Człowiek w pułapce ewolucji

Nasz obecny styl życia społecznego nie koresponduje z tym, do czego przystosowaliśmy się w procesie ewolucji.

Kiedy chcemy prowadzić głębszy namysł nad samotnością, język polski nie jest naszym przyjacielem. W słowniku języka polskiego pod hasłem samotność można znaleźć dwie definicje tego pojęcia. Pierwsza to postawa samotnictwa czy mizantropii. Druga to wewnętrzne poczucie braku relacji z innymi ludźmi. Jeżeli popatrzymy na to od strony akademickiej, to te dwie definicje celują w dwa różne aspekty badań nad samotnością. Jeden z nich to mierzenie tzw. obiektywnej izolacji społecznej, czyli próba ilościowego ujęcia obiektywnych wskaźników związanych z kontaktem społecznym. Badacz może przyjąć, że jeżeli ktoś w ciągu ostatnich dwóch tygodni nie widział się z przynajmniej dwójką ludzi (albo dowolną inną liczbą osób zgodnie z przyjętą przez siebie definicją obiektywnej izolacji) poza miejscem pracy i przelotnymi kontaktami wynikającymi z codziennego funkcjonowania, to rzeczywiście jest obiektywnie odizolowany. 

Psychologów częściej interesuje jednak samotność rozumiana jako stan subiektywny. W tym rozumieniu, jeżeli ilość lub jakość własnych relacji jest dla kogoś niezadowalająca (nieważne, czy ma dwu bliskich przyjaciół, czy 150 świetnych znajomych), jeżeli jest różnica pomiędzy tym, co chciałby, żeby w tych relacjach się działo, a tym, co się dzieje, to jest samotny. Mówiąc krótko, jeżeli czujesz się samotny, to jesteś samotny.

Kiedy prezentuję nasze badania, często słyszę komentarze: „badacie wymyślony problem”, „co ja bym dał, żeby na cztery godziny móc iść do lasu i pobiegać albo posiedzieć w domu bez rodziny na głowie, poczytać książkę”. Właśnie dlatego język polski nie jest w tym wypadku naszym przyjacielem – gdybyśmy rozmawiali po angielsku, tych nieporozumień by nie było. W języku angielskim są dwa terminy, które opisują precyzyjniej to subiektywne poczucie samotności. Pierwszy z nich, loneliness, oznacza poczucie izolacji, niezależnie od obiektywnej bliskości innych ludzi – poczucie, z którym jest człowiekowi źle. Można je skontrastować z określeniem solitude, które oznacza stan, w którym czujemy się dobrze bez innych ludzi, sami ze sobą.

Jeżeli otworzymy skalę samotności R-UCLA, której używamy w badaniach, i przyjrzymy się, jak wyglądają pozycje testowe, którymi mierzymy ten stan, to zobaczymy pytania „jak bardzo zgadzasz się ze stwierdzeniami «nie mam nikogo, kto jest mi bliski», «nie mam z kim porozmawiać o ważnych dla mnie sprawach»” itp. Samotność jest w nim więc rozumiana jako negatywny, subiektywny stan.

COVID zmienia perspektywę

Można by zapytać, o co tyle krzyku? Czemu tak dogłębnie badać ten temat?

Jeszcze przed pandemią COVID, w okolicach 2018 r. w najważniejszych anglosaskich czasopismach typu „New York Times”, „Times” czy „Washington Post” można było znaleźć teksty mówiące, że mamy już do czynienia z epidemią samotności. To określenie jest  medialną hiperbolą ustaleń szeregu badań, na przykład badań amerykańskiej firmy ubezpieczeniowej Cigna, w których wśród 20 tysięcy respondentów blisko połowa określiła się jako czujący się samotnie czasami lub zawsze. Później były badania nazwane BBC Loneliness Experiment z 55 tysiącami respondentów, w których jedna trzecia badanych Brytyjczyków deklarowała, że często czuje się samotna i że jest im z tym źle.

W okresie pandemii COVID było bardzo dużo badań nad izolacją społeczną, dystansowaniem społecznym, więc temat zaczął być również u nas bardzo popularny i dyskutowany. Myślę, że każdy, kto doświadczył izolacji społecznej, obiektywnego, często przymusowego odizolowania, zaczął sobie uświadamiać, że jest to istotna sfera naszego życia, istotna również dla naszego zdrowia – nie tylko psychicznego, ale i fizycznego.

15 papierosów dziennie

W filmie Pajęcza Głowa aktor Chris Hemsworth wygłasza zdanie, że samotność jest zabójcza jak palenie 15 papierosów dziennie. Skąd się to wzięło? Znana psycholożka z Uniwersytetu Brighama Younga, Julianne Holt-Lunstad, w 2015 r. przeprowadziła z zespołem badawczym metaanalizę, czyli przeglądy ilościowe bardzo wielu badań podłużnych, w których obserwujemy stan badanych osób wielokrotnie na przestrzeni lat, patrząc na przykład na wskaźniki związane ze zdrowiem czy śmiertelnością.

Rzeczywiście Holt-Lunstad w swojej bardzo dużej metaanalizie, uwzględniającej badania na blisko trzech milionach osób, odkryła, że brak więzi społecznych łączy się z podobnym wzrostem ryzyka przedwczesnej śmierci co nałogowe palenie papierosów. W przypadku obiektywnej izolacji był to  wzrost ryzyka o 29 procent, w przypadku poczucia samotności wzrost ryzyka wyniósł 26 procent. Podobnie wzrasta ryzyko przedwczesnej śmierci w przypadku dobrze opisanych czynników ryzyka zdrowotnego, takich jak palenie papierosów. Nie jest to wiec tak precyzyjna estymacja, jak w popularnej medialnej parafrazie tej diagnozy, ale trzeba przyznać, że porównanie samotności do wypalania 15 papierosów dziennie  daje do myślenia.

Gdy zaczęto przyglądać się, dlaczego samotność tak wpływa na zdrowie, okazało się, że nie da się wskazać jednego, specyficznego czynnika ryzyka z tym związanego. Negatywna korelacja między samotnością a zdrowiem występuje w chorobach układu oddechowego, chorobach nowotworowych czy neuropsychiatrycznych. Gdy zadamy pytanie, czy mamy jakieś globalne mechanizmy, które mogłyby tłumaczyć te korelacje, to socjolodzy, politolodzy czy urbaniści podadzą nam bardzo dużo różnych przyczyn. Będą mówić o urbanizacji, o zmianach w strukturze demograficznej, będą mówić o zmianach w strukturze naszej pracy, o tym jak spędzamy wolny czas. Część powie, że jest jeden ważny powód: smartfony albo sieci społecznościowe. Niektórzy, jak na przykład ekonomistka Noreena Hertz, której książka Stulecie samotnych jest bardzo często cytowana, powiedzą, że winne jest rozmontowanie zabezpieczeń socjalnych przez reaganomikę i thatcheryzm. Inni będą winić proces laicyzacji albo szwedzki model miłości. Pokazuje to, że nie wskażemy jednej określonej przyczyny, która w prosty sposób wytłumaczy nam to skomplikowane zjawisko.

Ewolucja, która nie nadąża

W Pracowni Neuronauki Społecznej Instytutu Psychologii PAN skupiamy się na badaniu mechanizmów psychologicznych i fizjologicznych. Istnieje teoria, która konceptualizuje poczucie samotności jako mechanizm ewolucyjny. Ludzie pierwotni żyli w małych grupach. Jeśli jakiś członek tej grupy podpadł pozostałym, groziło mu wykluczenie. Osamotniony człowiek, pozbawiony wspierającej go grupy, wystawiony był na śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony wrogiej przyrody czy innych, nieprzyjaznych grup ludzkich. Dlatego członek tej grupy traktował jako silny stresor każdy najmniejszy sygnał, który sugerował, że grupa może go odepchnąć – ponieważ wiązało się to z realnym zagrożeniem fizycznego przetrwania. Żeby temu zapobiec, ludzie stawali się coraz bardziej wyczuleni na negatywne sygnały społeczne: czy ktoś się na mnie krzywo nie spojrzał? czy nie ma tu potencjału do jakiejś negatywnej interakcji?

Tego typu mechanizmy leżą u podstaw ewolucyjnej teorii samotności zaproponowanej przez  Johna T. Cacioppo, założyciela Centrum Neuronauki Poznawczej i Społecznej Uniwersytetu w Chicago. Według tej teorii wciąż żyjemy w takim napięciu, ciągle jesteśmy bardzo czuli na sygnały odrzucenia przez grupę. To napięcie pozostało bardzo silne, mimo że brak akceptacji jakiejkolwiek grupy nie wiąże się już z bezpośrednim zagrożeniem życia.

To, co miało sens w czasach, kiedy kształtował się w ludziach ten mechanizm, dziś prowadzi do negatywnych skutków zdrowotnych. Jeżeli dzisiaj mamy na przykład odpowiedź prozapalną naszego organizmu, bo osiem godzin w pracy z nikim nie porozmawialiśmy albo nie odnaleźliśmy się w grupie na studiach, to ta sytuacja zwiększa ryzyko negatywnych skutków zdrowotnych zamiast długofalowo chronić nasze zdrowie.

Cywilizacyjna samotność

Warto podkreślić, że problemem dla zdrowia psychicznego jest chroniczne poczucie samotności. Nie znam osoby, która nigdy, w żadnej sytuacji, nie poczuła się samotnie. W takich doraźnych potrzebach możemy myśleć o samotności jako o negatywnym stanie, który ma nas zmotywować, żeby ruszyć do innych. Do tego przystosowała nas ewolucja. Działa to trochę tak, jak głód, który nas informuje, że trzeba znaleźć coś do jedzenia. Jest nam nieprzyjemnie, dopóki nie znajdziemy czegoś, co nam dostarczy odpowiedniej liczby kalorii.

Jeżeli jednak ten stan zaczyna być permanentny, jeżeli to jest stała cecha naszego funkcjonowania, to wtedy dochodzi do niekorzystnych zmian. Z tego punktu widzenia można myśleć o samotności w kategoriach chorób cywilizacyjnych: nasz obecny styl życia społecznego nie koresponduje z tym, do czego przystosowaliśmy się w procesie ewolucji. Możemy więc traktować ją jak inne choroby cywilizacyjne, np. otyłość. Takie problemy należy rozwiązywać na dwóch różnych poziomach. Inaczej będziemy myśleć o leczeniu konkretnej osoby, która choruje na otyłość olbrzymią, a zupełnie inaczej o profilaktyce zdrowia w kontekście całej populacji.

Dobrze byłoby, gdybyśmy podobnie zaczęli rozpatrywać problem samotności.

Fragment wystąpienia dr. hab. Łukasza Okruszka wygłoszonego w ramach projektu Centrum Myśli Jana Pawła II„Porozmawiajmy o człowieku”

Łukasz Okruszek
Kierownik Pracowni Neuronauki Społecznej w Instytucie Psychologii PAN.

Obejrzyj

Czym właściwie jest samotność? Jak się ją rozpoznaje? Czy z samotnością należy walczyć? Odpowiedzi między innymi na te pytania szukali eksperci i uczestnicy debaty

Opublikowano 10.10.2024

ZOBACZ RÓWNIEŻ

PIąty odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.
Pierwsze spektakle Festiwalu Nowe Epifanie, warsztaty z higieny cyfrowej w ramach nowego projektu „Ciszej…” i wiele więcej. Co wybieracie z naszych lutowych propozycji?
Rozpoczynamy nabór do Chóru Centrum Myśli Jana Pawła II. Tym razem szczególnie zapraszamy głosy męskie.
Czwarty odcinek specjalny podcastu „Słuchając drogi” już dostępny! To seria rozmów przygotowanych w ramach Festiwalu Nowe Epifanie.

Klikając „Zgadzam się” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności na naszej witrynie w celach analitycznych, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz serwerów treści. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych znajdziesz tutaj.