JP II o wolności
„Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać. Przychodzi jako dar, utrzymuje się poprzez zmaganie. Dar i zmaganie wpisują się w karty ukryte, a przecież jawne. Całym sobą płacisz za wolność – więc to wolnością nazywaj, że możesz płacąc ciągle na nowo siebie posiadać. Tą zapłatą wchodzimy w historię i dotykamy jej epok: Którędy przebiega dział pokoleń między tymi, co nie dopłacili, a tymi, co musieli nadpłacać? Po której jesteśmy stronie?”
Myśląc Ojczyzna…
» czytaj więcej
„Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka?
Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale – pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego 'wolno'? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i Narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć 'nie' temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło.”
Homilia podczas mszy świętej na krakowskich Błoniach 10 VI 1979
» czytaj więcej
radio online
Multimedia
Czy pamietasz
ten czerwiec?
Lud oklaskami
przemawia
Nie myśleliśmy,
co bedzie dalej
Sonda uliczna
Polecamy
Wspomnienia
Podziel się swoimi wspomnieniami z I pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Nowe wpisy powinny się pojawić w ciągu 24h.
Kto: Pawel Lenarczyk Data: 2009-06-10 19:24:23
Te pielgrzymke pamietam bardzo dobrze. Mialem siedem lat (prawie - 10go sa moje urodziny) kiedy Papiez Polak przyjechal do ojczyzny. Mama mnie zaprowadzila na msze na placu Zwyciestwa. Po mszy (a moze przed?) Papiez przejezdzal trase nieopodal placu gdzie tlumy czekaly by Go zobaczyc z bliska. Ja, maly chlopiec, niz z daleka bym nie zobaczyl, ale milicjanci ktorzy tworzyli bariere przy ulicy, przepuscili mnie do przodu, a wiec kiedy przejezdzal Papiez srodkiem ulicy, widzialem Go z bardzo bliska! Wrazenie bylo niesamowite.
Teraz juz od 1985go roku mieszkam w Kanadzie. Po smierci JPII lokalna gazeta zaprosila mnie do wywiadu o "Polish Pope" i o tym jak wazne bylo jego apostolstwo dla Polakow, nawet tych zyjacych za granica. Opowiedzialem te sama historie gazecie i rownie pamietna historie o tym jak wiadomosc o wyborze Papieza Polaka dotarla do mnie dziecka w autobusie w drodze do przedszkola. Artykul pojawil sie na pierwszej stronie gazety lokalnej w Saint John w Nowym Brunszwiku w Kanadzie tuz po smierci Jana Pawla IIgo. Byl to bardzo wazny moment w moim zyciu.
Kto: Marcin Data: 2009-06-02 13:18:49
W czerwcu upływa 30 lat od pamiętnej, pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski. Byliśmy wtedy razem z żoną, Jadwigą, na spotkaniu z młodzieżą w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu. Pamiętam, że schodziliśmy się tam jeszcze przed świtem. Młodzi ludzie (my mieliśmy wtedy 25 lat) wypełnili całą przestrzeń ulic przed Kościołem Akademickim Św. Anny, gdzie przygotowany był ołtarz. Zresztą już te przygotowania i budowę ołtarzy (drugi stanął na pl. Zwycięstwa) obserwowali Warszawiacy w tamtych dniach z wielkim zainteresowaniem, przeczuwając, że będą to jakieś nowe i niezwykłe wydarzenia.
Siedzieliśmy na asfalcie w oczekiwaniu na przyjazd Papieża, trzymając w rękach przyniesione drewniane krzyżyki. Wokół nas morze ludzi, niektórzy weszli na daszek kiosku "Ruchu", inni zajęli miejsca na balkonach okolicznych domów. Wszyscy czuliśmy jedność w tym oczekiwaniu, pamiętam także poczucie bezpieczeństwa - że nikt nam nie może już tego spotkania zabronić.
Kiedy przyjechał Papież, to witaliśmy go z ogromnym entuzjazmem i wdzięcznością za to, że ma dla nas młodych czas i odpowiednie słowa. A były to słowa pocieszenia i umocnienia, tak potrzebne nam w tych beznadziejnych czasach epoki "późnego Gierka". Na zakończenie spotkania śpiewaliśmy z mocą i z determinacją: "My chcemy Boga!". W rękach wzniesione w kierunku Ojca Świętego drewniane krzyże. Niezapomniana chwila.
Chcieliśmy więcej usłyszeć i zobaczyć z tej pielgrzymki, ale - ku naszemu oburzeniu - okazało się, że transmisja telewizyjna z Krakowa dostępna będzie tylko lokalnie w Krakowie i okolicach. Szybko podjęliśmy decyzję, wrzuciliśmy namiot i trochę rzeczy do "malucha" i pojechaliśmy za Papieżem do Krakowa. Okazało się to prawie niemożliwe, bo milicja zablokowała drogi dojazdowe do Krakowa i miała rozkaz przepuszczać tylko samochody z lokalną rejestracją. Ale i tą przeszkodę udało się nam objechać, polnym drogami i przez las.
Dzięki tymu byliśmy obecni także na spotkaniu z młodzieżą na Skałce oraz na Mszy św. na Błoniach Krakowskich.
Wszyscy słuchaliśmy słów Papieża z ogromnym przejęciem. To było dla nas objawienie prawdy, na które czekaliśmy. Nikt przedtem (w PRL-u) tak nie przemawiał publicznie. Jego prorocze słowa wypowiedziane wtedy na Placu Zwycięstwa spełniły się już wkrótce - w rok później poprzez zryw ludzi ośmielonych Jego słowami i dążących do zrzucenia kłamstwa panującego systemu.
Także dla nas osobiście nauczanie Ojca Świętego stało się drogowskazem. Byliśmy wtedy młodym małżeństwem, pobraliśmy się zaledwie półtora miesiąca wcześniej. Przez kolejny rok obserwowaliśmy polską rzeczywistość bardziej krytycznie, w świetle tego co usłyszeliśmy o potrzebie wolności, o tym, że młodzi ludzie powinni odważnie wziąć odpowiedzialność za swoje życie, za przyszłość swoich dzieci. W rezultacie - nie widząc żadnych szans na zmianę sytuacji w kraju - zdecydowaliśmy się na emigrację.
Nie była to łatwa decyzja, ale pocieszaliśmy się tym, że także On był niejako "zmuszony" do tego kroku, stał się dla nas w tym jeszcze bliższy.
(Tekst ukazał się w moim blogu: www.mojecamino.blogspot.com , są tam też moje zdjęcia z tej niezapomnianej pielgrzymki)
Kto: Wojtek Data: 2009-06-02 12:05:06
Czy pamiętacie to spotkanie mieszkańców Warszawy w przeddzień papieskiej pielgrzymki. Takie twarze spotykało się zwykle tylko 1-ego sierpnia na Powązkach a wtedy wszyscy byli tacy piękni i jeszcze obleczeni w światło wiary, nadziei i miłości. Musimy do tego powrócić i nie tracić nadziei, bo był to przedsmak polskiego raju którego, wówczas zakosztowaliśmy.