasady nie może przebiegać prawidłowo.

Łukaszu, chciałbym prosić o komentarz. Czy z punktu widzenia twojej dyscypliny i badań, które śledzisz, właśnie ten element związany z dzieciństwem, z młodością ma tak istotne znaczenie?

Łukasz Okruszek: Mogę powiedzieć, że mamy bardzo solidne dane na ten temat.

Moje pierwsze wykształcenie psychologiczne to neuropsychologia kliniczna. Zajmowałem się przez blisko dekadę schizofrenią, badaniami nad rozwojem psychozy itp. Mówimy tam o tym, jakie są kluczowe etapy rozwojowe, jeżeli chodzi o rozwój i plastyczność ośrodkowego układu nerwowego.

Pierwszym kluczowym etapem jest okres prenatalny i perinatalny, a drugim – okres adolescencji, bo wtedy jesteśmy najbardziej podatni na sygnały wysyłane przez członków grup, w których żyjemy, w reakcji na nasze zachowania. Najbardziej niepokojące w wynikach niektórych badań nad samotnością w krajach rozwiniętych jest to, że najbardziej nasilone poczucie samotności występuje wśród najmłodszych pokoleń.

Na to nakłada się problem COVID-u. Badania wskazywały jasno, że wprawdzie w pierwszych etapach epidemii COVID najbardziej narażone od strony fizycznej były pokolenia starsze, ale później, jeżeli patrzymy na zdrowie psychiczne, COVID najbardziej uderzył w dobrostan studentów, uczniów – młodych ludzi, którzy nagle w kluczowym okienku rozwojowym stracili możliwość kontaktu i integracji z grupą. Więc też bardzo mocno chciałbym to podkreślić, że dostrzegamy kluczowość tego aspektu i z niepokojem patrzymy w przyszłość.

AP-K: Warto uzupełnić, że potrzeba kontaktu zmienia się z wiekiem. Jeżeli mamy do czynienia z małym dzieckiem, to wtedy kluczowa jest bliskość jednego opiekuna dorosłego, najczęściej rodzica. Później najważniejsza dla rozwoju, ale także dla poczucia przynależności do grupy, jest grupa rówieśnicza. Jeszcze później tą najważniejszą relacją staje się intymny związek miłosny. Więc poszukujemy tego kontaktu w rozmaitych relacjach. Nastolatek, który ma wspaniałych, ciepłych i opiekuńczych rodziców, może czuć się samotny, bo nie nadaje na tych samych falach, co jego grupa rówieśnicza albo w ogóle nie może odnaleźć grupy rówieśniczej.

Rozmawiając o samotności, nie uciekniemy od tematu mediów. Zapytam prowokacyjnie: jak można czuć się samotnym, mając dostęp do wszystkich ludzi na całym świecie, do informacji, do filmów, do dowcipów, do wiedzy?

AP-K: Po prostu nie liczy się ilość, tylko jakość.

ŁO: Mogę się pod tym podpisać. Julianne Holt-Lunstad, autorka znanych metaanaliz, których wyniki później były parafrazowane sloganem, że samotność jest tak szkodliwa dla zdrowia, jak wypalanie 15 papierosów dziennie, porównała kontakty w sieciach internetowych do „śmieciowego jedzenia”, które szybko nas nasyca, ale niekoniecznie jest długofalowo zdrowe.

Oczywiście nie chciałbym wylewać dziecka z kąpielą, bo są też osoby, które tylko dzięki social mediom są w stanie nawiązać jakiekolwiek relacje, ale uwzględniając te zastrzeżenia, możemy powiedzieć, że wzorzec budowania relacji międzyludzkich mocno się zmienił, niekoniecznie w korzystnym kierunku.

W zeszłym roku gościliśmy w Centrum Myśli Jana Pawła II księdza profesora Tomáša Halika, który podkreślał w swoim wykładzie, że media dają poczucie braku odległości między nami, ale bliskości nas nie nauczyły, a wręcz nas jej pozbawiły. Mamy tylko złudzenie bliskości. 

ŁO: Tak, ludzie potrzebują kontaktu fizycznego, twarzą w twarz, żeby nie czuć się samotnie. Myślę jednak, że media to jest taki substytut czy mniejsze zło. Bo jeśli ktoś dzwoni wieczorem do przyjaciółki czy do matki, to jest to lepsze niż spędzenie całego wieczoru samotnie bez rozmowy.

Takich substytutów jest więcej. W badaniach nad samotnością używamy pojęcia „relacje paraspołeczne”. Chodzi o sytuację, w której ktoś, nie mogąc nawiązać prawdziwych relacji międzyludzkich, identyfikuje się z bohaterami seriali czy ze zwierzętami domowymi. Konstruuje się też tzw. roboty społeczne, które potrafią wchodzić z ludźmi w interakcje, a nawet okazywać emocje. Pytanie, czy tego typu substytuty dają jakąś ulgę ludziom doświadczającym samotności, którzy z różnych względów nie mają innych możliwości poradzenia sobie z tym problemem. Z tego punktu widzenia jest to zarówno zagrożenie, jak i coś, co może w jakiś sposób komuś ulżyć. 

Głos z sali: Mam pytanie o dobrą samotność. Istnieją wypowiedzi Jana Pawła II, które sugerują, że w pewnym sensie samotność pomaga nam być tym, kim jesteśmy. Na czym polega dobra samotność z perspektywy psychologii i pedagogiki?

AP-K: Istnieje w pedagogice rozróżnienie na dobrą i złą samotność, badania na ten temat prowadziła m.in. profesor Elżbieta Kowalska-Dubas. Dobra samotność jest łączona z najwyższym stadium rozwoju. W piramidzie potrzeb Maslowa osoba w pełni zrealizowana czuje się dobrze we własnym towarzystwie. Dobra samotność nie jest samotnością chroniczną. Może pojawiać się od czasu do czasu, może trwać nawet długo, na przykład kilka miesięcy. Znamy sytuacje, kiedy pisarze izolują się świadomie na czas pisania, robi tak na przykład Katarzyna Bonda czy dawniej Agatha Christie.

W studium Osoba i czyn Karola Wojtyły pojawia się wizja człowieka, który dzięki samotności staje się bardziej refleksyjny, ma możliwość zastanowienia się nad sobą, nad swoim byciem w świecie, nad tym, jaką relację buduje sam ze sobą, jaką relację buduje z innymi. Możemy powiedzieć, że istnieje dobra samotność, która sprzyja twórczości. Jak powiedział Władysław Tatarkiewicz: „Samotność jest przyjemnością dla tych, którzy jej pragną, i męką dla tych, co są do niej zmuszeni”.

Karol Wojtyła, mówiąc o samotności, dotykał również tematu kontaktu z Bogiem. Pisał, że człowiek wyosabnia się (dostrzega, że jest inny) nie tylko wobec innych stworzeń, zwierząt, ale też względem Boga. Wojtyła mówi wyraźnie, że człowiek czuje tę samotność względem Boga, że to jest wpisane w naszą naturę. Czy w badaniach w jakiś sposób da się określić, czy poczucie samotności jest skorelowane z religijnością?

ŁO: Dwa lata temu opublikowaliśmy wyniki badań na temat funkcjonowania sieci społecznych, z podziałem badanych na wierzących, niewierzących oraz według intensywności praktyk. Okazało się, że w wynikach badań nie widać różnic w poczuciu samotności między niewierzącymi a wierzącymi, którzy nie praktykują. Jeśli jednak ktoś bardzo często praktykuje, jest zaangażowany w dodatkowe grupy kościelne, oazowe, neokatechumenalne itp., to ma większą siatkę społeczną i siłą rzeczy będzie to jakimś buforem przeciwko samotności. Więc tutaj głównym predyktorem okazały się praktyki religijne i związane z nimi relacje, a nie sama wiara.

Nie chcę wchodzić w temat samotności egzystencjalnej, który wykracza poza badania psychologii. Jest pojęciem ze słownika filozofów i wymyka się operacjonalizacji. Ten efekt, który opisywaliśmy, wynikał głównie z tego, że praktyki religijne związane są z częstszym kontaktem społecznym. Chodzi więc o to, na ile ktoś angażuje się w życie wspólnoty religijnej, a nie o to, jak mocno ktoś wierzy. Mocna wiary ascety, który mieszka w samotni, niekoniecznie uchroni go przed poczuciem samotności. AP-K: Wątek wsparcia duchowego w kontekście samotności staje się bardzo ważny w sytuacjach skrajnych, np. podczas opieki paliatywnej. W obliczu nadchodzącej śmierci człowiek szuka wsparcia nie tylko wśród ludzi, ale także w jakiejś sile wyższej. O ile to wsparcie społeczne, o którym wcześniej mówiłam, jest ważne na każdym etapie życia, to w sytuacji odchodzenia szczególnie ważne jest wsparcie duchowe. Jest takie powiedzenie, że jest jednak coś gorszego niż śmierć – to jest śmierć w samotności.      

Rozmawiał: Bartosz Wieczorek

Łukasz Okruszek

Doktor habilitowany, matematyk i psycholog, od 2018 r. profesor IP PAN, zaś od 2019 r. kierownik Pracowni Neuronauki Społecznej IP PAN. Od stycznia 2020 r. przewodniczący Rady Naukowej IP PAN. Aktualnie zainteresowania lokuje w nurcie szeroko pojętej neuronauki społecznej.

Jest laureatem prestiżowych nagród, m.in. Prezesa PAN im. Andrzeja Malewskiego (2021 r.) czy im. Piotra Jaśkowskiego (2019 r.) za wybitny autorski dorobek publikacyjny w renomowanych światowych czasopismach naukowych.

Anna Perkowska-Klejman

Doktor habilitowany w dziedzinie nauk społecznych w dyscyplinie pedagogika. Prowadzi badania naukowe z zakresu refleksyjności, dostrzegając w tej kategorii największy potencjał edukacyjny człowieka. Jej prace utrzymane są w nurcie ponowoczesnego myślenia o edukacji.

Jej główne obszary badawcze to refleksyjność w edukacji, w myśleniu, w osądzaniu, szkoła jako instytucja edukacyjna, wychowawcza, opiekuńcza i socjalna, relacje interpersonalne w szkole, kultura szkoły, klimat szkoły, rola pedagoga, rozwój edukacji, proksemika szkoły.

Obejrzyj

Czym właściwie jest samotność? Jak się ją rozpoznaje? Czy z samotnością należy walczyć? Odpowiedzi między innymi na te pytania szukali eksperci i uczestnicy debaty

Opublikowano 10.10.2024

ZOBACZ RÓWNIEŻ

PIąty odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.
Pierwsze spektakle Festiwalu Nowe Epifanie, warsztaty z higieny cyfrowej w ramach nowego projektu „Ciszej…” i wiele więcej. Co wybieracie z naszych lutowych propozycji?
Rozpoczynamy nabór do Chóru Centrum Myśli Jana Pawła II. Tym razem szczególnie zapraszamy głosy męskie.
Czwarty odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.

Klikając „Zgadzam się” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności na naszej witrynie w celach analitycznych, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz serwerów treści. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych znajdziesz tutaj.