Teatr "Rapsodyczny" |
TEATR RAPSODYCZNY
Został założony w 1941 roku, a jego artystycznym i duchowym opiekunem był Mieczysław Kotlarczyk. W czasie II wojny światowej teatr działał w konspiracji, wystawił 11 premier. Jego repertuar opierał się na dziełach polskiego romantyzmu; królowali Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Stanisław Wyspiański, Jan Kasprowicz, Cyprian Kamil Norwid.
Z przerwami teatr funkcjonował do roku 1967. Był zamknięty przez stalinowskie władze, dla których jedyną słuszną linią artystyczną był teatr realizmu socjalistycznego. Tak wtedy grzmiał minister Sokorski: „Kotlarczyk płynął ponad naszymi głowami, ponad partią! Ponad rządem! Apelował do narodu polskiego! Nie ma narodu polskiego, kolego Kotlarczyk! Jest tylko klasa robotnicza!" Odrodzony w 1957 roku, Teatr Rapsodyczny funkcjonował jeszcze 10 lat, aż do momentu kiedy został ponownie zamknięty na mocy decyzji administracyjnej.
Teatr Rapsodyczny był przede wszystkim teatrem słowa, scenografia i gest zostały ograniczone do minimum, aby najpełniej, jak to możliwe, wydobyć siłę przekazu zawartą w samym słowie. Nie był to jednak zwykły teatr recytacji. Dzisiaj trudno już dokonać rekonstrukcji jego przedstawień i siły ich oddziaływania, ale utrzymująca się legenda wskazuje na wyjątkowość tego przedsięwzięcia. Na widowni zasiadali tacy goście, jak Juliusz Osterwa, Jerzy Turowicz, Juliusz Kydryński.
W latach 40. aktorem Teatru Rapsodycznego był młody Karol Wojtyła. Do historii przeszedł jego występ z czasów okupacji nazistowskiej. Tadeusz Kwiatkowski przytacza angdotę o tym wydarzeniu: "Na jednym z przedstawień Pana Tadeusza Wojtyła, który wyrósł na głównego i najlepszego aktora zespołu, recytował powoli, z wyraźnym wewnętrznym skupieniem fragmęnty spowiedzi księdza Robaka. Naraz w ciszy odezwał się głośnik niemieckiego radia zainstalowany naprzeciw. Padały słowa o zwycięstwach, jakie odnosi oręż niemiecka nad Europą. Karol jak gdyby nie słyszał tych buńczucznych zdań, nie przerwał, nie zmienił tonu. Mickiewicz w jego interpretacji nie podjął krzykliwej walki. Kiedy szczekaczka skończyła pochwałę hitlerowskich zbrodni, Mickiewicz głosił pojednanie Soplicy z Klucznikiem".
Ostatnim spektaklem Karola Wojtyły w Teatrze Rapsodycznym był „Samuel Zborowski” Słowackiego. W późniejszych inscenizacjach nie brał już udziału ze względu na wstąpienie do seminarium. Ksiądz Wojtyła nie utracił jednak kontaktu z „rapsodykami”, bywał na przedstawieniach, odprawiał dla nich msze, pisał o teatrze, a także spotykał się z zespołem, również jako biskup a potem kardynał. Gdy został papieżem, utrzymywał z aktorami Teatru Rapspodycznego serdeczną korespondencję.
Zobacz też innych Ludzi sztuki a także Studio Dramatyczne Iwo Galla







