Logo Centrum Myśli Jana Pawła II

Co nas łączy, co nas dzieli

Recenzja filmu Boże narodzenie (fr. Joyeux Noël), 2005 r., reż. Christian Carion

Film Boże Narodzenie Christiana Cariona pokazuje, że same idee, nawet najbardziej wzniosłe, nie uchronią Europy przed konfliktem, bo każdej idei grozi degeneracja. Kiedy to nastąpi, źródeł jedności trzeba szukać głębiej.

Czas żołnierzy w okopach I wojny światowej dzielił się na godziny starć z wrogiem, które potrafiły zmienić się w prawdziwą rzeź, i na godziny bezdennej nudy, z którą każdy musiał po swojemu sobie radzić. Francuski porucznik Audebert lubił robić szkice w notatniku. Najpierw rysował w nim żonę, potem kolegów z oddziału, ale po kolejnej potyczce, w której stracił bez żadnego sensu trzecią część swoich ludzi, zabrał się za szkic karaluchów. Dwa żywe modele, ściśnięte w walce lub podczas kopulacji, reżyser pokazuje także widzowi. Żołnierze, którzy sami zabijają wrogów jak zwykłe insekty, wysyłani na śmierć jako mięso armatnie, tracą poczucie własnego człowieczeństwa. Nic dziwnego – żyją w świecie, w którym poczucia człowieczeństwa celowo się ich pozbawia.

Nie zważajcie na płacz ich dzieci

Fabuła filmu Boże Narodzenie (oryginalny tytuł francuski Joyeux Noël) niemal w całości dzieje się na froncie – dokładniej na zachodnim froncie I wojny światowej, pod francuskim miastem Lens – ale pojawia się w nim tylko jedna scena batalistyczna. Przedstawione w niej z realizmem okrucieństwo wojny zupełnie wystarcza, żeby dać się zaprosić twórcom filmu do poszukiwania odpowiedzi na pytanie, gdzie biło źródło tego okrucieństwa i gdzie można było znaleźć od niego ucieczkę.

Film rozpoczyna się od symbolicznych scen: w pustych klasach mali chłopcy z Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii recytują pełne nienawiści do wrogów propagandowe wierszyki, jakich wiele się tworzyło w czasie I wojny światowej. „Nie zważajcie na płacz ich dzieci, najlepiej je zabić, kobiety też” – duka chłopiec w mundurku na tle mapy brytyjskiego imperium. Później pojawia się kilka scen, w których do karmienia nienawiścią wykorzystuje się religię. Niemiecki urzędnik przerywa operę, żeby ogłosić wybuch wojny, mówiąc: „Z Bożą pomocą dobędziemy miecza”. Szkocki biskup zagrzewa żołnierzy brytyjskich do boju podobnymi słowami: „Miecz Pański jest w waszych rękach” i przekonuje, że Niemcy nie są Bożymi dziećmi. Oglądamy ciała martwych niemieckich żołnierzy w mundurach ze słynnymi sprzączkami z napisem „Gott mit uns”.

Żołnierze, uczeni, że po drugiej stronie nie ma człowieka, tylko wróg, strzelają bez litości. Dzieje się tak, dopóki los nie pozwoli im stanąć ze sobą twarzą w twarz i chwilę porozmawiać. W takiej rozmowie, nawet jeśli na chwilę górę bierze poczucie wyższości mające źródło w wojennej propagandzie, zdrowy rozsądek łatwo przywraca relacjom właściwy wymiar. Jak w rozmowie niemieckiego porucznika Horstmayera z porucznikiem Audebertem: – „Jak już zdobędziemy Paryż (…), możesz zaprosić nas na drinka na Rue Vavin”.  – „Nie musisz najeżdżać Paryża, żeby wpaść do mnie na wino”.

Zwyczajne człowieczeństwo

Jak jednak mogło dojść do przyjaznej rozmowy niemieckiego i francuskiego porucznika? Jaka siła jest w stanie pokonać wrogość dowódców oddziałów, które od miesięcy wzajemnie się wyrzynają? Odpowiedź brzmi – Boże Narodzenie. Mogłaby się wydawać ckliwa, gdyby fabuła filmu nie była oparta na faktach. Rzeczywiście w wigilijną noc 1914 r. żołnierze niemieckiej, francuskiej i szkockiej armii wyszli z okopów, ogłosili zawieszenie broni i zaczęli razem świętować. To wydarzenie stało się osią fabuły filmu Cariona.

Okopy szkockie i niemieckie dzieliła niewielka przestrzeń. Na tyle niewielka, że wrogi niemiecki oddział bez trudu usłyszał rzewną szkocką piosenkę świąteczną śpiewaną przy akompaniamencie dud. Szkoci z kolei mogli posłuchać, jak niemiecki tenor śpiewa swoim towarzyszom broni kolędę Stille Nacht. Była to chwila, w której zrozumieli, że każdy z nich, po obu stronach frontu, czuje tego wieczoru dokładnie to samo – tęsknotę za rodzinnym ciepłem. Dowódcy oddziałów spotkali się na usłanym trupami polu bitwy między okopami. Francuski porucznik kazał przynieść szampana. Na jedną noc walki ustają, a żołnierze zaczynają z powrotem widzieć w sobie ludzi.

Właśnie to, co najbardziej zwyczajne, przywraca w ich relacje poczucie człowieczeństwa. Wspólna kawa i wino, prosty żart stają się sposobem na uwolnienie umysłów z kolein wojennej propagandy i z logiki zemsty. W Bożym Narodzeniu bohaterami nie są żołnierze polegli za ojczyznę. Bohaterem jest żołnierz, który ryzykuje życiem, przemykając się podstępem na drugą stronę frontu, żeby napić się kawy ze swoją mamą.

A jednak wspólnota

W budowaniu wspólnoty podobną rolę odgrywa muzyka. Oczywiście nie zagrzewające do boju wojskowe marsze, ale zwyczajny wspólny śpiew, którego piękno i radość każdy odczuwa tak samo. Muzyka odgrywa kluczową rolę w pojednaniu żołnierzy, bo to ona pokazuje, że choć dzielą ich narodowe kultury, łączy ich wspólna kultura europejska, w której każdy z nich uczestniczy. To dlatego Szkoci mogli wtórować na dudach Niemcowi do kolędy Stille Nacht. Dlatego potrafią wspólnie odśpiewać łacińską kolędę Adeste fideles. Dlatego słuchają jak zaklęci Ave Maria wykonanej przez sopranistkę, która przyjechała do okopów za swoim ukochanym (swoją drogą Ave Maria skomponowane specjalnie do tego filmu przez Philippe’a Rombi weszło do repertuarów recitali w najlepszych salach koncertowych i dorównuje niemal pięknością klasycznym kompozycjom Franza Schuberta czy Charles’a Gonouda).

Ta wspólna kultura europejska jest kulturą chrześcijańską, ma jednak w Bożym Narodzeniu siłę jednoczenia wszystkich Europejczyków, także niewierzących i innych wyznań. Dlatego w odprawionej przez szkockiego kapelana pasterce wzięli udział wszyscy żołnierze. W wizji Cariona chrześcijańska kultura – a głębiej jeszcze chrześcijańska religia – odpowiada na najważniejsze pragnienia ludzi. Właśnie religia, oczywiście nie ta wykorzystywana do państwowej propagandy, ale ta wypływająca z serca, jest w filmie Boże Narodzenie pokazana jako coś najbardziej ludzkiego.

Po wigilijnym doświadczeniu jedności, w dzień Bożego Narodzenia, dowódcy oddziałów zgadzają się, że najbardziej odpowiednim świętowaniem uroczystości będzie pochowanie ciał zmarłych. Dotąd zwłoki żołnierzy zostawiane były na polu bitwy. Każdy, kto chciałby zabrać i pochować ciało kolegi z oddziału, narażał się na śmierć, bo z okopów wroga natychmiast rozlegały się strzały. Teraz wreszcie można było zakopać każde z nich w osobnym grobie, postawić na mogile krzyż z napisanym imieniem i nazwiskiem. Żołnierze mogli znów poczuć, że ich ciała nie są tylko mięsem, a oni nie są karaluchami, które można rozdeptać. Są ludźmi, niezastąpionymi osobami mającymi przyrodzoną godność, która najpełniej się wyraża właśnie w akcie religijnym.

Wspólna msza w Boże Narodzenie na polu bitwy uświadomiła żołnierzom z wrogich okopów, że łączy ich wspólna europejska kultura. Łączy ich jednak nie dlatego, że jest wspólna, tylko dlatego, że wyraża prawdę o człowieku.

Ignacy Masny

Opublikowano 05.06.2024

ZOBACZ RÓWNIEŻ

10 lipca rozpoczyna się III Letni Przegląd Filmowy Pod Wspólnym Niebem, który tym razem skupia się na produkcjach z Ukrainy, Białorusi, Gruzji, Indii i Wietnamu. Do końca miesiąca trwa także rekrutacja dla uczniów do programu stypendialnego m.st. Warszawy im. Jana Pawła II.
Rejestracja wykładu
Zachęcamy do obejrzenia rejestracji wykładu „Współczesne nieszczęścia demokracji” na kanale YouTube Centrum Myśli Jana Pawła II.
czego wynika przebodźcowanie? Jaką rolę odgrywa zmęczenie w naszych relacjach?Jak wyjść z kołowrotka codzienności? Na czym polega terapia ericksonowska? I gdzie w tym wszystkim jest nadzieja?
„Obserwatorium idei: inspiracje” to projekt zainicjowany w 2023 roku, w ramach którego organizujemy spotkania z najwybitniejszymi intelektualistami i naukowcami z Polski i zagranicy.

Klikając „Zgadzam się” udzielasz zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych dotyczących Twojej aktywności na naszej witrynie w celach analitycznych, zapewnienia prawidłowego działania funkcjonalności z serwisów społecznościowych oraz serwerów treści. Szczegółowy opis celów i zakresu przetwarzanych danych znajdziesz tutaj.