Człowiek jest wielki

drukuj

Na dotychczasowych warsztatach edukacyjnych Kuźni (a było ich w tym roku aż dziewięć!) w twórczy sposób młodzi ludzie kształtowali różne aspekty człowieczeństwa. Każdy uczestnik projektu miał możliwość odkrywania w sobie wielkiego potencjału, jakim jest sam fakt bycia osobą. W trakcie każdego warsztatu – mówili jego uczestnicy – odsłanialiśmy wspólnie nową „materię”, z której możemy tworzyć „arcydzieło swojego życia”. W tym rocznym cyklu spotkań, który nosił tytuł „Obudź w sobie artystę!”, brakowało jeszcze jednego niezbędnego elementu.


„Osoba i czyn” – tak brzmi tytuł jednego z najdonioślejszych dla personalizmu dzieł naukowych Karola Wojtyły. Tylko poprzez czyn możemy być „twórcami samych siebie”! Tylko poprzez dzielenie się z innymi swoimi talentami stajemy się wielcy. Dać drugiej osobie swoją obecność, uwagę, wiedzę, otwartość, cierpliwość, swój czas, podzielić się wartościami, które się wyznaje, oraz podarować… sprawność fizyczną do pchania wózka inwalidzkiego – to radość nie do opisania i miara człowieczeństwa.

W sobotę 21 maja uczestnicy Kuźni wybrali się na spacer z podopiecznymi Hospicjum Caritas Archidiecezji Warszawskiej. Ale spacer to nie wszystko – były rozmowy, wspólne wyjście do kawiarni oraz krótki program artystyczny przygotowany specjalnie dla podopiecznych hospicjum. Był to niezwykły dzień, który na długo pozostanie w pamięci. Swoimi wrażeniami podzielili się uczestnicy tego niezwykłego spotkania.

 

(fot. Agnieszka Napadłek)

„Uważam, że to było bardzo pouczające dla mnie doświadczenie. Osobiście nie mam kontaktu ze starszymi ludźmi. Ciężko było nawiązać kontakt z Panią, którą się opiekowałyśmy, i to było dla mnie najtrudniejsze. Lecz bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w tej akcji i poświęcić swój czas, tym bardziej że (jak zawsze) wyniosłam coś dla siebie.

Wcześniej nie zastanawiałam się nad starością, jak ludzie to przeżywają, ponieważ jest to jeszcze dla mnie odległa perspektywa. Teraz patrzę na starszych ludzi w trochę inny sposób. Doceniam trud starzenia się z godnością. Podziwiam małżeństwo, które spotkaliśmy w hospicjum. Starszy Pan opiekował się swoją sparaliżowaną żoną. Pomimo lat, choroby, oni nadal są razem i widać, jak bardzo się kochają. Nie mogłam powstrzymać swojego wzruszenia, gdy to widziałam. Życzę sobie (i innym) takiej starości”.
Paulina

„Mnie najbardziej się podobał kontakt z drugim człowiekiem, to, że mogłam dać chorym trochę radości. To spotkanie pozwoliło mi spojrzeć na Starówkę z innej perspektywy i dostrzec te subtelne różnice, których nie widzę na co dzień (np. to, że sztuką typowo młodzieżową jest graffiti, a starsi ludzie nie wiedzą co to takiego, a także to, jak trudno poruszać się na wózku inwalidzkim). Cieszę się również z tego, że pomimo naszych niedoskonałości muzycznych udało nam się wspólnymi siłami przygotować minirecital dla chorych, co sprawiło im ogromną radość. Proste gesty wypływające z serca zawsze cieszą najbardziej”.
Gosia

„Wyjście do hospicjum było dla mnie miłym zaskoczeniem. Przed spotkaniem z pacjentami ośrodka trochę się denerwowałam, czy dam sobie radę i przede wszystkim – jak mnie przyjmą. Spacer okazał się przyjemnym doświadczeniem, a nasz program artystyczny chyba się spodobał. Uważam, że takie spotkania są niezwykle ważne dla ludzi samotnych i chorych”.
Paulina

„Bardzo mi się podobało. Naszym podopiecznym chyba też. Myślałam nad tym, żeby może częściej do hospicjum wpadać. Wydaje mi się, że to nie było wcale trudne. Wystarczyła rozmowa, uśmiech i obecność. Pani Zosia, którą się opiekowałam, mówiła, że zawsze cieszy się, gdy przychodzą młodzi wolontariusze, że bez nich to ona nie wie, co by było… Na kolejne wizyty jestem jak najbardziej chętna. No i koniecznie muszę odwiedzić Panią Zosię w jej urodziny – 1.04.2012 roku”.
Ewa